REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec z gigantycznymi pensjami u lekarzy. Ministerstwo zapowiada twarde limity i nowe zasady

2026-07-08 13:34, akt.2026-07-08 15:54
publikacja
2026-07-08 13:34
aktualizacja
2026-07-08 15:54
Dodaj Bankier.pl w Google

Maksymalne poziomy wynagrodzeń indywidualnych i maksymalnych wydatków w ramach budżetów szpitali ze środków przekazywanych z NFZ zapowiedziała w środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. MZ pracuje też nad przeciwdziałaniem kominom płacowym.

Koniec z gigantycznymi pensjami u lekarzy. Ministerstwo zapowiada twarde limity i nowe zasady
Koniec z gigantycznymi pensjami u lekarzy. Ministerstwo zapowiada twarde limity i nowe zasady
fot. Zbyszek Kaczmarek / / FORUM

Jak przekazała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na konferencji prasowej, pierwszy krok, jeśli chodzi o kominy płacowe został już wykonany. Przypomniała, że ustawa, która umożliwi gromadzenie danych na podstawie numeru PESEL lub numerze prawa wykonywania zawodu czeka na podpis prezydenta.

- Wprowadzimy również maksymalne poziomy wynagrodzeń, zarówno indywidualnych, jak również tych maksymalnych wydatków, których spodziewamy się, czy rekomendujemy w ramach budżetów szpitali ze środków, które przekazujemy z Narodowego Funduszu Zdrowia - zapowiedziała Sobierańska-Grenda.

Wyjaśniła, że obecnie maksymalny udział kosztów wynagrodzeń w budżetach szpitali ze środków, które przekazuje NFZ to średnio 81,3 proc. - Rekomendacje od AOTMiT, których oczekuję do końca sierpnia powinny uwzględniać 7 poziomów szpitali, które dzisiaj mamy ze względu na ich specyfikę dotyczącą personelu, zabiegowych, bądź niezabiegowych świadczeń, szpitali monoprofilowych - zaznaczyła minister zdrowia.

Wskazała, że takie rekomendacje będą gotowe do końca sierpnia. - Oczywiście z tymi rekomendacjami będziemy w stanie wyjść do dyrektorów szpitali, do właścicieli podmiotów leczniczych, którzy często pytają, jak właściwie powinna wyglądać struktura naszych kosztów, jakie są rekomendacje w tej sprawie - powiedziała minister zdrowia.

Wakacje na giełdzie

Ministra Zdrowia: Proponujemy 240 zł brutto za godzinę 

Proponujemy kwotę do 240 zł brutto za godzinę jako maksymalne wynagrodzenie dla pracownika medycznego - poinformowała w środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Dodała, że MZ rozpocznie również kontrolę tzw. procederów walizkowych.

Podczas środowej konferencji prasowej w siedzibie Ministerstwa Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przekazała, że resort planuje „zmierzyć się z maksymalnym limitem wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego”.

- Stawką wyjściową, którą proponujemy, jest kwota do 240 zł brutto za godzinę - powiedziała. Wyjaśniła, że kwota jest wskaźnikiem, który resort przyjmuje „jako przelicznik do etatu”.

Dodała, że resort rozpocznie też pełną kontrolę tzw. procederów walizkowych, czyli sytuacji, kiedy lekarze pracują w kilku szpitalach, wykonując wysoko wycenione procedury.

- Nie będzie dalszego przyzwolenia na zawieranie umów przez podmioty lecznicze, przez szpitale z tzw. spółkami (...). Takich sytuacji, takich rozwiązań nie może być w szpitalach. Zaburzają one nam transparentność, jasność i budzą duże kontrowersje - oceniła.

NIL o zapowiedziach resortu zdrowia: trudno powiedzieć, że padły nowe propozycje

Przedstawione w środę przez minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę propozycje naprawy sytuacji w służbie zdrowia padały już jesienią zeszłego roku – ocenił Piotr Pisula z Naczelnej Izby Lekarskiej. Dodał, że Izba spodziewa się efektów w postaci zapaści kadrowej w szpitalach powiatowych.

