WIG20 zakończył pod kreską drugą sesję z rzędu, oddalając od historycznego rekordu, którego tak bliski był jeszcze w środę. Uwagę zwracała słabość szerokiego rynku, relatywnie niskie obroty i coraz liczniejsze grono walorów ustanawiających przynajmniej roczne minimum.


Do południa handel na warszawskim parkiecie upływał w umiarkowanie optymistycznych nastrojach. WIG20 barwił się na zielono, usiłując odrobić część czwartkowych strat i kierując się w stronę poziomu 3900 punktów. Czyli sufitu, w który uderzał jeszcze w środę, gdy byliśmy o krok od wyrównania historycznego rekordu z października 2007 roku (już niemal mityczne 3 940,53 pkt.).
Później było jednak wyraźnie słabiej i finalnie indeks polskich blue chipów zakończył piątek pod kreską, tracąc 0,13% i finiszując z wynikiem 3 826,08 pkt. W skali całego tygodnia WIG20 zanotował jednak wzrost o 1,6% i słabsze ostatnie dwa dni jeszcze nie pozwalają mówić o odwróceniu trendu wzrostowego.
Tym bardziej, że mWIG40 oddał tylko 0,07%, zaś sWIG80 zanotował niewielki wzrost o 0,14%. Mimo wszystko WIG stracił 0,05% i zatrzymał się na poziomie 143 583 punktów. Wszystko to działo się przy dość przeciętnych obrotach, podsumowanych na niespełna 1,9 mld złotych. Z tej kwoty ponad 1,5 mld zł przypadło na spółki z WIG20.
Warto mieć też świadomość, że na szerokim rynku była to jednoznacznie spadkowa sesja. Odsetek walorów zniżkujących wyniósł 43% względem 39% papierów, które zakończyły dzień na plusie. Przy tym akcje 14 emitentów wylądowały na przynajmniej 52-tygodniowym minimum. Dla porównania, dzień wcześniej takich walorów było osiem, a dwa dni temu zaledwie pięć.

Nasz rynek nie wykreował odbicia pomimo dość przyzwoitych nastrojów na tzw. rynkach bazowych. Główne indeksy giełdowe w Europie kończył piątek umiarkowanymi wzrostami. Londyński FTSE100 rósł o 0,6%, niemiecki DAX o 0,8%, a francuski CAC40 zyskiwał 0,4%. Sesja na Wall Street rozpoczęła się od pogłębienia spadków na Nasdaqu, ale już Dow Jones i S&P500 notowane były 0,2-0,3% ponad kreską.
Patrząc globalnie rynkowi akcji z pewnością nie pomagała droga ropa naftowa, która według niektórych analityków znów może kosztować 120 USD a nawet 140 USD za baryłkę. Efekty tego stanu rzeczy już teraz możemy obserwować na stacjach paliw, gdzie ceny benzyn i oleju napędowego należą do jednych z najwyższych w historii. To wywołuje lęk przed inflacją i podwyżkami stóp procentowych w Fedzie i EBC. Dodajmy, że jeszcze w czwartek rentowności amerykańskich obligacji skarbowych przełamały tegoroczne maksima.
Na krajowym parkiecie głośno było o spółce Vigo Photonics, która wraz z Politechniką Wrocławską objęta została chińskimi restrykcjami eksportowymi. Akcjonariusze Vigo albo się tym wcale nie przejęli, albo wręcz potraktowali to jako nobilitację dla mazowieckiej spółki, gdyż jej akcje zyskały 0,2%.
- Decyzja nie będzie miała wpływu na planowane przychody i zyski z produkcji i sprzedaży matryc podczerwieni do zastosowań wojskowych. Spółka posiada alternatywnych dostawców podłoży (z Japonii oraz Europy), niezbędnych do produkcji warstw półprzewodnikowych wykorzystywanych w matrycach podczerwieni – podał zarząd spółki. - Decyzja może mieć wpływ na działalność w segmencie materiałów półprzewodnikowych – dodano.
KK

























































