REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nawet 4 miliardy złotych mniej z podatków

2010-03-16 07:20
publikacja
2010-03-16 07:20
16.03. Warszawa (PAP/Media) - Wpływy budżetowe są niższe niż przed rokiem, bezrobocie rośnie, a Polacy wstrzymują się z zakupami - alarmuje "Rzeczpospolita".

O 4 miliardy złotych mniej podatków wpłynęło do państwowej kasy w styczniu i lutym tego roku w porównaniu z tym samym okresem 2009 r. Dochody z VAT, czyli najważniejszego podatku, spadły, biorąc pod uwagę inflację, o 6 proc. Tymczasem rząd planował na ten rok ich 8-procentowy realny wzrost. Co złego dzieje się z polską gospodarką? Ekonomiści są zgodni: kryzys jeszcze nie minął i spowolnienie ciągle trwa.

"Mamy powtórkę z lat 2001 - 2002, kiedy gospodarka potrzebowała dwóch lat, aby się pozbierać po załamaniu" - wyjaśnia Mirosław Gronicki, były minister finansów. Jego zdaniem, ujawnione wczoraj dane o budżecie państwa są bardzo niepokojące, bo świadczą o miernej aktywności polskiej gospodarki.

Ludzie przestali kupować - w styczniu konsumpcja spadła o ponad 1 procent. A to świadczy o tym, że ostrożnie podchodzą do tego, co może się wydarzyć - ich pensje wcale nie rosną w takim tempie jak dotąd, a strach przed bezrobociem nie minął. Nic dziwnego, skoro tylko w lutym liczba bezrobotnych wzrosła o około 50 tysięcy.

Na aktywność Polaków wpłynęła też zapewne sroga zima. "Ludzie załatwiali mniej różnych spraw, mniej korzystali z usług" - uważa prof. Andrzej Wernik z Akademii Finansów. Przeciągające się mrozy spowodowały też zastój w budownictwie i spadek produkcji o 5,4 proc. w porównaniu z grudniem ubiegłego roku - pisze w swojej publikacji "Rzeczpospolita". (PAP)

saw/

Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:

Mniejsze wpływy podatkowe są oczywiście odroczonym skutkiem spowolnienia gospodarczego. W 2010 roku mogą być z kolei odczuwalne skutki związane właśnie z pogorszeniem kondycji sektora finansów publicznych w ubiegłym roku i wtórnym efektem niższych wydatków. W konsekwencji negatywne sprzężenie zwrotne w zakresie oszczędności budżetowych może przyczyniać się do ograniczania odradzania się wzrostu gospodarczego. Gospodarkę napędzają ciągle inwestycje infrastrukturalne, które są współfinansowane ze środków unijnych. Ich zatrzymać nie można, co oznacza, że polska gospodarka zyskuje trwałe wsparcie. Kłopotem coraz większym jest znaczący udział szarej strefy i w dłuższej perspektywie rząd musi zastanowić się, jak przekonać przedsiębiorców do wyjścia z niej. Może czas na abolicję podatkową?

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (27)

dodaj komentarz
~sven
Czy na tym forum pisuja kretyni czy normalni ludzie ? Ja mam wrazenie ze kretyni ktorzy nie maja zielonego pojecia o gospodarce ! Po co więc jak sie jest totalnym abnegatem komentowac wydarzenia goispodarcze ? Obliczanie deficytu budzetowego wprost proporcjonalnie do ilosci miesięcy świadczy ze komentujacy jest ekonomicznym zerem.Czy na tym forum pisuja kretyni czy normalni ludzie ? Ja mam wrazenie ze kretyni ktorzy nie maja zielonego pojecia o gospodarce ! Po co więc jak sie jest totalnym abnegatem komentowac wydarzenia goispodarcze ? Obliczanie deficytu budzetowego wprost proporcjonalnie do ilosci miesięcy świadczy ze komentujacy jest ekonomicznym zerem.
Nie mowie juz o czesto rynsztokowych złosliwosciach zamiast wypowiedzi merytorycznych. Kto chce się popisywac swoja matolkowoscią to niech przeniesie sie na onet, tam jest pelno takich jołopków.
~POdatnik
Inteligentnie, ale nadal trafienie poza tarczą.

