Niemcy mistrzem, a Polska wicemistrzem Europy. Z raportu Ernst&Young wynika, że jesteśmy drugim najatrakcyjniejszym krajem pod względem lokowania inwestycji przez zagraniczne firmy. Wygrywamy m.in. z Wielką Brytanią, Rosją, Francją i Czechami. Czy deklaracje przełożą się na rzeczywiste inwestycje?
Ernst&Young zapytał inwestorów, który państwo w Europie będą najatrakcyjniejsze pod względem lokowania inwestycji w ciągu najbliższych trzech lat. Na Niemców wskazało 35% respondentów, na drugą z kolei Polskę, aż 10% badanych. To o 2pp więcej niż na Wielką Brytanię i ponad dwa razy więcej niż na Rosję.
Okazuje się, że pod względem atrakcyjności inwestowania zajmujemy 8 miejsce na świecie na 46 państw świata. Zdaniem analityków wynika to przede wszystkim z relatywnie dobrej sytuacji gospodarczej. Polska nawet w czasie kryzysu odnotowywała wzrost gospodarczy. Do tego dochodzi olbrzymia konsumpcja wewnętrzna i stosunkowo niskie zadłużenie Polaków.
Zwróćmy uwagę na to, kto zajmuje pierwsze miejsce. Co trzeci inwestor najchętniej zainwestowałby w Niemczech. To właśnie nasz zachodni sąsiad jest najatrakcyjniejszym państwem w Europie. Po nim długo nic i dopiero potem Polska.
Tego typu ankiety to tylko ciekawostki. Opierają się na stwierdzeniu, co by było gdybym miał pieniądze? Wcale nie jest powiedziane, że w czasach dekoniunktury, ktokolwiek będzie chętny do inwestowania w Europie. A jeśli już się zdecyduje, to pewnie wybierze Niemcy.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