Podczas środowej konferencji na temat planowanych reform w ochronie zdrowia minister Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała wprowadzenie limitów wynagrodzeń indywidualnych i wydatków szpitali na pensje lekarskie. Te ostatnie według szefowej resortu nie powinny przekraczać 60 proc. budżetu placówki.

– Trudno powiedzieć, że padły jakieś nowe propozycje. Od jesieni 2025 r. nie zobaczyliśmy żadnych konkretów i dzisiaj na razie też ich nie widzimy – powiedział PAP dr Piotr Pisula.

Naczelna Izba Lekarska obawia się, że wprowadzenie limitu wynagrodzeń w postaci 240 zł za godzinę może skończyć się katastrofą w części placówek.

– Obawiamy się, że limit może uderzyć w miejsca, które mają problemy ze znalezieniem pracowników. Są to najczęściej szpitale powiatowe – zwrócił uwagę dr Pisula.

Opisując sytuację takich placówek, zastępca rzecznika NIL podkreślił, że powiatowe placówki najczęściej wspomagają się lekarzami, którzy na dyżury muszą dojeżdżać z daleka. Najprostszym sposobem na łatanie dziur kadrowych były do tej pory wyższe zarobki.

Piotr Pisula wyraził nadzieję, że na czwartkowym spotkaniu z minister zdrowia padną wyczekiwane konkrety

Lekarz będzie zobowiązany do pracy w szpitalu na pół etatu

Lekarz będzie zobowiązany do zatrudnienia na co najmniej pół etatu w jednym szpitalu. Jeżeli będzie chciał pracować w innych podmiotach, będzie musiał uzyskać zgodę swojego pracodawcy, który będzie jego podstawowym miejscem pracy – powiedziała w środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Podczas konferencji prasowej w środę resort potwierdził, że chce ograniczyć zjawisko tzw. lekarzy walizkowych, czyli pracy medyków w wielu placówkach jednocześnie, często odległych od siebie, przy jednoczesnym braku jednego stałego miejsca zatrudnienia.

– Chcemy, żeby podmiot leczniczy, szpital, który pracuje w oparciu o pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia, ogłaszał, za ile i na jakich zasadach zatrudnił przedsiębiorcę, który będzie świadczył usługi medyczne. (...) Równie ważne jest rozwiązanie, które chcemy wprowadzić po stronie Narodowego Funduszu Zdrowia, czyli rzeczywiste grafiki pracy – podkreśliła szefowa MZ.

Zaznaczyła, że takie rozwiązanie przyczyni się do ujawnienia wysokości wynagrodzeń medyków.

Powstanie e-kolejka. Skorzystamy z niej do końca roku 

Do końca roku wprowadzone zostanie nowe rozwiązanie: e-kolejka - zapowiedziała w środę minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Jak podkreśliła, ma ono zapewnić transparentne, przejrzyste zasady zapisywania się na zabiegi dla wszystkich pacjentów.

W środę na konferencji dotyczącej planowanych zmian w obszarze ochrony zdrowia szefowa resortu zaproponowała wprowadzenie nowego rozwiązania: e-kolejki.

- Będzie gwarantowała zapisy do szpitali na zabiegi planowe, czyli to, co budzi dzisiaj największe emocje - podkreśliła. Zaznaczyła, że „jest przekonana, że to rozwiązanie spowoduje transparentne, przejrzyste zasady zapisywania się na zabiegi dla wszystkich pacjentów niezależnie od tego, czy przechodzą przez gabinet prywatny, czy korzystają z protekcji”.

- Każdy pacjent będzie widział numer w swojej kolejce, będzie miał podpowiedź, gdzie najszybciej wykonać zabieg. Będzie mógł wybrać podmiot, który w jego opinii, będzie podmiotem, który wykona ten zabieg najlepiej - wyjaśniła.

Minista zostaje na stanowisku. "Mam kontrakt z premierem" 

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapytana w środę o to, dlaczego w obliczu tego, co dzieje się w ochronie zdrowia, nie poda się do dymisji, podkreśliła, że ma kontrakt zawarty z premierem Donaldem Tuskiem. Dodała, że każdego dnia zgodnie z nim kontynuuje swoją pracę.

