REKLAMA

Czy zamach na konstytucję powinien ujść bezkarnie?

Krzysztof Kolany2014-06-17 11:10główny analityk Bankier.pl
publikacja
2014-06-17 11:10
Czy zamach na konstytucję powinien ujść bezkarnie?
Czy zamach na konstytucję powinien ujść bezkarnie?

Ujawnienie nagrań ze spotkania szefa MSW z prezesem NBP wywołało oburzenie opinii publicznej i obnażyło sposób sprawowania władzy przez czołowych polityków. Rzecz w tym, że uwaga mediów skupia się na personaliach zamiast na istocie sprawy, jaką był zamach na Konstytucję RP.

Wiemy już, że rozmowa jest autentyczna i że jej uczestnicy wstydzą się jedynie użytego języka. Ale to akurat drobny szczegół: kto w codziennej mowie nie używa wulgaryzmów, niech pierwszy rzuci kamieniem. Za drugorzędne uważam też kwestie związane z obrażaniem niektórych (nomen, omen) członków RPP czy żądanie odwołania ministra finansów. Sam byłem orędownikiem dymisji ministra Rostowskiego, więc stanowisko prezesa NBP niespecjalnie mnie bulwersuje.

Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Istotą afery jest spisek mający na celu realne uchylenie kluczowych zapisów Konstytucji Rzeczypospolitej, które mają na celu ochronę interesu ekonomicznego Polaków, budujących zaufanie do polskiej waluty, do Narodowego Banku Polskiego i do polskiego państwa. Trzeba powiedzieć wprost: minister Sienkiewicz i prezes Belka knuli spisek przeciwko obywatelom. Sami powoływali się na troskę o państwo, gdy tak naprawdę chodziło o interes rządu i partii rządzącej.

W połowie 2013 roku sytuacja finansów państwa była tragiczna. Minister Rostowski błędnie zaprojektował budżet państwa, o czym już jesienią 2012 roku przestrzegali ekonomiści. Założenia dotyczące wzrostu gospodarczego, inflacji i przede wszystkich dochodów podatkowych od początku były nierealne i wszyscy o tym wiedzieli. Ale minister Rostowski przedstawił budżet z nierealnym deficytem, bo w przeciwnym wypadku rząd musiałby znacząco obniżyć wydatki, aby nie złamać ustawy o finansach publicznych (zresztą potem ją zmieniono, demontując pierwszy próg ostrożnościowy, aby móc zgodnie z prawem znowelizować budżet i powiększyć deficyt).

Do tego w czerwcu 2013 roku szef Rezerwy Federalnej, Ben Bernanke, zapowiedział ograniczenie programu skupu obligacji (czytaj: drukowania pieniędzy), co wywołało panikę na rynkach wschodzących: inwestorzy zaczęli wyprzedawać obligacje krajów rozwijających się, co prowadziło do wzrostu rentowności także polskiego długu: od czerwca do września rentowność polskich obligacji 10-letnich podskoczyła z 3,5% do 5%, co oznaczało wzrost kosztów obsługi zadłużenia.

Pierwsza połowa 2013 roku to także okres cyklicznego dołka koniunkturalnego – popyt krajowy spadał, a dynamika PKB zbliżyła się do zera. Do tego doszło załamanie w budownictwie, wzrost bezrobocia i spadek wpływów podatkowych. Przypomnijmy też, że w lipcu 2013 roku niejasna była jeszcze kwestia OFE – rząd nie mógł być pewny, czy oszczędnościami emerytalnymi Polaków uda się załatać dziurę budżetową. To udało się przeforsować dopiero w październiku.

Gdy rządowi brakuje pieniędzy...

Z punktu widzenia rządu i polityków partii rządzącej sytuacja była krytyczna, co trafnie zdiagnozował minister Sienkiewicz. Jeśli dodać kolejne afery podważające zaufanie do obozu władzy i rosnące poparcie dla opozycji, to w rządzie musiało być gorąco. A w takich warunkach rządzącym do głowy przychodzą najbardziej głupie i szkodliwe pomysły. Takie na przykład jak... drukowanie pieniędzy potrzebnych na sfinansowanie „kiełbasy wyborczej” w 2015 roku.

Profesor Marek Belka powiedział wprost: „mamy zakaz finansowania przez Narodowy Bank Polski deficytu budżetowego”. Szef NBP wie, że tego, o co go prosi minister Sienkiewicz, zabrania artykuł 220 Konstytucji RP, którego punkt drugi stwierdza: „ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w banku centralnym”. Ten zakaz jest esencją niezależności NBP od rządu i został wprowadzony po to, aby nie powtórzyła się hiperinflacja z przełomu lat 80. i 90. XX wieku.

