Rosyjskie ataki na ukraińskie porty nad Morzem Czarnym niemal wstrzymały eksport zbóż z Ukrainy drogą morską, powodując nadmiarowe ilości tej żywności w kraju i ryzyko niedoboru powierzchni magazynowej przed kolejnymi zbiorami – poinformowały agencja Reutera i portal Politico.


Według danych ukraińskich władz portowych, w lipcu i na początku sierpnia Rosja przeprowadziła ponad 70 ataków na infrastrukturę portową nad Morzem Czarnym oraz 62 uderzeń na statki. Dla Ukrainy, jednego z największych światowych producentów pszenicy, kukurydzy i nasion słonecznika, który około 90 proc. produktów rolnych eksportuje drogą morską przez Morze Czarne, zakłócenia te mają poważne konsekwencje gospodarcze.
Od końca lipca żaden statek ze zbożem nie zawinął do portów w rejonie Odessy. Rosja regularnie atakuje także porty Reni i Izmaił nad Dunajem, wykorzystywane jako alternatywny szlak eksportowy. O ostatnim ataku na oba porty rosyjski resort obrony poinformował w czwartek rano.
Dodatkowym problemem jest niski poziom wody na Dunaju, ograniczający transport ładunków do rumuńskiej Konstancy. Wzrosły również koszty frachtu morskiego, a część armatorów zawiesiła obsługę ukraińskich portów, podczas gdy pozostali podnoszą stawki ze względu na ryzyko wojenne.
Według portalu Politico, w pierwszych dziewięciu dniach sierpnia Ukraina wyeksportowała około 463 tys. ton zbóż, czyli około jednej trzeciej standardowego wolumenu. Reuters natomiast podał, że w pierwszych dwóch tygodniach sierpnia eksport spadł o 75 proc. w ujęciu rok do roku.

Problem pogłębiają trwające zbiory. Według Reutersa magazyny są już bliskie zapełnienia, a we wrześniu ma rozpocząć się zbiór kukurydzy. Ukraińskie ministerstwo rolnictwa szacuje, że deficyt powierzchni magazynowej może sięgnąć 11 mln ton.
Ceny zbóż na rynku krajowym spadły poniżej kosztów produkcji, ograniczając dochody rolników, potrzebne m.in. na zakup paliwa, wypłatę wynagrodzeń i przygotowanie zasiewów ozimych. Może to zagrozić również przyszłorocznym zbiorom. Kijów próbuje zwiększyć eksport drogą lądową przez Rumunię, Polskę, Węgry, Słowację i Mołdawię. Alternatywne trasy nie są jednak w stanie zastąpić transportu morskiego, a ich wyższe koszty dodatkowo utrudniają eksport.
Według ministra polityki rolnej Ukrainy Tarasa Wysockiego transport kolejowy i drogowy jest droższy o około 50-70 dolarów za tonę. Sytuację dodatkowo komplikuje sprzeciw miejscowych producentów wobec rozwiązań ułatwiających tranzyt ukraińskiego zboża. W Mołdawii wprowadzenie 50-procentowej zniżki na kolejowy tranzyt ukraińskich ładunków wywołało protesty rolników – podkreślił mołdawski portal Newsmaker.
W ocenie Wysockiego Ukraina odpowiada za około 6 proc. światowych dostaw pszenicy i 11 proc. kukurydzy, a utrzymanie ograniczeń w eksporcie może doprowadzić do wzrostu światowych cen żywności o 25-30 proc.
Kijów zwrócił się do Komisji Europejskiej o 220 mln euro nadzwyczajnej pomocy dla sektora rolnego. Środki te mają pomóc gospodarstwom przechowywać zboże do czasu wznowienia eksportu drogą morską. (PAP)
iua/ rtt/





























































