REKLAMA

Morawski: Mały spadek inflacji wywołał wielkie zamieszanie

Ignacy Morawski2021-07-01 09:10główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-07-01 09:10

Inflacja była w czerwcu zaledwie o parę dziesiątych punktu procentowego niższa od prognoz. Ale to wywołało potężną przecenę banków na giełdzie, ponieważ inwestorzy zredukowali swoje oczekiwania dotyczące podwyżek stóp procentowych w Polsce. Z czego wynika taka reakcja inwestorów? Czy jest słuszna?

Morawski: Mały spadek inflacji wywołał wielkie zamieszanie
Morawski: Mały spadek inflacji wywołał wielkie zamieszanie
fot. Andrzej Rostek / / Shutterstock

Najpierw dane. Inflacja w czerwcu w Polsce wyniosła 4,4 proc., wobec 4,7 proc. w maju. Średnia oczekiwań rynkowych wynosiła 4,6 proc. Spadek inflacji w minionym miesiącu był generalnie zjawiskiem oczekiwanym, pisałem o tym miesiąc temu. A że był trochę większy od prognoz, nie powinno to stanowić jakiegoś szoku.

Ale ten mały spadek wywołał duże reperkusje. Ceny banków na giełdzie papierów wartościowych w Warszawie spadały o ok. 5 proc. Częściowo wynika to z powrotu obaw o pandemię, wywołanych rozprzestrzenianiem się w Europie nowego wariantu koronawirusa (wariant delta), ale spadek cen akcji banków w Polsce był nieporównanie mocniejszy niż w innych krajach. Więc kluczowym powodem przeceny były dane o inflacji. Im niższa inflacja tym niższe oczekiwane stopy procentowe i niższe zyski banków, które przy zerowej stopie referencyjnej NBP mają ograniczoną możliwość generowania marży odsetkowej (bo oprocentowanie depozytów nie może w praktyce spaść poniżej zera).

fot. / / Puls Biznesu

Dlaczego tak mały spadek inflacji, i w dodatku niebędący wielkim szokiem, wywołał tak dużą reakcję? Najważniejszym powodem może być fakt, że dokładniejsze dane o cenach sugerują, iż powoli wygasa okres podwyżek cen związanych z odmrażaniem gospodarki. Pokazuję to na pierwszym z załączonych wykresów. Jeszcze na początku wiosny ceny w gospodarce, po odjęciu efektów sezonowych oraz cen paliw i energii, rosły w średnim tempie ok. 0,4-0,5 proc. miesięcznie. Takie miesięczne tempo było bardzo wysokie, gdyby utrzymało się przez cały rok oznaczałoby inflację roczną na poziomie ok. 5-6 proc. Teraz jednak średnie tempo wzrostu cen obniżyło się do 0,25 proc., co po przeliczeniu na wartości zannualizowane daje inflację mniej więcej zgodną z celem NBP.

Reklama

Jeszcze ważniejszy jest fakt, że te pozornie niewielkie zmiany dynamiki cen wpływają na wyobraźnię inwestorów i narracje dotyczące przyszłej inflacji. Na rynku ścierają się dwie wizje. Jedna mówi, że ogromne ożywienie gospodarcze i szybki wzrost płac sprawią, że inflacja będzie wysoka lub bardzo wysoka. Inna wskazuje, że większość efektów podbijających inflację ma charakter przejściowy i wkrótce wygaśnie. Niższa inflacja w maju była jak kropelka, która przechyliła szalę na stronę tej drugiej grupy.

Jest to też moment, w którym prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński mógłby głośno krzyknąć „ha, a nie mówiłem!?”. On bowiem od dawna przekonywał, że wysoka inflacja jest przejściowa i wkrótce zacznie się obniżać.

Ja jednak sugerowałbym, aby ze znaczącymi zmianami dotyczącymi prognoz inflacji poczekać. Czerwcowa niespodzianka jest za mała, by wywołać dużą rewizję oczekiwań. Z moich szacunków wciąż wynika, że inflacja do końca roku może zbliżyć się do 5 proc., a Rada Polityki Pieniężnej zacznie w końcu podnosić stopy procentowe. Jeżeli coś ostatnio miałoby mnie od takiego przekonania odwieść, to bardziej kwestia pandemii niż bieżącej inflacji.

Inflacja w Polsce ma mocne fundamentalne podstawy – bardzo niskie bezrobocie, wysoki wzrost płac, słaby kurs waluty. Wydaje się, że obniżenie miesięcznej dynamiki cen bazowych może być zjawiskiem przejściowym, zwykłym wahnięciem we wzrostowym trendzie. Dopiero jeżeli kolejne miesiące pokażą średnio niższą miesięczną dynamikę cen bazowych (ten wskaźnik, który na wykresie jest po prawej stronie), wówczas trzeba będzie jasno przyznać: tak, pan prezes Glapiński miał rację. Więc czekamy.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Wypróbuj Pracuj.pl za 1zł! Zatrudniaj szybko i skutecznie!

Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
itso_lucky
''większość efektów podbijających inflację ma charakter przejściowy i wkrótce wygaśnie.'' - to by była bardzo niezdrowa sytuacja a dlaczego ? :D
scuti1986
Nic tak nie zniechęca do pracy, aktywności, działalności i zaangażowania jak rządy populistów i socjalistów z PiS w połączeniu z komunistami z NBP i RPP
itso_lucky
mnie zachęcają do pracy opozycjonisty :D
bankster-kreator
Mały spadek inflacji? To znaczy, że jak jednego roku inflacja jest 5% czyli okradła mnie 5% z wartości mojego czasu i spuściła z tonu to znaczy, że w kolejnym roku będzie 5% deflacji i odzyskam te 5 % utracone ? Czy jak obecnie rok do roku będzie inflacja 3%, 2%, 5%, 1%, 7%, 2%, 15%, 4% to mam być szczęśliwy, że np. zarobiłem milion Mały spadek inflacji? To znaczy, że jak jednego roku inflacja jest 5% czyli okradła mnie 5% z wartości mojego czasu i spuściła z tonu to znaczy, że w kolejnym roku będzie 5% deflacji i odzyskam te 5 % utracone ? Czy jak obecnie rok do roku będzie inflacja 3%, 2%, 5%, 1%, 7%, 2%, 15%, 4% to mam być szczęśliwy, że np. zarobiłem milion złotych i 15% inflacja w rok ukradła mi 150tys. zł ? Nie wspomnę już o procencie składanym rok do roku. Chyba podziękuję za taki interes. Wolę zbierać znaczki, antyki, bursztyn i inne kamyki szlachetne. Przynajmniej nie ma na nich takiej inflacji i trzeba się namęczyć by je zdobyć. Nie da się ich wyklikać myszką na rachunku bankowym.
and00
Poza krótkimi okresami pasywne trzymanie gotówki na kacie zawsze w dziejach cywilizacji było nieopłacalne.
Ps
Z takim nickiem to powinieneś mieć niezłe zwroty z inwestycji, a nie trzymać kasę na lokacie 0% i narzekać
volksempfanger odpowiada and00
Załóżmy że masz coś "na kącie", co robisz aby nie stracić? Oświeć nas.
volksempfanger odpowiada and00
Przekaz dnia niekompletny. Pozdrawiam serdecznie.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki