[Aktualizacja, 5.12, 15:00] Włosi odrzucili w referendum konstytucyjnym projekt zmian w ustawie zasadniczej. Przeciw proponowanej przez premiera Renziego reformie senatu opowiedziało się 59% głosujących. Premier ogłosił, że poda się do dymisji.


Prezydent Włoch Sergio Mattarella oświadczył w poniedziałek, komentując porażkę rządu Matteo Renziego w referendum konstytucyjnym i zapowiedź jego dymisji, że są "zobowiązania i terminy", których należy dotrzymać.
W wydanym komunikacie prezydent podkreślił, że zadaniem instytucji państwa jest "udzielenie odpowiedzi na problemy chwili obecnej".
Mattarella nie zadeklarował jasno, jakie zamierza podjąć kroki po zapowiedzi dymisji Renziego. Jego słowa o "zobowiązaniach i terminach" można uznać za przypomnienie, że priorytetem jest w chwili obecnej uchwalenie budżetu oraz zajęcie się pilnymi sprawami w kraju.
Szef państwa zaapelował do sił politycznych o "spokój i wzajemny szacunek".
Na godzinę 18.30 zwołano posiedzenie rządu Renziego. Po nim - według wcześniejszych zapowiedzi premiera - uda się on do Pałacu Prezydenckiego, by złożyć dymisję na ręce prezydenta Mattarelli.
Premier Włoch Matteo Renzi przez godzinę rozmawiał w poniedziałek rano w Kwirynale z prezydentem Sergio Mattarellą - podała agencja ANSA za źródłami w koalicji rządowej. Szef rządu konsultował się z prezydentem po tym, gdy w niedzielę zapowiedział swą dymisję.
Poranne rozmowy były, jak się przypuszcza we włoskich mediach, konsultacjami w sprawie rozwiązania obecnego kryzysu. Wciąż nie jest jasne, czy szef państwa przyjmie rezygnację premiera.
Premier Renzi ogłosił, że podaje się do dymisji i złoży ją w poniedziałek na ręce prezydenta Sergio Mattarelli. Szef rządu wziął na siebie całą odpowiedzialność za tę porażkę.
"Kończy się doświadczenie mojego rządu" - oznajmił Renzi. Następnie powiedział: "Przegrałem". Dodał: "Chciałem zredukować liczbę foteli w polityce, a koniec końcem ten, który zostanie opuszczony, jest mój".
Premier poinformował, że w poniedziałek po południu uda się do Pałacu Prezydenckiego, by złożyć dymisję.
Naród "wypowiedział się w sposób jasny i jednoznaczny" - oświadczył szef rządu. Złożył gratulacje ugrupowaniom opozycji, które nawoływały do głosowania za odrzuceniem zmian w konstytucji.
Ustawa przyjęta z inicjatywy rządu Matteo Renziego przewiduje zmiany w 47 artykułach konstytucji. Dotyczy przede wszystkim zniesienia tzw. doskonałej dwuizbowości, czyli jednakowych uprawnień Senatu i Izby Deputowanych.
Licząca obecnie 315 mandatów izba wyższa stałaby się faktycznie radą regionów, w której zasiadałoby 95 ich przedstawicieli, w tym 21 burmistrzów miast, a także pięciu senatorów mianowanych przez prezydenta na 7 lat. Senat straciłby część uprawnień, na przykład prawo do głosowania nad wotum zaufania dla rządu.
Przeczytaj także
Ponadto rząd chciał obciąć koszty życia politycznego, zlikwidować Krajową Radę Ekonomii i Pracy, wprowadzić nowy podział kompetencji między państwem a regionami oraz zlikwidować prowincje jako jednostki podziału administracyjnego.
Frekwencja w referendum wyniosła ponad 65 procent.
Włoska prasa: kryzys bez precedensu
Poniedziałkowe "Corriere della Sera" stwierdza, że Włochy są krajem, w którym "demokracja żyje". Tak według gazety należy interpretować wysoką, ponad 68-procentową frekwencję w referendum. Większość obywateli "powiedziała +nie+ sposobowi, w jaki Matteo Renzi chciał zmienić konstytucję, i to bardziej niż jego rządowi".
Zdaniem komentatora dziennika, "elektorat pokazał przywiązanie do konstytucji" większe niż partie polityczne, które przez miesiące kampanii "wolały pełen jadu atak na rząd" i "zostawiły w cieniu zawartość reformy, jakby była drugorzędna".
"Premier apelował do milczącej większości przekonany, że ją uwiedzie. Większość przemówiła, ale przeciwko niemu" - zauważa mediolańska gazeta. I wskazuje, że Renzi-odnowiciel został "trafiony przez naród, który uważał za swój".
"Ale stwierdzenie, że jest to zwycięstwo populizmu przeciwko establishmentowi umniejszyłoby znaczenie" tego, co się wydarzyło - ocenia publicysta Massimo Franco.
Jego zdaniem obecnie wielka odpowiedzialność spoczywa na prezydencie Sergio Mattarelli, na którego ręce premier złoży w poniedziałek dymisję. Chodzi o najlepszą - jak dodaje - reakcję na odpowiedź elektoratu, by uniknąć odwetu i by "nie robić prezentu tym, którzy dążą do upadku systemu".
Jak zaznacza dziennik, "naród włoski bardziej odrzucił styl niż samą politykę" i pokazał, że w konstytucji widzi "środek ciężkości wszystkich gwarancji".