Podczas konferencji w sprawie pakietu zmian w ochronie zdrowia minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda została zapytana przez dziennikarza o to, dlaczego w obliczu tego, co dzieje się ostatnio w ochronie zdrowia, nie poda się do dymisji.

– Mam kontrakt zawarty z premierem. Każdego dnia zgodnie z tym kontraktem kontynuuję swoją pracę. Jak państwo widzą, bardzo dużo aktów prawnych i dużo decyzji zostało podjętych przez te jedenaście miesięcy. I dopóki będziemy z panem premierem ten kontrakt kontynuowali, będę w Ministerstwie Zdrowia – podkreśliła.

Jolanta Sobierańska-Grenda kieruje resortem zdrowia od lipca 2025 r. Zastąpiła na tym stanowisku Izabelę Leszczynę. 

Działania MZ związane z pilnym reformowaniem ochrony zdrowia są pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym lekarz bez specjalizacji był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilku placówkach, zarobił 1,6 mln zł, a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 r. wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średniomiesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych. 

NFZ: Musimy zapanować nad rosnącymi kosztami 

Konieczne są zdecydowane i jednoznaczne działania, by zapanować nad rosnącymi kosztami wynagrodzeń; są głównym kosztem funkcjonowania większości szpitali - powiedział w środę prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Filip Nowak.

W środę na konferencji prasowej minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła m.in. propozycję kwoty do 240 zł brutto za godzinę pracy jako maksymalne wynagrodzenie dla pracownika medycznego. O te kwotę pytany zapytany został prezes NFZ.

- Jeżeli ktoś chce skorzystać ze środków publicznych i chce pracować w systemie publicznym, może zarobić na godzinę 240 zł brutto - dodał prezes NFZ. Wskazał, że jest to działanie zmierzające do tego, żeby uniknąć kominów płacowych.

Powołał się na informacje medialne, że część szpitali, nie może sobie poradzić z kosztami i w związku z tym grozi zamykanie szpitali. - Nie możemy dopuścić do tego, żeby w którymś powiecie zabrakło szpitala czy zabrakło opieki zdrowotnej - powiedział. Dlatego - jak wyjaśnił - konieczne są zdecydowane i jednoznaczne działania, by zapanować nad rosnącymi kosztami wynagrodzeń, które są głównym kosztem funkcjonowania większości szpitali.

- Rozumiem, że to będzie duży szok dla wielu osób, które zarabiały ogromne pieniądze - przyznał Nowak. - Jeżeli szpital będzie miał problemy z tym, żeby pozyskać lekarza, który już nie będzie mógł być kupiony przez konkurencję za wyższe pieniądze, bo będzie ten limit, którego chyba wszyscy oczekiwaliśmy - zaznaczył. Dodał, że zawsze jest możliwość funkcjonowania w tym szpitalu „na innych zasadach, tańszych, konsumujących mniej pracy lekarzy, pielęgniarek, czyli (...) na przykład funkcjonowanie w trybie planowym”. (PAP)

akuz/ akar/ agz/ kub/ joz/ dsr/ agz/


Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (66)

