Restrukturyzacja, dotyczącą najczęściej dużych firm dziedziczących po poprzednim ustroju przerost zatrudnienia, zawsze jest działaniem bolesnym. Odcięcie zbędnych gałęzi działalności generujących niepotrzebne koszty odbywa się przeważnie w towarzystwie protestów załogi i przedłużających się negocjacji ze związkami zawodowymi. Wyjściem z kłopotu często jest zastosowanie outsourcingu, czyli powierzenie zewnętrznemu podmiotowi obsługi zadań nie związanych z podstawową działalnością firmy.
Zamiast zwolnienia
- Uniknięcie zwolnień można uzyskać korzystając z outsourcingu kapitałowego, polegającego na powierzeniu określonego zakresu zdań firmie zewnętrznej - mówi prof. Andrzej Patulski z kancelarii prawnej Patulski, Orłowski i Partnerzy. - Przejmuje ona w takim wypadku pracowników z firmy-matki. Następuje przejście osób do nowego podmiotu, bez konieczności ponoszenia kosztów związanych ze zwolnieniami. W zamian firma przyjmująca pracowników zdobywa nowy rynek i klientów.
Na rynku funkcjonują firmy, które wyspecjalizowały się w tego typu działalności, np. warszawski ZREW.
- Naszym partnerom oferujemy pomoc związaną z przeprowadzeniem reorganizacji przedsiębiorstwa w zakresie utrzymania ruchu - informuje Paweł Rychter, prezes Zakładów Remontowych Energetyki Warszawa. - Braliśmy udział w restrukturyzacji służb remontowych czołowych w swoich branżach firm i obecnie jesteśmy największą w Polsce firmą świadczącą kompleksowe usługi w tym zakresie. Proponujemy naszym klientom przejęcie funkcji głównego serwisanta, biorąc pełną odpowiedzialność za stan techniczny powierzonych nam maszyn i urządzeń. ZREW na bazie dotychczasowych pracowników wydziałów remontowych i serwisowych danego przedsiębiorstwa organizuje Zakład Serwisowy ZREW, świadczący usługi dla głównego klienta oraz pozyskujący zlecenia na rynku zewnętrznym. Zakłady te przejmują od kilkudziesięciu do kilkuset pracowników. Model ten zastosowano przykładowo przy prywatyzacji Elektrociepłowni Wybrzeże. Inwestor zagraniczny EdF, po przejęciu większości udziałów w firmie, zdecydował o redukcji zatrudnienia. Zwolnienia miałyby dotyczyć w dużej mierze właśnie służb serwisowych i remontowych. W wyniku negocjacji, załogi tych jednostek przeszły jednak do nowoutworzonej spółki o nazwie ZREW Serwis Wybrzeże. Korzyści w takich wypadkach są obopólne - firma-matka unika grupowych zwolnień, ZREW zyskuje nowy rynek; zwłaszcza, że w ostatnich latach krajowa energetyka raczej nie daje możliwości realizacji jakiś spektakularnych przedsięwzięć. Poniekąd więc to sytuacja rynkowa skłoniła warszawski zakład do szukania nisz rynkowych do zagospodarowania. Outsourcing w dobie transformacji gospodarki, restrukturyzacji zakładów i ich prywatyzacji staje się doskonałym sposobem na zdobycie nowych rynków. Krajowa elektroenergetyka, w szczególności w momencie pozyskiwania inwestora zagranicznego, przechodzi bowiem przymusową kurację odchudzającą. Konieczna jest restrukturyzacja zatrudnienia, mająca na celu pozbycie się bagażu generujących koszty pracowników z jednostek nie związanych z podstawową działalnością. Redukcji w pierwszej kolejności obawiają się więc pracownicy służb remontowych czy serwisowych. Korzystając z propozycji zewnętrznej firmy outsourcingowej, która przejmuje załogę przewidzianą w bliższej lub dalszej perspektywie do zwolnienia, rozładowuje się napięcia społeczne. Pracownicy otrzymują zatrudnienie, najczęściej wynegocjowane przez związki zawodowe na określony minimalny czas, np. 3 lata. Firma matka pozbywa się w ten sposób obciążeń związanych z osłonowymi pakietami socjalnymi.
Dla pracowników z kolei przejście do nowej spółki niesie kilka podstawowych korzyści. Przede wszystkim zyskują większą gwarancję zatrudnienia niż w spółce-matce. I chociaż w rodzimym zakładzie pracy prawdopodobnie wynegocjowaliby pakiet osłonowy oraz zatrudnienie przez jakiś czas, praktycznie skazani byliby w najbliższej przyszłości na zwolnienie.
Inwestor, przejmując kontrolę nad zakładem, traktuje przeważnie "firmy przybudówki" jak piąte koło u wozu i tylko czeka na możliwość pozbycia się balastu. Na pewno osoby z obszarów przeznaczonych do redukcji nie mogą też liczyć na rozwój zawodowy, np. omijają ich wszelkiego rodzaju szkolenia. Ich pozycja rynkowa po wygaśnięciu gwarancji osłonowych i zwolnieniu jest bardzo słaba. Jeżeli natomiast przejdą do spółki outsourcingowej obsługującej zakład-matkę, nie tylko zyskują miejsce pracy, ale też stają się pełnoprawnymi pracownikami, z możliwością podniesienia kwalifikacji poprzez szkolenia zawodowe, czy nabywania nowych kompetencji dzięki udziałowi np. w projektach realizowanych dla innych zleceniodawców.
