Po wyborze nowych członków Rady Polityki Pieniężnej ekonomiści stonowali wcześniejsze oczekiwania względem obniżki stóp procentowych NBP. Ale rynek „wie” swoje i zakłada przynajmniej jedną obniżkę kosztów kredytu w ciągu najbliższych miesięcy.


W Radzie Polityki Pieniężnej trwa swoiste interregnum. Styczniowe posiedzenie było ostatnim w starym składzie. Dzień wcześniej Senat powołał do RPP Marka Chrzanowskiego, Eugeniusza Gatnara i Jerzego Kropiwnickiego, którzy 24 stycznia zastąpili Jerzego Hausnera, Jana Winieckiego i Andrzeja Rzońcę. 30 stycznia Sejm powołał do Rady prof. Grażynę Ancyparowicz i prof. Eryka Łona. 9 lutego kończy się kadencja Anny Zielińskiej-Głębockiej, którą zastąpi Henryk Wnorowski. Także w lutym dwóch członków Rady wskaże prezydent Andrzej Duda.
W czerwcu ze stanowiskiem prezesa Narodowego Banku Polskiego najprawdopodobniej pożegna się Marek Belka. Na medialnej giełdzie nazwisk faworytem do objęcia fotela szefa banku centralnego jest Adam Glapiński, obecny członek RPP i wierny stronnik Jarosława Kaczyńskiego.
Rada o „gołębich” sercach?
Pod wpływem zapowiedzi padających z ust polityków Prawa i Sprawiedliwości podczas kampanii wyborczej część ekonomistów uznała, że nowa Rada będzie bardziej „gołębia” od ustępującej. Czyli że będzie bardziej skłonna do utrzymywania raczej niższych niż wyższych stóp procentowych.
Stąd też pojawiły się spekulacje, że nowa Rada Polityki Pieniężnej rozpocznie urzędowanie od obniżki i tak już rekordowo niskich stóp procentowych. Jeszcze w sierpniu 2015 roku większość ankietowanych przez PAP ekonomistów spodziewała się wzrostu stóp procentowych NBP w 2016 roku o 25-50 pb., lecz przybywało ekspertów spodziewających się odsunięcia w czasie podwyżek.

Przeczytaj także
„Za odsunięciem w czasie podwyżek stóp w Polsce są dwa główne argumenty. Pierwszy z nich - polityczny. Przedstawiciele PiS mówią otwartym tekstem o tym, że chcą, aby bank centralny bardziej wspierał gospodarkę. To sugeruje, jakiego profilu osoby będą wybierane do nowej RPP” – uważał Piotr Bielski, ekonomista z BZ WBK.
Jednakże wypowiedzi nowych członków RPP były bardzo stonowane i zasadniczo nie odbiegały swym wydźwiękiem od opinii większości członków ustępującej Rady. „Poziom ten (stóp proc. NBP - PAP) jest odpowiedni z punktu widzenia aktualnej, stabilnej sytuacji ekonomicznej naszego kraju. Nie widzę powodu, żeby go zmieniać” – mówił Eugeniusz Gartnar. „Chciałbym przede wszystkim podkreślić to, że w najbliższym czasie nie widzę konieczności zmiany ani celu inflacyjnego, ani stóp procentowych” – wtórował mu Jerzy Kropiwnicki.
„Natomiast ruszanie w tej chwili stóp procentowych z czysto modelowego punku widzenia nie byłoby jakimś grzechem. Ale byłoby niewłaściwe (…) W moim przekonaniu ten poziom (stóp procentowych – przyp. red.) powinien dotrwać aż do momentu, kiedy zacznie się inflacyjny proces wzrostu cen” – powiedział Adam Glapiński.
Nawet uchodzący za jednego z najbardziej „gołębich” członków poprzedniej RPP Jerzy Osiatyński uznał, że „jesteśmy w trybie oczekiwania na zmiany z perspektywą zacieśniania polityki monetarnej aniżeli luzowania” - powiedział agencji Bloomberg Osiatyński.
Rynek i tak spodziewa się cięcia
Takich wątpliwości nie ma za to rynek stopy procentowej. O ile w dłuższym terminie krzywe IRS pozwalają oczekiwać delikatnego wzrostu stóp procentowych, to kontrakty FRA na bliższy termin wskazują na wysokie prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych w NBP.
Obecnie (stan na 02.02.2016r.) Wibor 3M wynosi 1,70% przy stopie referencyjnej Narodowego Banku Polskiego na poziomie 1,50%. Kontrakty FRA 3x6 – wyznaczające oprocentowanie trzymiesięcznej pożyczki międzybankowej za trzy miesiące – kwotowane są po 1,51%. FRA 6x9 (czyli pożyczka za pół roku) wyceniane są na 1,44%, a więc dyskontują jedną obniżkę stopy referencyjnej o 25 pb.
Mamy zatem ciekawą sytuację, gdy ekonomiści nie są pewni, jaki będzie następny ruch w polityce monetarnej. Za to rynek dość jednoznacznie stawia na lekką obniżkę stóp procentowych na wiosnę lub w lecie. W takiej sytuacji bardziej ufałbym rynkowi, którego uczestnicy za błędne prognozy ponoszą finansowe konsekwencje.
































































