Obciążenie z tytułu kosztów unijnych uprawnień do emisji CO2 pozostanie wysokie przez najbliższe 15 lat, dlatego sprawne i konsekwentne wdrożenie programu inwestycji energetycznych przewidzianych w KPEiK jest niezbędne do minimalizacji tych kosztów - ocenili analitycy ING Banku Śląskiego. Wskazali, że realna cena tych uprawnień może wzrosnąć do 300 euro za tonę CO2 w 2040 r.


Biuro analiz makroekonomicznych banku w swojej opinii do 1000-stronicowego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu wskazało na szereg ryzyk implementacyjnych rządowego planu.
Wśród tych ryzyk analitycy ING BSK wymienili ryzyko wysokich kosztów technologii energetycznych i unijnych uprawnień do emisji CO2 (EUA).
"Przyjęte założenia dotyczące spadkowej trajektorii jednostkowych kosztów inwestycyjnych dla technologii OZE nie budzą istotnych wątpliwości, ale mogą zostać zaburzone przez wydarzenia geopolityczne czy napięcia w globalnych łańcuchach dostaw" - wskazali.
Przypomnieli, że według KPEiK do 2040 r. największy przyrost produkcji energii ma nastąpić w wietrze na morzu, na lądzie, a następnie w energii jądrowej, magazynach i energii słonecznej.

Zauważyli jednak, że koszty budowy elektrowni atomowych w Europie w ostatnich dekadach często przekraczały pierwotny budżet.
Rządowy plan pod lupą analityków
Według ambitnego scenariusza WAM w KPEiK, 16 proc. produkcji energii elektrycznej w 2040 ma pochodzić z energii jądrowej, dzięki zainstalowanej mocy 5,9 GW, obejmującej zarówno duże elektrownie jądrowe, jak i SMR-y.
"Istotnym komponentem dodatkowych kosztów utrzymania starego i budowy nowego sytemu energetycznego w okresie przejściowym będą koszty uprawnień do emisji w EU ETS. W ambitnym scenariuszu WAM krajowe emisje w ETS1 do 2040 mają spaść prawie 5-krotnie: do 33 mln ton CO2e w 2040 ze 152 mln ton CO2e w 2025" - napisali ekonomiści.
"Ma to nastąpić przy założeniu całkowitego odejścia od węgla w energetyce, ale w tym samym okresie ceny uprawnień do emisji w EU ETS mogą wzrosnąć realnie ponad 4-krotnie (do EUR 300 za tonę z EUR 72). Obciążenie z tego tytułu pozostanie zatem wysokie przez najbliższe 15 lat. Dlatego sprawne i konsekwentne wdrożenie programu inwestycji energetycznych jest niezbędne do minimalizacji tych kosztów" - dodali.
Koniec polskiego węgla do 2040 roku?
Jednocześnie zauważyli, że ambitny scenariusz WAM w rządowym planie wskazuje na całkowite zaprzestanie produkcji energii elektrycznej z węgla w 2040 r., co - ich zdaniem - jest dużym wyzwaniem politycznym i społecznym i zostało wymuszone właśnie założeniem o wysokich kosztach uprawnień do emisji w EU ETS.
"Już w 2030 udział węgla w produkcji ma spaść istotnie do 23 proc. w porównaniu z 49 proc. w 2025 r. Moc netto w jednostkach węglowych miałaby zostać zmniejszona w ciągu 15 lat o prawie 22 GW, co jest będzie dużym wyzwaniem politycznym i społecznym. Coal exit do 2040 w scenariuszu WAM jest – w naszej ocenie – wymuszony przez założenie o wysokich kosztach uprawnień do emisji w EU ETS" - napisali.
"Wytyczne KE do przygotowywania KPEiK przez kraje członkowskie UE zakłada, że realna cena EUA wyniesie EUR 300 w 2040 r., czyli 2,5-krotnie więcej niż w 2030, a jednocześnie 10-krotnie więcej niż w 2020 r." - dodali.
Przyjęty 8 czerwca przez rząd zaktualizowany Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu zakłada 390-486 mld zł inwestycji w sektorze elektroenergetycznym w latach 2026-2030 oraz 32-proc. udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto w 2030 r. w tzw. ambitnym scenariuszu transformacji energetycznej (WAM). (PAP Biznes)
jz/ gor/




























