Ale Marek Belka się tym nie przejmuje. W „czarnym scenariuszu”, zakładającym 43-procentowe poparcie dla PiS i dalszą nieodpowiedzialność fiskalną rządu (swoją drogą, to ciekawe parametry makroekonomiczne), „strażnik wartości złotego” gotów jest uruchomić drukarki, dokonać skupu obligacji skarbowych, aby obniżyć koszty obsługi długu publicznego.  „No, ja bym ewentualnie mógł kupić pewną ilość obligacji, może nie bezpośrednio na aukcji w Ministerstwie Finansów, ale na przykład w BGK lub PKO BP (to dwa kontrolowane przez państwo banki – przyp. red.), czyli z czegoś, co formalnie jest niemożliwe” - mówi Sienkiewiczowi prezes Marek Belka.

Szef banku centralnego był gotowy złamać ustawę o NBP i konstytucję, aby sfinansować nadmierne wydatki rządowe i w ten sposób umożliwić zwycięstwo wyborcze PO nad PiS-em. To jest istota politycznego targu, którego elementem (według Belki koniecznym) było usunięcie z urzędu ministra Rostowskiego, który sprzeciwiał się uruchomieniu pras drukarskich. To akurat duży plus dla ministra, którego regularnie i bezpardonowo krytykowałem za zadłużanie kraju i mijanie się z prawdą.

Władza, ch..e i pieniądze

Obaj panowie powołują się przy tym na „dobro państwa” i „patriotyzm”. Jeśli to ma być „patriotyzm”, to wyjątkowo specyficzny, bo polegający na zniszczeniu wartości emitowanego przez państwo pieniądza w celu sfinansowania kampanii wyborczej partii rządzącej. Uczestnicy rozmowy w restauracji „Sowa i Przyjaciele” nie wypierają się swoich słów, lecz zaprzeczają, jakoby ustalenia na niej zawarte zostały zrealizowane. Czyżby? Minister Rostowski przestał być ministrem w listopadzie 2013 roku. Zastąpił go ekonomista bez zaplecza politycznego, Mateusz Szczurek, który zrobi to, co nakaże mu premier Tusk. Tego przecież chciał Marek Belka.

Ale ważniejsza od personaliów jest kwestia zmiany ustawy o Narodowym Banku Polskim. Dziwnym przypadkiem projekt ten opuścił Ministerstwo Finansów dopiero po zmianie ministra i dzisiaj (tj. 17 czerwca) ma być rozpatrzony przez Radę Ministrów. Dokument ten proponuje dwie istotne zmiany: po pierwsze, rotacyjność RPP („Ja muszę mieć instrumenty, żeby na przykład objeżdżać Radę Polityki Pieniężnej” - powiedział Marek Belka) i po drugie, możliwość zakupu obligacji przez NBP.

Punkt 12. projektu mówi o rozdzieleniu instrumentów polityki pieniężnej NBP od „instrumentów na rzecz zapewnienia stabilności krajowego systemu finansowego”. Nie wiadomo, co dokładnie kryje się pod tym enigmatycznym określeniem. Ale można przypuszczać, że są to instrumenty pozwalające na łatanie dziury budżetowej świeżo wydrukowaną gotówką.

Obawy te potwierdza punkt 13., który proponuje „stworzenie możliwości sprzedaży i kupna dłużnych papierów wartościowych przez NBP także poza operacjami otwartego rynku”. Podpisany pod tym dokumentem podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, Wojciech Kowalczyk, uzasadnia, że co prawda art. 123 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zabrania bankom centralnym na kupowanie obligacji skarbowych na rynku pierwotnym, ale już ich zakup na rynku wtórnym jest jak najbardziej w porządku. Dokładnie to samo w lipcu 2013 roku prezes Belka powiedział ministrowi Sienkiewiczowi!

 Tyle że z ekonomicznego punktu widzenia nie ma praktycznie żadnej różnicy, czy NBP za „dodrukowane” pieniądze kupi obligacje bezpośrednio od ministerstwa, czy od państwowego Banku Gospodarstwa Krajowego lub kontrolowanego przez Skarb Państwa PKO BP. W ostatecznym rozrachunku pieniądze i tak przepłyną z NBP do budżetu państwa, z którego premier będzie mógł przed wyborami wydłużyć urlopy macierzyńskie, zbudować jakąś obwodnicę bądź zatrudnić nowych urzędników.

