REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nie będzie zakazu handlu w niedzielę

Łukasz Piechowiak2014-03-21 15:34główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-03-21 15:34

Posłowie odrzucili dwa projekty nowelizacji Kodeksu pracy, który zakładał wprowadzenie generalnego zakazu pracy w handlu w niedzielę oraz ograniczenie sprzedaży na stacjach benzynowych. Wolna niedziela wciąż nie dla wszystkich, ale czy to źle?

Posłowie zdecydowali dzisiaj o losie dwóch projektów. Pierwszy był przygotowany przez PiS. Drugi był inicjatywą społeczną. Obydwa zakładały wprowadzenie zakazu pracy w handlu w niedzielę oraz ograniczenie możliwości sprzedaży na stacjach benzynowych. Obecnie obowiązujące regulacje stanowią, że zakaz handlu dotyczy tylko tych niedziel, które wypadają w święta.

Projektodawcy chcieli ograniczenia handlu z dwóch powodów. Po pierwsze uznali, że należy odciążyć pracowników, którzy nierzadko są zmuszani do pracy w niedziele. Kulturowo uznaje się, że powinien być to dzień wolny, który człowiek spędza czas na odpoczynku w gronie rodzinnym. Pracę wykonywać w teorii powinny tylko te osoby, które wykonują profesje niezbędne dla ochrony zdrowia oraz ważne dla ludności.

Drugi powód to chęć pobudzenia drobnego handlu

Dominacja sklepów wielkopowierzchniowych i dyskontów negatywnie odbiła się na kondycji drobnych sklepikarzy. Drobne sklepy nie wytrzymują konkurencji ze strony dyskontów m.in. dlatego, że często są droższe i mają mniejszy asortyment. Uniemożliwienie handlu w niedzielę sklepom o dużej powierzchni mogłoby poskutkować przeniesieniem części klientów właśnie do małych punktów.

Wprowadzenie ograniczeń nie sprawi nagle, że ich biznes będzie bardziej konkurencyjny i innowacyjny, a ich oferta zacznie zaspokajać potrzeby klientów w takim stopniu, jak to robią sklepy wielkopowierzchniowe.

Posłowie PiS i Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Wolna Niedziela” przekonywali, że zakaz handlu w niedzielę nie przyniesie pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Argumentem popierającym ich tezę miał być brak odnotowania wpływu na wzrost bezrobocia regulacji wprowadzających zakaz handlu w święta.

Ruletka z bezrobociem

W teorii popyt na żywność i inne produkty pierwszej potrzeby jest stały lub łatwy do przewidzenia. W związku z tym pojawia się przekonanie, że po wyłączeniu jednego dnia z handlu świadomi konsumenci dokonywaliby większych zakupów dzień wcześniej. To w naturalny sposób implikuje utrzymanie obecnego stanu zatrudnienia, który byłby zdolny do obsłużenia większej liczby klientów np. w sobotę.

Ta teza budzi wiele wątpliwości – trudno powiedzieć jaki byłby rozkład częstotliwości i rozmiar zakupów. Równie dobrze wprowadzenie zakazu mogłoby zmniejszyć popyt na niektóre produkty, które np. stanowią ważne źródło dochodów części sklepów.

Oznacza to, że wprowadzenie całkowitego zakazu raczej na pewno negatywnie odbiłoby się na rynku pracy - zatrudnienie mogliby stracić zarówno sprzedawcy, jak i osoby powiązane z sektorem detalicznym, np. pracownicy magazynów czy dostawcy. W sumie zagrożonych byłoby ok. 70 tys. etatów, a to oznaczałoby wzrost bezrobocia o 0,5 pp. W najczarniejszym scenariuszu łącznie gospodarka mogłaby stracić nawet do 50 mld zł.