"Należy to powiedzieć Europie, przestraszonej swoim kryzysem i będącej więźniem zbyt wielu stereotypów na temat Włoch, a także tym, którzy mają pokusę, by podsycać alarm z powodu ewentualnych następstw finansowych" - zauważa "Corriere della Sera". Wyraża przekonanie, że przywódca populistycznego Ruchu Pięciu Gwiazd Beppe Grillo, który nawoływał do głosowania za odrzuceniem zmian w konstytucji, nie będzie mógł łatwo przypisać sobie zwycięstwa.
Naród "odrzucił reformy rządu, ale będzie jeszcze bardziej gotów odrzucić tę nieodpowiedzialną opozycję" - ocenia publicysta.
"Od dzisiaj kraj musi liczyć się z tym, że ma bardzo osłabiony rząd i ustępującego, zranionego prezesa Rady Ministrów" - konstatuje największa włoska gazeta. "Aby uniknąć mrocznych miesięcy, najlepiej byłoby rozumować na chłodno i zaakceptować decyzje pałacu prezydenckiego bez dyskusji, z odrobiną pokory i mniejszą zarozumiałością" - radzi "Corriere della Sera".
Dziennik przyznaje, że rozwiązanie obecnego kryzysu nie będzie łatwe. Jako jedną z możliwości wskazuje powierzenie misji kierowania rządem ministrowi finansów Pier Carlo Padoanowi, by "uspokoić Europę i rynki".
"La Repubblica", pisząc o najbliższej politycznej perspektywie dla Włoch, zwraca uwagę na "ryzyko skoku w ciemność".
Jak podkreśla, premier miał nadzieję na powtórzenie sukcesu swej Partii Demokratycznej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ale "nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie istnieje rząd w zachodnich demokracjach, który przetrwałby głosowanie po tysiącu dniach pracy" - stwierdza ta rzymska gazeta lewicowa.
"Nawet (kanclerz Niemiec Angela) Merkel nie wyszłaby z tego zwycięsko" - dodaje. "Popatrzcie na urzędujących prezydentów i premierów (w Europie); nikt nie rządzi z poparciem wyższym niż 40 procent" - zaznacza "La Repubblica" w komentarzu redakcyjnym. "I nikomu z nich nie przychodzi do głowy, by rzucać wyzwanie losowi, pozwalając opozycji i złym nastrojom, by zaczęły odgrywać znaczenie" - dodaje.
Dziennik uważa dymisję szefa rządu za nieuchronną. Gdyby tego nie zrobił, zostałby oskarżony o to, że "przykleił się do fotela" - podkreśla.
"La Stampa" zastanawia się, kto stanie na czele rządu. Według gazety premierem mógłby zostać minister finansów Padoan. Przy takim rozwiązaniu mógłby on dalej kierować tym resortem, by zapewnić ciągłość kontaktów z Unią Europejską - twierdzi dziennik, wedle którego Renzi gotów byłby poprzeć takie rozstrzygnięcie.
"To bezprecedensowy kryzys" - ocenia turyński dziennik, kładąc nacisk na trudności stojące na drodze do jego rozwiązania.
Wyraża przekonanie, że upadek rządu to nie tylko sprawa Włoch; może odbić się to negatywnie w Europie. Dlatego pilne powołanie gabinetu może okazać się niezbędne, by kraj "nie wpadł w przepaść kryzysu nie tylko politycznego, ale i gospodarczego, i to o katastrofalnych rezultatach" - podkreśla "La Stampa".
Włoskie "nie" przyniesie kryzys finansowy?
Według komentatora radia publicznego France Info dymisja premiera Matteo Renziego zaowocować może przedterminowymi wyborami parlamentarnymi, w których zwycięstwo populistycznego Ruchu Pięciu Gwiazd Beppe Grilla doprowadzić może do nieobliczalnego w skutkach referendum w sprawie Italexitu.
Laurent Geronimi, jeden z dyrektorów banku Swiss Life Banque Privee, wyraził na stronie internetowej tygodnika Capital obawę, że włoskie +nie+ przyniesie ze sobą kryzys finansowy. Ogarnie on banki nie tylko włoskie, które są w bardzo słabej kondycji, ale i francuskie, poważnie zaangażowane w transalpejskie (włoskie) instytucje finansowe - przewiduje.
Po odrzuceniu we włoskim referendum rządowego projektu zmian w ustawie zasadniczej prezydent Francji Francois Hollande w komunikacie cytowanym na stronie internetowej dziennika "Le Monde" ze zrozumieniem przyjął decyzję o dymisji Renziego. Hollande wypowiedział się jako pierwszy spośród szefów rządu i głów państw. Życzył on Włochom, by znaleźli w sobie energię, aby przezwyciężyć zaistniałą sytuację.
Hollande wysoko ocenił dynamizm i zalety (premiera Renziego) służące odważnym reformom kraju, a także jego wolę skierowania Europy na drogę wzrostu gospodarczego i zatrudnienia.
Marine Le Pen, przywódczyni uznawanego za skrajnie prawicowy Frontu Narodowego (FN), powiedziała, że po decyzji Włochów należy brać pod uwagę pragnienie wolności i bezpieczeństwa, jakie wyrażają narody.
Ustawa przyjęta w kwietniu z inicjatywy rządu Renziego przewidywała zmiany w 47 artykułach konstytucji. Dotyczyła przede wszystkim zniesienia tzw. doskonałej dwuizbowości, czyli jednakowych uprawnień Senatu i Izby Deputowanych.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)sw/ cyk/ kar/ sp/llew/ ksaj/ ap/































































