Do laski marszałkowskiej trafił właśnie projekt nowelizacji prawa, który zakłada całkowite wykreślenie z Kodeksu wykroczeń kar za... żebranie w miejscach publicznych.


O pomyśle pisze "Rzeczpospolita". Choć dla wielu propozycja ta może brzmieć radykalnie, w parlamencie zrodził się wokół niej bezprecedensowy, ponadpartyjny sojusz. Za demontażem dotychczasowych przepisów opowiedzieli się wspólnie posłowie KO, PiS oraz Lewicy Razem, z posłanką Marceliną Zawiszą na czele. Zmiany mocno popierają także kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich, w tym prof. Marcin Wiącek oraz jego poprzednik Adam Bodnar, którzy od lat nazywają obecne regulacje szkodliwym reliktem z czasów PRL.
Obecne prawo przewiduje dla osób żebrzących – o ile mają środki do życia lub są zdolne do podjęcia pracy – karę nagany, ograniczenia wolności, a nawet grzywnę sięgającą 1,5 tys. złotych. Eksperci i aktywiści zaproszeni na posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zakończenia Bezdomności alarmują jednak, że ten mechanizm napędza bolesne dla budżetu państwa „błędne koło”.
Osoby w kryzysie, niebędące w stanie opłacić nałożonych grzywien, masowo trafiają do zakładów karnych. Generuje to ogromne koszty dla systemu więziennictwa i drastycznie ogranicza szanse dłużników na powrót na rynek pracy. Podczas debaty celnie punktowano także rynkowe absurdy: w dobie cyfryzacji tradycyjna czapka na ulicy grozi odsiadką, podczas gdy identyczne zbieranie funduszy przez internetowe platformy typu Zrzutka.pl stało się powszechnie akceptowalną normą społeczną.
Koniec z naganami, ale surowe restrykcje zostają
Planowana reforma nie oznacza jednak pełnej samowoli i wprowadzenia absolutnej anarchii na polskich ulicach. Ponadpartyjny projekt zakłada precyzyjne oddzielenie walki o przetrwanie od ordynarnego wyłudzania pieniędzy. Z Kodeksu wykroczeń zniknąć ma wyłącznie archaiczny zapis o osobach „zdolnych do pracy”. W mocy nienaruszonej pozostaną natomiast surowe przepisy uderzające w patologie rynkowe. Służby mundurowe nadal będą bezwzględnie ścigać i karać za:

-
żebractwo o charakterze natarczywym i agresywnym,
-
proceder o charakterze oszukańczym (udawanie chorób),
-
wykorzystywanie do zbierania pieniędzy dzieci oraz osób bezradnych.
Gminy i powiaty boją się rozrostu podziemia
Mimo szerokiego poparcia politycznego, nowelizacja budzi potężny opór ze strony organizacji zrzeszających polskich samorządowców. Związek Powiatów Polskich oficjalnie ostrzega, że depenalizacja doprowadzi do gwałtownego rozrostu zjawiska w centrach dużych miast oraz kurortach turystycznych.
Samorządowcy podkreślają, że żebranie zbyt często staje się intratnym, łatwym i całkowicie nieopodatkowanym źródłem stałego dochodu dla osób, które wcale nie znajdują się w dramatycznej sytuacji życiowej. Likwidacja sankcji karnych zdejmie z gmin narzędzia do dbania o porządek publiczny i – jak ostrzegają eksperci powiązani z linią dawnego resortu sprawiedliwości – może przynieść gigantyczne zyski dla przestępczości zorganizowanej, która bezkarnie zacznie masowo wykorzystywać i kontrolować podległych sobie żebraków.
oprac. KWS































































