Giełdowi inwestorzy z Wall Street spadkami pożegnali spadkowy rok 2022. Dla amerykańskiego rynku akcji był to najgorszy rok od czasów wielkiego kryzysu finansowego sprzed kilkunastu lat.


S&P500 zakończył piątkową sesję i cały rok 2022 na poziomie 3 839,50 pkt., co przekłada się na stratę 0,22%. Nasdaq Composite poszedł w dół o 0,11%, finiszując z wynikiem 10 466,48 pkt. Dow Jones zanotował spadek o 0,22% i zamknął rok na wysokości 33 147,25 pkt. W samej końcówce handlu nowojorskim indeksom udało się wydatnie zmniejszyć skalę strat, które jeszcze na godzinę przed zamknięciem notowań przekraczały 1%.
Mimo to dla inwestorów było to trudne 12 miesięcy. I nie chodzi tu tylko o samą przecenę akcji. Równocześnie zniżkowały obligacje, metale szlachetne, kryptowaluty, a w drugiej części roku także surowce. Jednym zdaniem był to rok bessy wszystkiego. W skali całego roku S&P500 zaliczył spadek o blisko 20%, co jest najgorszym rezultatem od pamiętnego roku 2008. Znacznie słabiej wypadły spółki technologiczne, a skupiający je indeks Nasdaq Composite przez 2022 rok stracił ponad 33%. Najbardziej „wygrzane” spółki potrafiły przynieść stopy zwrotu zbliżone do -100%.
Przez większość 2022 roku Wall Street najbardziej obawiało się inflacji i rosnącymi w ślad za nią stopami procentowymi w Rezerwie Federalnej. Wzrost stopy dyskontowej doprowadził do tzw. kompresji mnożnikowej (tj. spadku wskaźnika c/z dla całego rynku) i wymusił niższe ceny akcji przy prawie niezmienionych prognozach zysków spółek.
W rezultacie czołowe amerykańskie spółki technologiczne przyniosły w tym roku potężne straty akcjonariuszom. Akcje Apple’a przez ostatnie 12 miesięcy przeceniono o 27%, Alphabetu o 39%, Microsoftu o 29%, Mety o 64%, a Tesli o 65%. Indeks tzw. spółek wzrostowych stracił w tym roku ponad 30%, podczas gdy spółki typy „value” oddały tylko 7,7%. Inwestycyjną gwiazdą był sektor energetyczny, który dał zarobić 58%. Najgorzej spisały się spółki telekomunikacyjne, których indeks zaliczył spadek aż o 41%.

Ale od początku grudnia największe obawy wiązano z rosnącym prawdopodobieństwem wystąpienia recesji w roku. Oparty o nachylenie krzywej terminowej model Fedu z Atlanty w listopadzie wyceniał taki scenariusz na 38%. Przez poprzednie pół wieku osiągnięcie poziomu 40% za każdym razem poprzedzało wystąpienie oficjalnej recesji w Stanach Zjednoczonych.
Amerykańscy inwestorzy wracają na rynki dopiero we wtorek 3 stycznia. Noworoczny poniedziałek jest w USA dniem bez sesji.






























