Sama idea wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę ma podłoże kulturowe i warto rozważyć ją w przyszłości. W wielu krajach UE obowiązuje taki zakaz. Jednak zwykle są to państwa znacznie bogatsze i o dużo niższym bezrobociu. Dlatego w mojej opinii na zakaz handlu w niedzielę jest jeszcze za wcześnie.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kodano szturmuje Europę. Polska firma optyczna rośnie jak szalona, inwestuje w AI i rozważa przejęcia
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~menel
Żyjemy w wolnym kraju. Gdyby Polacy nie lubili zakupów w niedzielę i nie chodzili do supermarketów, to właściciele sami pozamykaliby sklepy.
Jest już zakaz kradzenia, jeżdżenia po pijaku, zdradzania żony/męża i wiele innych i co z tego wynika?
~--88--

Nie koniecznie osoby pracuja 7 dni . Poprostu maja wolne w inne dni.
~dsadsa
Nawet najbardziej zatwardziałe państwa socjalne wycofują się z zakazu handlu w niedziele. Przykład Dania - zakaz byl, a już nie ma (od 2012).
~HaHaHa
Prowadzę własną działalność gosp. Pracuję 365 dni w roku. Tak. Tak. Wszystkie soboty, niedziele i święta. Nie mam żadnych urlopów. Nie jest to żadna tragedia. Nie chcę, żeby ktoś za mnie decydował, czy ja mogę pracować, czy nie. Wara od mojej wolności. Jak ktoś się czuje przepracowany może pracować na PÓŁ ETATU, ĆWIERĆ ETATU lub Prowadzę własną działalność gosp. Pracuję 365 dni w roku. Tak. Tak. Wszystkie soboty, niedziele i święta. Nie mam żadnych urlopów. Nie jest to żadna tragedia. Nie chcę, żeby ktoś za mnie decydował, czy ja mogę pracować, czy nie. Wara od mojej wolności. Jak ktoś się czuje przepracowany może pracować na PÓŁ ETATU, ĆWIERĆ ETATU lub WCALE. To jego sprawa. Mnie to nie przeszkadza.
~gs
Powiedzmy sobie otwarcie, czy ty nie powinieneś w tej chwili pracować zamiast siedzieć na forum ?
~FX
Dnia 2014-03-21 o godz. 19:43 ~HaHaHa napisał(a):
> Prowadzę własną działalność gosp. Pracuję 365 dni w roku.
> Tak. Tak. Wszystkie soboty, niedziele i święta. Nie mam
> żadnych urlopów. Nie jest to żadna tragedia. Nie chcę, żeby
> ktoś za mnie decydował, czy ja mogę pracować, czy nie. Wara
> od mojej
Dnia 2014-03-21 o godz. 19:43 ~HaHaHa napisał(a):
> Prowadzę własną działalność gosp. Pracuję 365 dni w roku.
> Tak. Tak. Wszystkie soboty, niedziele i święta. Nie mam
> żadnych urlopów. Nie jest to żadna tragedia. Nie chcę, żeby
> ktoś za mnie decydował, czy ja mogę pracować, czy nie. Wara
> od mojej wolności. Jak ktoś się czuje przepracowany może
> pracować na PÓŁ ETATU, ĆWIERĆ ETATU lub WCALE. To jego
> sprawa. Mnie to nie przeszkadza.
Jesteś po prostu zwykłym pracocholikiem ,który uważa że każdy nim jest
~fx
A moze nich tak tusk zacznie pracowac w kazda niedziele, ciekawe czy mu sie spodoba
~lolek
Z tym zakazem handlu w niedzielę to już w Polsce mieliśmy do czynienia za komuny.Oczywiście duże sklepy musiały być zamknięte w niedzielę bo to był dzień zarabiania kasiory przez księży i wszelkiej maści kramarzy.Te dwie grupy zawodowe nie miały stałych cen opartych na wartości produktu tylko cenę sami dyktowali w zależności od frajera Z tym zakazem handlu w niedzielę to już w Polsce mieliśmy do czynienia za komuny.Oczywiście duże sklepy musiały być zamknięte w niedzielę bo to był dzień zarabiania kasiory przez księży i wszelkiej maści kramarzy.Te dwie grupy zawodowe nie miały stałych cen opartych na wartości produktu tylko cenę sami dyktowali w zależności od frajera jaki się nawinął.Jestem chrześcjaninem i nie obrażam tu nikogo a wręcz stosuję metodę którą wpajał nam Karol Wojtyła"Prawda zawsze zwycięży".Pamiętam te pomstowania z ambony księdza który wyzywał na tych co na tacę dali 50gr albo złotówkę a po mszy szli do baru i tam jak to nazywał trwonili ciężko zarobione pieniądze.Niestety tak wyglądały za czasów komuny kazania księży w podkrakowskich wsiach.Jak wyglądają ceny w takich osiedlowych sklepikach to zaprezentował nam już Jarosław.Pamiętam jak kiedyś z telewizją wybrał się do sklepu osiedlowego i kupił cukier za prawie 6zł.Zapamiętałem to bo dzieciaki oglądając to miały niezły ubaw z frajera.Pamiętam że śmiali się z tego jak mógł zostać premierem taki frajer bo my wtedy przyjechaliśmy z Biedronki gdzie kupiliśmy cukier po 3,10zł (nie było wcale kolejki a cukru była cała paleta i nikt go nie kupował).Dlatego to zapamiętałem.Pamiętam też(z czasów komuny) kramarzy z cukierklami kilka razy droższymi niż w sklepie- wodę z saturatora.Podłączona pod kran przy bloku i dodane trochę dwutlenkuwęgla.Dodając 5 kropli soku podwajało cenę.A cukierki,obrazki,lusterka(z akrorkami) pod kościołem.służyły do opróżniania portfeli frajerów.Oczywiście żeby dostąpić łaski skubania z pieniędzy frajerów trzeba było uzyskać zgodę księdza.Komuna komuną a runo owieczek należało do księdza i on je kontrolował.Pamiętam jak jako małolat poszliśmy z ojcem do kościoła i ojciec przed drzwiami kościoła spotkał znajomego który nie chciał wejść do środka.Facet był górnikiem i pracował w niedzielę.Zapamiętałem jak tłumaczył ojcu dlaczego przestał wchodzić do kościoła.Księdzu coś porobiło się pod kopułą w głowie i zaczął z ambony wyzywać na tych co nie uszanują święta i idą pracować w niedzielę.Ksiądz mówiąc te słowa ciągle kierował wzrok na niego i wyzywał że tacy ludzie zaprzedali duszę mamonia czyli diabłu.Potem zostałem ministrantem i miałem okazję ciągle tego słuchać i przyglądać się z bliska księdzu który wypowiada te słowa a przecież to właśnie on był wzorcem ucieleśnienia słów które wypowiadał oskarżając o to innych.Ja jako ministrant służyłem Bogu za darmo a ksiądz za pieniądze i nawet nie skrzywił się oskarżając o to innych.Ja wiem że sklepy osiedlowe muszą istnieć ale pamiętajmy że rolnicy to też ludzie.Market więcej zapłaci za świniaka rolnikowi niż mały sklepik.Markety obracają dużymi ilościami towarów ale marża jest niska.Mały sklepikarz już po 2 latach handlu musi jezdzić wypasioną bryką.Tak zaczynało się wszystko pod koniec komuny.Buticque,zieleniaki ze słodyczami z Czechosłowacji i przyprawami z Jugosławii.2 lata działalności i właściciel jezdził BMW.A księża i biskupi i ich bryki -a robotnik po 30 latach pracy cieszył się jak kupił sobie rower"składak".Co chcecie powrotu tej mafii??????
~qqq
nikt nie zmusza mnie do chodzenie do kościoła i do tacy- to dobrowolne
więc nie zmuszaj mnie bym pracował w niedzielę i obsługiwał bogatych chamów

niech każdy ma wybór

niech pracuje ten co chce
~ja
"Sama idea wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę ma podłoże kulturowe i warto rozważyć ją w przyszłości. W wielu krajach UE obowiązuje taki zakaz. Jednak zwykle są to państwa znacznie bogatsze i o dużo niższym bezrobociu."

tak, jak np. Hiszpania, w ktorej bezrobocia praktycznie nie ma :-)
za to zawsze byla i
"Sama idea wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę ma podłoże kulturowe i warto rozważyć ją w przyszłości. W wielu krajach UE obowiązuje taki zakaz. Jednak zwykle są to państwa znacznie bogatsze i o dużo niższym bezrobociu."

tak, jak np. Hiszpania, w ktorej bezrobocia praktycznie nie ma :-)
za to zawsze byla i bedzie sjesta od 14 do 17....no, ale pozniej wszystko jest otwarte i tak do 21 wiec na jedno wychodzi.......

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki