
Nowe przepisy były szczególnym zmartwieniem dla przedsiębiorców, którzy w obawie przed utratą klientów zastanawiali się nad wyodrębnieniem palarni. Nie było to jednak zadanie proste, bowiem taka palarnia musiała nie tylko spełniać szereg wymogów (miejsce to musi być zaopatrzone w wentylację zapewniającą co najmniej 10-krotną wymianę powietrza w ciągu godziny i obejmować powierzchnię co najmniej 4 mkw.), ale także wiązała się z dużymi kosztami.
W konsekwencji właściciele lokali decydowali się albo na całkowity zakaz palenia, albo na ominięcie prawa tworząc tzw. klub palaczy (Czytaj: Zakaz palenia zniszczy przedsiębiorców).
Osoba, która złamie zakaz palenia może się liczyć z mandatem w wysokości 500 zł. Z kolei za nieumieszczenie informacji o zakazie palenia tytoniu właścicielowi lub zarządzającemu obiektem grozi kara do 2000 zł. |
Minął już rok
Według badań przeprowadzonych przez Stowarzyszenie MANKO, drugą grupą oprócz osób niepalących, która jest zadowolona z wprowadzonego zakazu są pracownicy branży gastronomicznej i rozrywkowej (73,9 proc. badanych). Nie narzekają także przedsiębiorcy, którzy początkowo obawiali się tego zakazu. W wielu lokalach wzrosła nawet liczba klientów.
Niestety ekspertyza przeprowadzona w wybranych lokalach gastronomicznych i rozrywkowych w Krakowie wskazuje, że powietrze w 40 proc. z nich jest tak samo zanieczyszczone, jak przed wprowadzeniem nakazu.
Nie lepiej sytuacja wygląda we Wrocławiu. Tutaj również w niektórych restauracjach, czy pubach nadal można palić przy stoliku. Można się spodziewać, że ta sytuacja w najbliższych miesiącach się nie poprawi, bowiem klienci lokali, w których nie ma wydzielonej palarni, nie będą chcieli marznąć wychodząc zapalić papierosa na zewnątrz.
Zakaz palenia w Europie
Źródło: ZAKAZ-PALENIA.pl: Europa bez papierosa
Przepis martwy czy niedoskonały?
Z badań TNS OBOP wynika, że 68% palących i 84% niepalących Polaków popiera wprowadzenie zakazu palenia we wszystkich miejscach, w których przebywają niepalący. Większość Polaków popiera restrykcyjne przepisy, częściej odwiedza lokale, w tym bary, puby i restauracje.
Jednocześnie wielu bywa biernych, gdy zauważy iż ktoś obok nich pali w lokalu. Przypomnijmy, że w takim wypadku należy to zgłosić właścicielowi lokalu i/lub Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
Z kolei strażnicy miejscy najczęściej interweniują w sprawie palenia na przystankach i placach zabaw, zdecydowanie rzadziej w lokalach takich jak np. restauracje.
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl





























