Urzędnicy powinni ponieść odpowiedzialność

 Artykuł ósmy ustawy o Narodowym Banku Polskim przewiduje, że zmiana na stanowisku prezesa może nastąpić tylko na skutek zakończenia kadencji, śmierci bądź odwołania. To ostatnie jest możliwe tylko w przypadku choroby uniemożliwiającej sprawowanie urzędu, skazującego wyroku sądu za przestępstwo bądź wyroku Trybunału Stanu.

W mojej ocenie Marek Belka sprzeniewierzył się swojej funkcji, łamiąc artykuł drugi ustawy o NBP. „Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP.” Drukowanie pieniędzy na pokrycie deficytu budżetowego – co faktycznie zaproponował prezes Belka – z pewnością nie służy „utrzymaniu stabilności cen” i z pewnością jest wspieraniem rządu.

Po drugie, prezes Belka, prowadząc tajne negocjacje z przedstawicielem rządu w sprawie wsparcia przez NBP obozu władzy przeciwko opozycji, skompromitował się i utracił moralne predyspozycje do zajmowania tak odpowiedzialnego stanowiska. W takiej sytuacji Marek Belka powinien wypełnić ustęp drugi (złożenie rezygnacji) punktu trzeciego artykułu ósmego ustawy o Narodowym Banku Polskim.

Ale ponieważ prezes Belka zadeklarował, że nie zamierza się zrzec funkcji, to w grę wchodzi tylko postawienie go przed Trybunałem Stanu, który - w razie orzeczenia winy - może zasądzić zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk w organach państwowych. Choć krótkoterminowe skutki postawienia urzędującego prezesa NBP przed Trybunałem mogą być dość bolesne, to na dłuższą metę taki przykład powinien wzmocnić wartość złotego na rynkach finansowych. Inwestorzy otrzymaliby sygnał, że w przeciwieństwie do USA, Japonii czy strefy euro w Polsce nie ma przyzwolenia na tak drastyczne psucie pieniądza. Jestem przekonany, że mocny pieniądz jest fundamentem siły państwa i dobrobytu jego obywateli i że szef banku centralnego powinien ponieść konsekwencje za działanie przeciwko emitowanej przez siebie walucie.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Szukasz kierowcy? Opublikuj ogłoszenie za 89,28 zł

Szukasz kierowcy? Opublikuj ogłoszenie za 89,28 zł

Advertisement

Komentarze (110)