dodaj komentarz
hadwao
Kobieta sama jest umoczona w tym złodziejstwie . W 6 miesięcy 1,5 mln za obsługę prawną szpitala.
wjagus
Ten problem jest wynikiem centralnego planowania. Myślą, że jak jeszcze bardziej będą sami kierować, to coś się poprawi.
mtorrent
Naszej władzy udało się zamaskować kryzys finansów. Zrobili winnych lekarzy. Ludzie w to uwierzyli. Tak naprawdę pomysł na tzw. służbę zdrowia (brzmi jak ukraińskie sługa narodu) i zarządzanie są po prostu złe. NFZ miał kontrolowac szpitale i stworzył system w którym najważniejsze są kody ICD9 i ICD10. To jest łatwe. Trudniej jest Naszej władzy udało się zamaskować kryzys finansów. Zrobili winnych lekarzy. Ludzie w to uwierzyli. Tak naprawdę pomysł na tzw. służbę zdrowia (brzmi jak ukraińskie sługa narodu) i zarządzanie są po prostu złe. NFZ miał kontrolowac szpitale i stworzył system w którym najważniejsze są kody ICD9 i ICD10. To jest łatwe. Trudniej jest zadbac o jakość. Pacjenci są niezwykle roszczeniowi i ich złość skupia się na rejestratorkach, lekarzach niskiego szczebla. Pacjenci za czekanie w kolejce do stołu operacyjnego wytaczają procesy lekarzom. Niech wytoczą NFZtowi. To jest patologia. To nie jest łatwy temat. Na pewno za trudny dla polityków którzy nie doświadczają systemu. Pierwszy krok powinien być taki że nie ma żadnych rządowych klinik. Jak prezdnet czy premier umrze czekając w kolejce to coś zaczną główkować
jan888
Lekarze na NFZtowskich kontraktach mają stawki wielokrotnie większe, niż w prywatnej służbie zdrowia. Gdyby nie skandal w warszawskim szpitalu, to trwałoby to dalej. Rządzący Polską kunktatorzy ewidentnie sobie nie radzą z rządzeniem państwem i co najwyżej reagują na katastrofy i trupy wypadające z szafy. Do dymisji!!!
mknowak
Za te 2-3 mln to byli ci z nadania politycznego spokojnie włos im z głowy nie spadnie trochę szumu się zrobi a potem się sprawę wyciszy....
adam.1983
Rozwiązanie jest proste, ograniczenie roli NFZ to absolutnego minimum które byłoby gwarantowane przez państwo ( lekarz pierwszego kontaktu + ratowanie życia ), reszta albo płatna albo opłacana przez ubezpieczyciela u którego wykupuje się ubezpieczenie, prywatny biznes nie pozwolił by sobie na taką patologie, jestem pewien że za podobna Rozwiązanie jest proste, ograniczenie roli NFZ to absolutnego minimum które byłoby gwarantowane przez państwo ( lekarz pierwszego kontaktu + ratowanie życia ), reszta albo płatna albo opłacana przez ubezpieczyciela u którego wykupuje się ubezpieczenie, prywatny biznes nie pozwolił by sobie na taką patologie, jestem pewien że za podobna składkę jaką płaci sią na NFZ prywatne podmioty mogły by świadczyć usługi na wyższym poziomie bo nie było by tam takich numerów z wyciąganiem forsy.
xx% na gwarantowane świadczenia NFZ reszta na prywatne ubezpieczenie, płacisz więcej masz gwarantowaną lepszą opiekę, nie płacisz to sorry czemu inni mają się na twoje leczenie specjalistyczne składać. Oczywiście płacenie składki dalej musiało by być obowiązkowe przynajmniej w minimalnej wysokości.
Imigranci z innych krajów, świadczenia darmowe tylko przy ratowaniu życia, inne zabiegi płatne lub ubezpieczenie na takich samych zasadach jak u obywateli Polski.
pozhoga
Problem w tym, że to co pięknie brzmi w teorii nie jest takie w praktyce: jakoś tak prywatne szpitale nie chcą finansować drogiego leczenia, np. onkologicznego...
pozhoga
,,Filozofia" - ,,umiłowanie mądrości". No tak: w bajzlu urządzonym przez nieświętą magdalenkę mądrość nie jest potrzebna, bo co by robiły takie jachiry czy inne kotule?
pozhoga
Oho - widać skutki usuwania z programów szkolnych wiedzy i zastępowania dywagacjami o równości i róznorodności. O tym, że Newton, Descartes czy Pascal byli także filozofami nigdy nie słyszałeś? Nie dziwota, że w wam jagodnianom można wcisnąć dowolną bzdurę i łykacie ją jak młode czaple...
niederfurzdorf
Ale gigantyczne pensje dla polityków „zarządzających” zadłużonymi szpitalami , z nadania partyjnego , zostaną, prawda?

Powiązane: Zdrowie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki