Sejm odrzucił uchwałę Senatu o odrzuceniu nowelizacji niektórych ustaw, dotyczących zapewnienia w okresie epidemii wystarczającej liczby kadr medycznych. Nowela ma na celu umożliwienie, na uproszczonych zasadach, pracy w Polsce personelowi medycznemu pochodzącemu z tzw. państw trzecich.


Za odrzuceniem uchwały Senatu było 234 posłów (większość bezwzględna - 228), przeciw było 220, nikt się nie wstrzymał.
Pierwsze głosowanie w tej sprawie odbyło się w czwartek przed północą. Wtedy za odrzuceniem uchwały zagłosowało 225 posłów (przy wymaganej większości bezwzględnej 226 głosów), przeciw było 222, trzech wstrzymało się od głosu.
Po złożeniu przez grupę posłów wniosku o reasumpcję tego głosowania oraz po zasięgnięciu opinii konwentu seniorów, że zachodzi taka przesłanka, wniosek poddano pod głosowanie; następnie głosowanie nad uchwałą Senatu zostało powtórzone i w tym drugim głosowaniu senackie stanowisko zostało odrzucone, bo za odrzuceniem zagłosowało 234 posłów, gdy wymagana większość bezwzględna wynosiła 228.
Fogiel: w Sejmie sterem, żaglem i okrętem jest marszałek
W Sejmie sterem, żaglem i okrętem jest marszałek - stwierdził w piątek wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Ocenił zarazem, że jeśli wicepremier Piotr Gliński mówi marszałek Sejmu Elżbiecie Witek, w związku z reasumpcją głosowania, o "szefie" to zapewne mówi albo o premierze, albo o prezesie partii.

Po pierwszym głosowaniu wicepremier Piotr Gliński podszedł do prowadzącej obrady marszałek Elżbiety Witek i powiedział, że "jest prośba szefa, żeby zrobić przerwę, bo chyba reasumpcję trzeba będzie zrobić", Fogiel został w piątek w TVN24 zapytany, kto jest szefem marszałek Sejmu, gdy ta wykonuje swe obowiązki w trakcie posiedzenia.
"W Sejmie sterem, żaglem i okrętem jest sam marszałek" - powiedział Fogiel.
Dopytany, kogo wicepremier Gliński miał na myśli mówiąc o "szefie" wicerzecznik PiS odparł, że takie pytanie powinno być skierowane do Glińskiego. "Mogę się domyślać, że jeśli pan premier mówi o swoim szefie, bo tak trzeba to rozumieć, mówi albo o premierze, albo jeżeli pozostajemy w konstelacji partyjnej, o prezesie partii" - powiedział wicerzecznik PiS.
Podkreślał też, że w trakcie głosowania nad uchwałą Senatu w sprawie noweli dotyczącej zapewnienia w okresie epidemii wystarczającej liczby kadr medycznych, kilku posłów pomyliło się i wynik nie odzwierciedlał woli większości. "W takich sytuacjach regulamin Sejmu przewiduje właśnie reasumpcje" - dodał
Fogiel potwierdził również, że wiosek o reasumpcję głosowania został złożony na piśmie, a marszałek Sejmu "po przerwie wróciła i poinformowała posłów, że wpłynął wniosek grupy posłów o reasumpcje głosowania". "To jest standardowa procedura" - stwierdził.
Ocenił, że w tym wydarzeniu nie należy doszukiwać się czegoś nadzwyczajnego, bo - zaznaczył - wniosek o reasumpcję także jest poddany pod głosowanie. "Gdyby faktycznie to nie była pomyłka, to ten wniosek by nie znalazł większości" - zaznaczył Fogiel.
Odpowiadając na pytanie o jakość parlamentaryzmu Fogiel ocenił, że jest ona "na pewno nie grosza niż w ostatnim trzydziestoleciu a pod wieloma względami lepsza".
Terlecki pytany przez dziennikarzy w Sejmie, kim jest tajemniczy "szef", odparł: "Nie wiem". "Decyzję podejmowana pani marszałek, bo oczywiście jest szefem Sejmu" - dodał.
Na uwagę, że to wicepremier Gliński mówił o szefie, odpowiedział: "To szefowa raczej, ale może się przejęzyczył". "Oczywiście to jest decyzja pani marszałek" - zaznaczył.
Chodzi o zatrudnianie medyków spoza UE
Nowelizacja dotyczy zapewnienia w okresie epidemii wystarczającej liczby kadr medycznych. Ma ona na celu umożliwienie, na uproszczonych zasadach, pracy w Polsce personelowi medycznemu pochodzącemu z tzw. państw trzecich, czyli spoza terytorium Unii Europejskiej.
Nowela upraszcza zasady powrotu do zawodu medycznego osób, mających przerwę w wykonywaniu danego zawodu dłuższą niż pięć lat, przez zastąpienie obowiązku odbycia przeszkolenia wykonywaniem zawodu pod nadzorem innej osoby wykonującej zawód medyczny.
Gliński : Przy zdalnym głosowaniu awarie są nieuniknione
Epidemia wymusiła zdalne głosowania, przy których awarie są nieuniknione, sam kilkukrotnie miałem kłopoty ze zrywającym się połączeniem i brakiem możliwości skorygowania pomyłki - w taki sposób wicepremier Piotr Gliński skomentował dla Onetu reasumpcję głosowania w Sejmie.
Gliński w rozmowie z Onetem zapytał, dlaczego wynik głosowań ma być skutkiem kłopotów z pandemią. "Pandemia wymusiła głosowania elektroniczne i spowodowało to konieczność głosowania zdalnego, gdzie nieuniknione są awarie połączenia. Sam kilkakrotnie miałem z tym kłopoty, zerwało mi połączenie w trakcie głosowań albo nie mogłem skorygować pomyłki" - powiedział wicepremier.
Powtórzył pytanie, czy wynik głosowań "ma być efektem kłopotów technicznych czy wyrazem woli głosujących". "Odpowiedź jest prosta. Niestety, nie możemy na ogół liczyć w tej kwestii na zrozumienie części opozycji i jej aparatu propagandy medialnej. Najbardziej jaskrawym przykładem była tu kwestia pomyłki w głosowaniu nad podwyżkami dla medyków (za pracę przy pacjentach zarażonych COVID-19)" - zaznaczył.
Zdaniem Glińskiego, "opozycja kłamliwie, populistycznie, brutalnie wykorzystywała zwykłą pomyłkę wynikającą z kłopotów z elektronicznym głosowaniem, która mogła kosztować budżet wiele mld zł". "Skandalem, o którym powinny grzmieć media jest fakt, że opozycja od wielu miesięcy cynicznie wykorzystuje ogólnoświatową tragedię, jaką jest pandemia, do brutalnej walki politycznej" - oświadczył wicepremier. (PAP)






























































