Sprzątaczka powinna zarabiać ponad 2 tys. zł brutto, a lekarz 6,7 tys. zł brutto. Z badania CBOS wynika, że Polacy są skłonni do dodawania biednym, a zabierania bogatym. Uważamy, że urzędnicy wysokiego szczebla zarabiają za dużo, a robotnicy, sprzedawcy i sprzątaczki za mało.

Źródło: Thinkstock
CBOS zapytał respondentów, ile według nich zarabiają przedstawiciele różnych grup zawodowych. Ich zarobki podzielono na dwie kategorie – postrzegane i postulowane. Postrzegane, czyli opierające się na subiektywnej ocenie tego, ile zarabia osoba pełniąca określoną funkcję. Z kolei dochody postulowane to ocena tego, ile zarabiać powininna.
Z badania wynika, że najwyższe postrzegane dochody osiągają dyrektorzy dużych przedsiębiorstw – ponad 25 tys. zł brutto miesięcznie. Na drugim miejscu znalazł się prezydent, z zarobkami rzędu 20 tys. zł brutto. Na trzecim miejscu są ministrowie, którzy zdaniem Polaków zarabiają przeciętnie 15,5 tys. zł brutto. Dopiero na czwartym miejscu znaleźli się prywatni przedsiębiorcy, których dochody wg badanych oscylują w granicach 13 tys. zł brutto.
Według oceny respondentów najniższe postrzegane zarobki posiada sprzątaczka, która otrzymuje ok. 1,4 tys. zł brutto. Sprzedawca w sklepie zarabia ok. 200 zł brutto więcej. Najgorzej opłacaną trójkę zawodów zamyka robotnik niewykwalifikowany, którego postrzegane zarobki wynoszą 1816 zł brutto.

źródło: CBOS
Trudno powiedzieć, czy płaca pracowników zatrudnionych do sprzątania jest zbyt niska lub zbyt wysoka, ale z pewnością jest potrzebna. Zastanawiające jest to, że dla wielu ludzi wciąż ten zawód kojarzony jest z niskimi zarobkami. Kłopot w tym, że absolwent studiów często ma dużo szczęścia, jeżeli w pierwszej pracy zarobi chociaż tyle.
Powinni zarabiać mniej?
Blisko 3/4 badanych uważa, że dochody sprzątaczek i sprzedawców sklepowych są stanowczo zbyt niskie. Ich zdaniem sprzątaczka powinna otrzymywać 2,3 tys. zł brutto, a sprzedawca – 2,6 tys. zł brutto. Na drugim biegunie mamy urzędników wyższego szczebla i posłów.
60% respondentów stwierdziła, że posłowie zarabiają za dużo i powinni otrzymywać 2 razy niższe diety. Ponad połowa badanych uznała, że to samo dotyczy ministrów. Zdanie respondentów obniżeniu o 14% powinny ulec pensje lekarzy, a sędziów o 6%. Równocześnie badani stwierdzili, że należy podnieść wynagrodzenia urzędników niższego szczebla – o 16%, górników o 28%, a nauczycieli o 39%.
Ile zarabiają naprawdę?
W rzeczywistości szef resortu zarabia ok. 14,5 tys. zł brutto miesięcznie. Poseł otrzymuje 9,8 tys. zł brutto. Prezydent rzeczywiście wraz ze wszystkimi dodatkami otrzymuje ok. 20 tys. zł brutto miesięcznie.
Przeciętna ujawniona pensja lekarzy to 6,5 tys. zł brutto. Jednak nie każdy lekarz zarabia tyle – młodzi stażem często nie otrzymują nawet połowy tej kwoty. Średnia pensja nauczyciela mianowanego to 3770 zł brutto (wraz ze wszystkimi dodatkami). Z danych GUS wynika, że średnie zarobki w sektorze budowlanym wynoszą 3624 zł brutto, a w górnictwie i wydobyciu – ponad 6,1 tys. zł brutto. Jednak trzeba mieć na uwadze, że są to średnie zarobki, a więc ok. 70% zatrudnionych w danej branży zarabia mniej.
Coraz mniejsze nierówności
Z raportu Diagnoza Społeczna 2013 wynika, że od 2011 roku realny dochód gospodarstw domowych spadł o 5%. Równocześnie odsetek gospodarstw domowych deklarujących, że starcza im środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb wzrósł z 74% do 76%. Zmalało też rozwarstwienie społeczne – współczynnik Giniego w ostatnich czterech latach zmniejszył się z 0,313 do 0,299. Niestety wciąż poniżej granicy skrajnego ubóstwa żyje 5,1% Polaków, a poniżej granicy niedostatku – aż 44,7%. Dochód wyznaczający granicę skrajnego ubóstwa to 520 zł na osobę, a granicę niedostatku – 1718 zł. To więcej niż wyniosłaby proponowana przez respondentów płaca netto sprzątaczki.
| »Tak się zarabia w Europie. Polacy to biedacy |
Pensje to drażliwy temat. Z raportu CBOS wynika jasno: Polacy czują, że najwięcej zarabiający nie zasłużyli na tak duże wynagrodzenia. Równocześnie chętnie podnieśliby wynagrodzenia pielęgniarkom, sprzątaczkom, czy nauczycielom. To w zasadzie oczywiste – dyrektorów dużych przedsiębiorstw jest mniej niż ludzi zatrudnionych do sprzątania. Inne też trzeba posiadać wykształcenie, doświadczenie i kompetencje. Przynajmniej tak być powinno.
Łukasz PiechowiakBankier.pl




























