Dziura musi być, choć niezwykle łatwo ją załatać! Dziura pełni ważną funkcję wciskania ciemnoty społeczeństwu, że trzeba podnosić podatki a już na pewno nie obniżać.

Niestety, łykacie to jak małpa banana, a ja przez was tyle % płacę!

Proste? Oczywiste?
infinum odpowiada ~POdatnik
Przykłady krajów takich jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy czy USA pokazują, że dziura budżetowa nie jest wynikiem czyjegoś "planu" tylko zwyczajnej głupoty i niekompetencji ludzi, którzy kierują krajem.

To nie zła wola rządzących, tylko ich nieumiejętność i niemoc intelektualna jest przyczyną obecnego stanu
Przykłady krajów takich jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy czy USA pokazują, że dziura budżetowa nie jest wynikiem czyjegoś "planu" tylko zwyczajnej głupoty i niekompetencji ludzi, którzy kierują krajem.

To nie zła wola rządzących, tylko ich nieumiejętność i niemoc intelektualna jest przyczyną obecnego stanu rzeczy.

Oni po prostu wydają maksymalnie dużo pieniędzy, których nie mają, żeby tylko przypodobać się wyborcom.

Politykowi zawsze chodzi o reelekcję - jakimi metodami, to już obojętne.
~Tolerantmitterant
Jestes bardzo sfrustrowany i przydalaby ci sie kobieta.Kazdego czleka trzeba wysluchac chociaz by byl mniej rozgarniety.
~henieck
Ten kryzys się nie skończy przez następne około 10 lat - a wręcz się jeszcze bardzo pogłębi. Gwarantuje to nam sytuacja demograficzna, która ze złej, nieubłaganie stanie się w ciągu najbliższych lat - wprost tragiczna (prawie w całym zachodnim świecie). Podwyższenie wieku emerytalnego o 2 lata praktycznie niewiele da. A to wszystko Ten kryzys się nie skończy przez następne około 10 lat - a wręcz się jeszcze bardzo pogłębi. Gwarantuje to nam sytuacja demograficzna, która ze złej, nieubłaganie stanie się w ciągu najbliższych lat - wprost tragiczna (prawie w całym zachodnim świecie). Podwyższenie wieku emerytalnego o 2 lata praktycznie niewiele da. A to wszystko nas zastanie w sytuacji kiedy wszyscy mają ogromne długi prywatne i systemowe. To nie jest zwykły kryzys, który minie po 2 latach a potem juz tylko będzie jak w 2006/2007... O tamtych czasach trzeba na bardzo długo zapomnieć.
~typek
Dnia 2010-03-16 o godz. 13:17 ~henieck napisał(a):
> Ten kryzys się nie skończy przez następne około 10 lat - a
> wręcz się jeszcze bardzo pogłębi. Gwarantuje to nam
> sytuacja demograficzna, która ze złej, nieubłaganie stanie
> się w ciągu najbliższych lat - wprost tragiczna (prawie w
> całym zachodnim
Dnia 2010-03-16 o godz. 13:17 ~henieck napisał(a):
> Ten kryzys się nie skończy przez następne około 10 lat - a
> wręcz się jeszcze bardzo pogłębi. Gwarantuje to nam
> sytuacja demograficzna, która ze złej, nieubłaganie stanie
> się w ciągu najbliższych lat - wprost tragiczna (prawie w
> całym zachodnim świecie). Podwyższenie wieku emerytalnego o
> 2 lata praktycznie niewiele da. A to wszystko nas zastanie
> w sytuacji kiedy wszyscy mają ogromne długi prywatne i
> systemowe. To nie jest zwykły kryzys, który minie po 2
> latach a potem juz tylko będzie jak w 2006/2007... O
> tamtych czasach trzeba na bardzo długo zapomnieć.

W Japonii demografia jest na podobnym poziomie lub niższa jak w Europie ale nikt tam nie ściąga masowo obcych kulturowo przybyszy z Afryki i Azji. Tam ubytki ludzi są zastępowane techniką i robotyzacją a Europie kryzys będzie się coraz bardziej pogłębiał.
~Gostek
Artykuł Rzeczpospolitej jest nierzetelny. Od 10 lat dziura budżetowa na początku roku kalendarzowego jest znacząca w porównaniu do przyjętych założeń budżetowych ale w tym roku jet ona naprawdę dużo niższa niż w kilku ostatnich latach w tym samym okresie. Co do przychodów budżetu - należy zwrócić uwagę na ciężką zimę i wynikające Artykuł Rzeczpospolitej jest nierzetelny. Od 10 lat dziura budżetowa na początku roku kalendarzowego jest znacząca w porównaniu do przyjętych założeń budżetowych ale w tym roku jet ona naprawdę dużo niższa niż w kilku ostatnich latach w tym samym okresie. Co do przychodów budżetu - należy zwrócić uwagę na ciężką zimę i wynikające z niej spowolnienie gospodarki - przede wszystkim budownictwa. Zjawisko to ma charakter sezonowy i nie należy mu przypisywać cech stałego trendu. Oczywiście sroga zima znajdzie swe odbicie w wielkości wypracowanego PKB ale na dzień dzisiejszy za wcześnie na jakiekolwiek czarnowidztwo ponieważ w trakcie roku mogą pojawić się zjawiska które w sposób naturalny będę równoważyły spadek PKB, np.: niski kurs złotówki, inwestycje bezpośredni, inwestycje infrastrukturalne.
~patriota
"Deficyt budżetu państwa ma wynieść po lutym 16,9 mld zł, czyli 32,3% zaplanowanych na cały 2010 rok 52,2 mld zł, a po marcu wzrośnie do 25,5 mld zł, czyli 48,7% planu, poinformowała w piątek wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska."

Rzeczpospolita nie napisala że 4mld to deficyt bo on jest dużo wyzszy tylko
"Deficyt budżetu państwa ma wynieść po lutym 16,9 mld zł, czyli 32,3% zaplanowanych na cały 2010 rok 52,2 mld zł, a po marcu wzrośnie do 25,5 mld zł, czyli 48,7% planu, poinformowała w piątek wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska."

Rzeczpospolita nie napisala że 4mld to deficyt bo on jest dużo wyzszy tylko mniej wpłyneło z podatków niż założono w budżecie. Czyli rekordowy deficyt 52mld zł staje sie nie realny. W tym roku rząd nas zadłuzy tylko o 1350zł na osobę, nie wliczając ile nas zadłuzy ZUS, NFZ, GDDKiA, samorządy.
infinum odpowiada ~patriota
Zgadza się, a co więcej w minionym 2009 zł roku każdy Polak, także ten nowo urodzony był zadłużony w sumie (Deficyt, dług publiczny, ZUS/KRUS, NFZ etc.) na ponad 18 000 zł.

W tym roku szacunki są, że będzie to już ponad 20 000 zł.

To jest zwyczajnie przerażające do jakiego stanu doprowadzili ten kraj politycy w ciągu
Zgadza się, a co więcej w minionym 2009 zł roku każdy Polak, także ten nowo urodzony był zadłużony w sumie (Deficyt, dług publiczny, ZUS/KRUS, NFZ etc.) na ponad 18 000 zł.

W tym roku szacunki są, że będzie to już ponad 20 000 zł.

To jest zwyczajnie przerażające do jakiego stanu doprowadzili ten kraj politycy w ciągu zaledwie 20 lat różnych rządów.

A co gorsza Polacy im na to pozwolili i nawet nie zdają sobie z tego sprawę.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki