Słyszymy miłe dla ucha informacje o niższych rachunkach. Mają spaść ceny gazu, prądu i połączeń w sieciach komórkowych. Czy to znak, że w 2013 roku zostanie nam trochę więcej pieniędzy w portfelu?
Początek 2013 roku ma przynieść ulgę naszym portfelom. Zaoszczędzimy na gazie, prawdopodobnie zapłacimy nieco mniej za telefony i istnieje spora szansa, że prąd nie podrożeje. Tylko postarajmy się nie wydać oszczędności na mandaty za wykroczenia drogowe.
Nowe ceny gazu
Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził nowe taryfy na ceny gazu dla odbiorców indywidualnych i komercyjnych, które będą obowiązywały już od początku przyszłego roku. Gospodarstwa domowe zapłacą rachunki o ok. 10% niższe, a pozostali odbiorcy od 2% do 4%. Polacy ogrzewający dom gazem płacą średnio 440 zł miesięcznie. Po obniżkach rachunki zmaleją do ok. 400 zł, co w skali roku oznacza realne oszczędności. Obniżki dotyczą także odbiorców, którzy używają gazu do gotowania i podgrzewania wody - będą się one wahać od 9% do ok. 10,5%.
Jednak spadki cen nie wzięły się znikąd - rządzący naprawili swój błąd sprzed lat, kiedy na skutek niekorzystnej umowy gazowej z Rosją Polska za ten cenny surowiec płaciła najdrożej w całej Europie. Teraz też płacimy najdrożej, ale przynajmniej o 16 procent mniej. Niestety, od października 2013 roku gaz przeznaczony na cele opałowe będzie objęty akcyzą. Taki obowiązek nakłada na nas UE, ale jeszcze nie wiadomo, w jakim stopniu podwyżki będą dotyczyć odbiorców indywidualnych.
Tanieje prąd, ale nie dla każdego
Prąd jest coraz tańszy, ale tylko w hurcie, gdzie potaniał o kilkanaście procent w ciągu roku. Przeciętna rodzina zużywa ok. 2 megawatogodzin prądu rocznie. Firmy energetyczne płacą za to w hurcie ok. 350 zł. Tymczasem łączne rachunki przeciętnego gospodarstwa domowego za prąd sięgają nawet tysiąca złotych. Nawet przy tak korzystnej sytuacji na rynkach odbiorcy indywidualni nie mogą się spodziewać obniżek cen prądu. Spółki energetyczne chciały wręcz podwyżek, ale na to nie zgodził się URE. Nie jest jednak przesądzone, że nic się nie zmieni na gorsze - jeżeli wzrosną ceny przesyłu prądu, to będą wyższe rachunki.
Czy brak obniżek wynika z pazerności spółek, czy może chodzi o co innego? Modernizacja elektrowni i sieci to olbrzymie koszty, inwestycje w tym zakresie mogą w ciągu dekady przekroczyć 150 mld zł. Większe zyski wynikające z różnicy pomiędzy ceną hurtową a detaliczną mają być przeznaczone na pokrycie części tych kosztów.
Z drugiej strony powód może być zupełnie inny. W Polsce konsument teoretycznie może wybrać dostawcę prądu i zdecydować się na tańszego. Jeżeli pomimo korzystnej sytuacji na rynkach wszyscy utrzymują względnie wysokie ceny, to możemy być ofiarami zmowy cenowej. Równocześnie może to być działanie spółek energetycznych, które sztucznie zaniżając ceny hurtowe, chcą wymusić na URE całkowite uwolnienie rynku. Niezależnie od tego, który scenariusz jest prawdziwy, przeciętni konsumenci nie mogą liczyć na obniżki.
Spadną ceny hurtowe za połączenia telefonii komórkowej
Ceny połączeń telefonicznych w Polsce to temat-rzeka. Od lat notujemy obniżki, ale wciąż trudno uznać oferty krajowych operatorów za konkurencyjne w stosunku do tych, z których mogą korzystać nasi zachodni sąsiedzi. Na przykład łączny koszt nabycia iPhonea 5 w wersji nielimitowanych rozmów i SMS-ów w brytyjskim O2 (taryfa dwuletnia, abonament 41 funtów, cena telefonu 50 funtów) to ok. 5200 zł. W Polsce nabędziemy telefon za 1 zł, ale abonament wyniesie 295 zł z VAT-em - łączny koszt przekracza 7 tys. zł.
Nie wyciągajmy zatem pochopnych wniosków. Obniżki będą, ale wcale nie takie, jakie moglibyśmy sobie wymarzyć, bezkrytycznie czytając optymistyczne wiadomości.
Łukasz Piechowiak






























































