Początek sezonu wakacyjnego przywitał kierowców cenami paliw wciąż zbliżonymi do pięciu złotych za litr. I choć średnie detaliczne ceny obniżyły się drugi tydzień z rzędu, to nadal jest drogo.


Według danych BM Reflex średnia detaliczna cena litra benzyny bezołowiowej 95 w mijającym tygodniu wyniosła 5,03 zł. To o trzy grosze mniej niż tydzień temu i 7 groszy mniej niż dwa tygodnie temu. W dalszym ciągu to jednak aż o 45 groszy drożej niż jeszcze w połowie marca.
Za to poniżej psychologicznej bariery 5 zł za litr spadła średnia cena litra oleju napędowego. To także trzy grosze mniej niż przed tygodniem oraz o 11 groszy mniej niż w cenowym szczycie pod koniec maja. Lecz zarazem o 48 groszy więcej niż trzy miesiące temu.
Przy czym cały czas mówimy o cenach średnich. Natomiast stawki na poszczególnych stacjach wykazują bardzo duże zróżnicowanie, według analityków DM Reflex sięgające nawet 40 groszy na litrze. Najdrożej jest przy autostradach oraz w miejscowościach turystycznych.
W najbliższym czasie nie widać większych szans na istotne obniżki kosztów tankowania. Notowania ropy naftowej typu Brent wciąż utrzymują się w okolicach 75 dolarów za baryłkę, a więc o ponad połowę wyżej niż rok temu. W tym kontekście wiele zależy od wyników spotkania OPEC. Po rynku krążą spekulacje, że naftowy kartel może podjąć decyzję o zwiększeniu wydobycia, co pomogłoby zatrzymać wzrost cen surowca.

Niekorzystna dla polskich kierowców sytuacja utrzymuje się także na rynku walutowym. Dolar znów kosztuje ponad 3,70 zł, podbijając koszty importu ropy naftowej. W rezultacie baryłka „czarnego złota” kosztuje ok. 272 zł, a więc tylko o 5,1% mniej niż w połowie maja.
KK






























