Matka nie wystarczy
Dla zapewnienia stałego zatrudnienia pracownikom przechodzącym do spółek outsourcingowych, muszą one szukać innych rynków usług, niż tylko zlecenia od firmy matki.
- Jeżeli spółka obsługuje tylko firmę macierzystą, to nie można tego nazwać klasycznym outsourcingiem - uważa Henryk Abram z firmy konsultingowej Lakresa. - W Polsce nadal często zdarza się, że firma outsourcingowa pozostaje zależna od firmy-matki. To nie jest sposób na rozwiązanie problemu zatrudnienia. Firma, do której przejdą pracownicy zagrożeni redukcją, musi być zdana na siebie, musi zdawać sobie sprawę z ryzyka ekonomicznego, w związku z tym konieczne jest, aby poszukiwała zleceń na rynku i była konkurencyjna.
Problem ten dotyczy często spółek pracowniczych, które są charakterystycznym dla Polski sposobem na prywatyzację przedsiębiorstw państwowych. Niestety, zbyt często okazywało się, że ta droga jest tylko sposobem na pozbycie się problemu przez firmę-matkę. Wydzielając spółkę pracowniczą, zależną od spółki macierzystej i przenosząc do niej pracowników, pozbywano się problemu, skazując niekonkurencyjną firmę na rychłe problemy i likwidację.
Najdobitniej potwierdza to chociażby raport NIK z prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych drogą tzw. leasingu pracowniczego. Z wyników kontroli z lat 1999-2002 wynika, że mimo, iż w większości wypadków prywatyzowane przedsiębiorstwo udzieliło pracownikom gwarancji zatrudnienia, w ponad 20 proc. wykryto uchybienia w ich realizacji.
Tak więc sukcesem nie jest pozbycie się pracowników zagrożonych zwolnieniami, a utrzymanie na rynku i rozwijanie działalności. Jako jeden ze sztandarowych przykładów spółki pracowniczej, wydzielonej ze struktur firmy matki, która świadcząc usługi outsourcingowe odniosła rynkowy sukces podawany jest toruński Siden.
- Nasza firma rozpoczęła działalność w 2001 r. jako spółka pracownicza wydzielona ze struktur Zakładu Energetycznego Toruń - mówi Piotr Kowalczyk z firmy Siden. - Firma powstała na bazie jednostek informatycznych. W początkowym okresie zatrudniała 30 pracowników, obecnie jest to już ponad 90 osób. Podstawą naszej działalności jest typowy outsourcing informatyczny. Usługi świadczymy nie tylko na rzecz ZE Toruń, ale również innych podmiotów. Wśród klientów Siden wymienia się m.in. Hewlett Packard, Jason MacKenzie, Veracomp czy Optimusa.
Uciec na własne
Innym sposobem na wykorzystanie outsourcingu jako możliwości łagodzenia skutków koniecznym cięć personalnych jest modne ostatnio samozatrudnienie. - Jest to outsourcing personalny - mówi prof. Andrzej Patulski z kancelarii prawnej Patulski, Orłowski i Partnerzy. - W tym wypadku pracownicy, którzy obsługują obszary nie związane z podstawową działalnością firm matki, przechodzą na samozatrudnienie i dalej dla niej pracują.
Szacuje się, że w 2002 roku taką ofertę otrzymało 2 mln ludzi. Odbywa się to na mocy umowy cywilnoprawnej, co jest trochę bardziej kłopotliwe, niż outsourcing kapitałowy. Najczęściej dotyczy to jednak stanowisk pracowników samodzielnych, czyli informatyków, radców prawnych. Korzyścią dla pracodawcy jest zmniejszenie zatrudnienia, a dla pracowników, chociażby możliwość korzystania od 1 stycznia tego roku z 19-procentowej stawki podatku. Ponadto przechodząc na samozatrudnienie, pracodawca pozbywa się wszelkich zobowiązań wobec dotychczasowego pracownika. Mimo, że wykonuje on dotychczasową pracę, rozliczenia następują za konkretne usługi. Oczywiście nie można tu raczej mówić o unikaniu grupowych zwolnień, ale znany jest przypadek jednej z gmin, gdzie na samozatrudnienie przeszło blisko 40 radców prawnych - a to już spora grupa potencjalnych bezrobotnych.
Outsourcing dobrany do sytuacji konkretnej firmy pomaga więc nie tylko w optymalizacji kosztów, ale również w rozwiązaniu kłopotów z przerostem zatrudnienia. I wilk syty i owca cała - firma matka może skupić się na podstawowej działalności, a pracownicy nie związani z obsługą core businessu nie muszą żegnać się z pracą.
autor: Jarosław Maślanek






























































