Bank centralny Turcji zdecydował się na kolejną podwyżkę stóp procentowych i zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami wyniósł cenę pieniądza do najwyższego poziomu od przeszło 20 lat. Nadal jednak koszt kredytu jest niższy od oficjalnej inflacji.


Referencyjna stopa procentowa Banku Centralnego Republiki Tureckiej (TCMB) została w czwartek podniesiona o 250 punków bazowych, z 42,50 % do 45,00%. To najwyższy poziom od 2002 roku. Styczniowa podwyżka nie była zaskoczeniem. Rynkowy konsensus zakładał wzrost stopy benchmarkowej właśnie do 45,00%.
- Komitet ocenia, że restrykcyjność polityki monetarnej wymaganej do ustanowienia dezinflacyjnego trendu został już osiągnięty i że obecny poziom będzie utrzymywany tak długo jak to będzie potrzebne – czytamy w styczniowym komunikacie tureckich władz monetarnych. W praktyce jest to czytelny sygnał zakończenia cyklu zaostrzania polityki monetarnej w Turcji.
Gdy polityka monetarna jest mocniejsza od wódki
Była to ósma z rzędu zdecydowana podwyżka stóp procentowych w Turcji. W grudniu TCMB spowolnił tempo podwyżek do 250 pb. Miesiąc wcześniej Turcy podnieśli koszty kredytu o 500 pb., dwukrotnie przebijając oczekiwania rynku. W październiku stopy procentowe także zostały podniesione także o 500 pb., co jednak wtedy było posunięciem w pełni oczekiwanym przez rynek. Również we wrześniu koszty kredytu poszły w górę o 500 pb. i była to wtedy decyzja zgodna z rynkowym konsensusem.
Natomiast w sierpniu TCMB zaskoczył rynek podwyżką aż o 750 pb. – czyli trzykrotnie mocniejszą od konsensusu. W lipcu koszty kredytu nad Bosforem zostały podniesione o 250 pb., co wtedy pozostawiło spory niedosyt. Początek „monetarnego resetu” w Turcji miał jednak miejsce w czerwcu, gdy nowe kierownictwo banku centralnego Turcji zdecydowało się na zerwanie z „erdoganomiką” i drastycznie podniosło stopy procentowe. Wtedy to stopa referencyjna poszła w górę z 8,50 % do 15,00%, co i tak było poziomem wyraźnie niższym od 20-25% oczekiwanym przez rynek.
Po styczniowej podwyżce stopa procentowa w Turcji znalazła się na najwyższym poziomie od przeszło 20 lat. Ale wciąż pozostaje znacząco niższa od inflacji CPI zrealizowanej przez poprzednie 12 miesięcy. W grudniu indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) był o 64,77% wyższy niż rok wcześniej. Ostatnie prognozy tureckiego banku centralnego zakładają, że na koniec 2024 obniży się do 36%. Jeśli ta prognoza się potwierdzi, to obecna stopa procentowa w TCMB byłaby już realnie mocno dodatnia w ujęciu ex ante, lecz wciąż pozostają niższe od inflacji zrealizowanej przez poprzednie 12 miesięcy (ex post).
- Komitet ocenia, że obecny poziom stopy procentowej będzie utrzymany tak długo, aż nie pojawi się znaczący spadek trendu miesięcznej inflacji i dopóki oczekiwania inflacyjne nie znajdą się w zakresie obecnej prognozy - zaznaczyły tureckie władze monetarne.
„Erdoganomika” zawiodła na całej linii
Przez poprzednie lata TCMB prowadził skrajnie „niekonwencjonalną” politykę pieniężną, obniżając stopy procentowe, pomimo szalejącej w kraju dwucyfrowej inflacji cenowej. Gdy jesienią 2021 roku doszło do pierwszych cięć stóp, inflacja CPI wynosiła ok. 20%. Rok później sięgnęła 85%, a Turcy cały czas obniżali koszty kredytu. Do ostatniej obniżki doszło w lutym ubiegłego roku po tragicznym trzęsieniu ziemi. I zarazem na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi.
Nie jest żadną tajemnicą, że za ową „niekonwencjonalną” polityką pieniężną stał prezydent Recep Tayyip Erdogan od 20 lat sprawujący niepodzielną władzę nad drugim najludniejszym krajem Bliskiego Wschodu. W świecie finansów Erdogan zasłynął ze swych niecodziennych poglądów ekonomicznych stojących w jaskrawej sprzeczności z podstawami makroekonomii. Turecki „sułtan” publicznie stwierdzał, że to wysokie stopy procentowe powodują wysoką inflację. Ekonomiści zgodnie twierdzą, że jest dokładnie na odwrót: to wysokie (realnie) stopy procentowe skutkują obniżeniem inflacji i wolniejszym tempem wzrostu cen w gospodarce. Jednak Erdogan uparcie forsował swoje stanowisko, doprowadzając tym do rozpaczy (i często utraty stanowiska) kolejnych szefów tureckiego banku centralnego.
Jednakże po ostatnich wyborach turecki władca wycofał się ze swojej wcześniejszej doktryny ekonomicznej. - Restrykcyjna polityka monetarna jest potrzebna do spowolnienia inflacji – powiedział Erdogan na początku września. - Obniżymy inflację do poziomu jednocyfrowego, dzięki zacieśnianiu polityki pieniężnej - zapowiedział turecki władca.
Obecnie Turcja może się „pochwalić” jednym z najwyższych inflacji na świecie. Ma także jedne z najwyższych nominalnych stóp procentowych na świecie. Wyższe stopy mają tylko w Wenezueli (56,7%), Argentynie (100%) oraz w Zimbabwe (130%). Z pewnością nie jest to towarzystwo, w którym chciałby przebywać szanujący się bankier centralny.





























































