Czwartek stał pod znakiem słabości polskiego rynku akcji. WIG spadł o ponad 1% pomimo znakomitych nastrojów panujących na Wall Street. Żaden z walorów wchodzących w skład WIG20 nie obronił się przed spadkami. Mocno ciążyły zniżkujące notowania Orlenu i KGHM-u.


To nie była udana sesja przy Książęcej. Byłą to pierwsza tak wyraźna zadyszka od czasu rozpoczęcia wakacyjnego rajdu, który wyniósł WIG20 o ponad 500 punktów w górę (+14%) i w ramach którego jeszcze w środę mogliśmy świętować nowe szczyty hossy. Ale w czwartek WIG20 zaliczył spadek o 1,44% i zatrzymał się na wysokości 4 006,49 pkt.
Indeksowi polskich blue chipów ciążyła mocna przecena walorów KGHM-u (-3,1%) oraz Orlenu (-2,98%). Temu ostatniemu mogło zaszkodzić ogłoszeniu przez premiera dwutygodniowej obniżki stawek VAT na paliwa. Dla płockiego koncernu oznacza to ryzyko wprowadzenia podatkowego domiaru, dla niepoznaki zwanego windfall tax. Do tego doszły przecenione o 4% walory Orange Polska oraz spadek kursu Modivo o 3,5%.
Ponad 3% w dół poszły też notowania Pepco, co analitycy wiązali z dość niespodziewanym wypadnięciem tego waloru z indeksu MSCI Poland Small Cap. Po ostatniej sesji sierpnia indeks ten opuści jeszcze Grupa Azoty (dziś -2,3%), a wejdą doń walory Asbisu (+5,2%) i GPW (-0,5%).
WIG poszedł w dół o 1,02%, kończąc dzień na poziomie 152 383,42 punktów. Warto odnotować, że czwartkowe spadki rozegrały się przy nieszczególnie wysokich obrotach, które na szerokim rynku podliczono na 2,35 mld zł. Z tego 1,8 mld zł przypadło na spółki z WIG20.

W całym WIG20 przed przeceną nie obroniły się nawet papiery Allegro oraz PKO BP, które prawie do końca sesji pozostawały po zielonej stronie rynku. PKO BP zaprezentował dzisiaj mocne wyniki kwartalne, raportując zysk netto zgodny z oczekiwaniami analityków. Zdaniem prezesa Szymona Midery pierwsze półrocze było zwiastunem „najsilniejszego roku w historii PKO Banku Polskiego”.
- Biznes detaliczny rośnie zdecydowanie szybciej, niż zakładaliśmy. Na półmetku strategii przebiliśmy cel 25 proc. udziału w rynku finansowania potrzeb klientów indywidualnych. Przyspieszamy. Dodatkowy punkt procentowy udziału rynkowego w finansowaniu klientów indywidualnych zdobyliśmy w dziewięć miesięcy, poprzedni w piętnaście - powiedział Midera.
Niewiele nowego wniosły za to publikowane dziś kluczowe dane z polskiej gospodarki. GUS potwierdził lipcową inflację CPI na poziomie 3,0% i pokazał zmiany cen w poszczególnych kategoriach dóbr i usług. Wynika z tego, że przed wyraźnie wyższą inflacją w lipcu chronił nas rzadko spotykany spadek cen żywności oraz obserwowany przez poprzednie kilkanaście lat spadek cen odzieży i obuwia.
W rynkowy konsensus wpisał się także szacunek PKB za II kwartał. Polska gospodarka rosła w umiarkowanym tempie 3,8% rocznie. Według ekonomistów „fajerwerki” odpalą w drugim półroczu, a w roku 2027 czeka nas dość wyraźne spowolnienie rocznej dynamiki PKB. - Dzisiejsze dane nie zmieniają naszej całorocznej prognozy wzrostu PKB, która wynosi 3,7 proc. Powoli zbliżamy się do szczytu cyklu gospodarczego, a słabsze liczby będą się pojawiać w 2027 roku - ocenili ekonomiści mBanku.
Warto odnotować, że czwartkowej słabości GPW towarzyszył znakomite nastroje na Wall Street. Po doniesieniach o spadku inflacji PPI w USA Nasdaq rozpoczął dzień od 1-procentowej zwyżki, zaś S&P500 wyznaczył nowy rekord wszech czasów.






























