dodaj komentarz
~JRaj
Pomijając polityczny aspekt deklaracji skupienia obligacji - pozostaje art 220. pkt 2 KONSTYTUCJI. Powoduje on, że Polska nie może uwolnić się od światowej finansjery produkującej pieniądz z powietrza biorąc za to lichwę
~xxx
Ministrami w tym rzadzie powinni byc p Faleta i Kelnerzy bo oni tylko to kontroluja -Ta korupcje nieudolnosc i szczere wypowiedzi na temat panstwa ukladow i trzepania nieuczciwej kasy.Ci ludzie nigdy nie piwinni byc w polityce lecz w areszcie.Dlaczego sciga sie nagrywajacych patriotow ujawniajacych korupcje i nieuczciwosc w rzadzie Ministrami w tym rzadzie powinni byc p Faleta i Kelnerzy bo oni tylko to kontroluja -Ta korupcje nieudolnosc i szczere wypowiedzi na temat panstwa ukladow i trzepania nieuczciwej kasy.Ci ludzie nigdy nie piwinni byc w polityce lecz w areszcie.Dlaczego sciga sie nagrywajacych patriotow ujawniajacych korupcje i nieuczciwosc w rzadzie -jezeli sluzby sobie nie radza?
~patriot
Historia kołem się toczy, dla mądrych jest nauczycielką /szkołą/ życia. Obyśmy należeli do tych Polaków mądrych przed szkodą.Rozmowa carycy Katarzyny z Nikitą Paninem, jej współpracownikiem, to historia, która kołem się toczy na naszych oczach. Opublikował ją Waldemar Łysiak, któremu zdaniem wielu „.. należy Historia kołem się toczy, dla mądrych jest nauczycielką /szkołą/ życia. Obyśmy należeli do tych Polaków mądrych przed szkodą.Rozmowa carycy Katarzyny z Nikitą Paninem, jej współpracownikiem, to historia, która kołem się toczy na naszych oczach. Opublikował ją Waldemar Łysiak, któremu zdaniem wielu „.. należy się tytuł narodowego wieszcza”. Oto jej treść:„- Widzisz pułkowniku, kiedyś mój pradziad opowiadał mojemu dziadkowi swoją rozmowę z Rosjaninem Paninem, który opowiedział mu swoje spotkanie z carycą Katarzyną. Mój prapradziad zadał mu podobne pytanie, właśnie Rosjaninowi, którego spotkał w Warszawie w 1763 roku. Panin, zaczął wtedy od zdania, które mego przodka zdumiało: Widzisz Panie Wilczurski. Naród, który jest niewolnikiem słów jest, najlepszym materiałem na niewolnictwo. Po chwili namysłu mówił dalej. Panie Wilczurski, Caryca Katarzyna wysyłając mnie na misję do Polski powiedziała, te oto słowa:Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha. Jedne można podbić i przesiedlić w celu zagarnięcia ich ziem, a świat nie podniesie wrzasku – to małe narody, plemiona. Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali rękę Pana – to narody o podłej duszy, od kolebki niegodne samostanowienia, w wielkich obszarach Azji roztopią się bez śladu. Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani tego, przynajmniej nie od razu – to Polacy. Nie można zaanektować ich państwa, bo trzeba byłoby się dzielić z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie jeszcze z kim; narzuca to europejska równowaga sił. Po drugie nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to znakomici żołnierze, a cały naród gdy otwarcie zagrożony, przypomina wściekłego wilka w nagonce. Zbyt dużo by to kosztowało, należy więc zdemoralizować ich do szpiku kości. Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu… Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę… Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą Oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces Panin! Korupcją „milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał. Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie. Zadanie to jest wielkie Panin, lecz i efekty będą wielkie. Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność. Ale ja tego nie doczekam Panin, zaczniemy jednak ten proces, a wiesz dlaczego nienawidzę tego kraju?- Dlaczego Pani? Zapytał Panin.- Dlatego, że jestem kobietą i nienawidzę dziwek, które udają święte. Ja jestem prostytutką Panin, a to honor, gdy się jest do tego cesarzową.- I dlatego jeszcze Panin, że ze zdrajców robili oni zawsze bohaterów.- I dlatego jeszcze Panin, że nigdy nie chcieli się z nami zjednoczyć przeciw Rzymowi, a byli naszymi braćmi Słowianami, zdradzili nas Panin.- I dlatego Panin kiedyś zginą, unicestwią się sami!…”
~endi
Zamach na Konstytucję ? a co z zamachem na nasz majątek narodowy , dlaczego nie było powszechnego uwłaszczenia wszystkich Polaków po równi majątkiem państwowym czyli naszym ? dlaczego wąska grupka cwaniaczków uwłaszczyła się na naszej własności ??? wartość samych tylko lasów państwowych w przeliczeniu na statystycznego Zamach na Konstytucję ? a co z zamachem na nasz majątek narodowy , dlaczego nie było powszechnego uwłaszczenia wszystkich Polaków po równi majątkiem państwowym czyli naszym ? dlaczego wąska grupka cwaniaczków uwłaszczyła się na naszej własności ??? wartość samych tylko lasów państwowych w przeliczeniu na statystycznego Polaka to około 200 000 zł ...
~endi
oddajcie mi mój las !!! parchy społeczne i obyczajowe
~AUTOR
ZAMACH NA KONSTYTUCJĘ?? TO CHYBA ZAMACH NA SPOŁECZEŃSTWO. POZA TYM BIURO OCHRONY RZĄDU NIE POTRAFIŁO OCHRONIĆ LUDZI PRZED STANDARDOWYM SPRZĘTEM PODSŁUCHOWYM ZE SPY-SHOPÓW/ SKLEPÓW DETEKTYWISTYCZNYCH.CZY TEN SPRZĘT JEST TAK DOBRY CZY TE SŁUŻBY TAK SŁABE JA SIĘ PYTAM???
~Martin
A co na to Trybunał Stanu który ma chronić konstytucję przed zachciankami takich kolesi?
~KOLANY
TUSK, ROSTOWSKI, SIKOR, FORC, KUNACHOPWUCZ, WAŁESA, WAJDA, BELKA , =TO ZYDOWSKA ZIELONA WYSPA ZŁODZIEJÓW I ZBOCZEŃCÓW ŻYDOWSKICH1 WONDO ZSYPU ZDRAJCY!
~JASIU
PO DZIADOSTWO=MORDERCY SPOD SMOLEŃSKA ZŁODZIEJE Z AMBER GOLD ZBODZEŃCY I ZDRAJCY DO PIECA...W OŚWIĘCIMIU ! A NIESIÓL NA DARMOWY SZCZAW ALE PPO 15 LATACH ODPRACOWANYCH W KOPALNI W RA,MACH RESOCJALIZACJI DO ZYCIAW POLSCE I W SKARPATKACH DO ZYDOWA WON!

Powiązane: Afera podsłuchowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki