Nigdy nie mówiłem, że nie było afery wizowej. Mówiłem, że nic o tym nie wiem - powiedział w czwartek prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, że kiedy podlegało mu CBA, nie było zarzutów karnych wobec Wawrzyka poza niepokojem odnośnie jego nadzoru, dlatego został odwołany.


Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w środę b. wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka. Po postawieniu zarzutów prokurator wyznaczył mu 100 tys. zł poręczenia majątkowego. Wawrzyk nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.
Prezes PiS został w czwartek zapytany w Sejmie o zatrzymanie byłego wiceministra spraw zagranicznych.
"Nigdy nie mówiłem, że nie było afery wizowej. Mówiłem, że nic o tym nie wiem" - powiedział Kaczyński. Zaznaczył, że kiedy pełnił funkcję wicepremierem do spraw bezpieczeństwa i podlegało mu CBA, "żadnych zarzutów karnych wobec Wawrzyka nie było". "Był natomiast niepokój odnośnie jego nadzoru nad tym wszystkim, dlatego został odwołany z funkcji wiceszefa MSZ, jeszcze za naszych rządów" - powiedział prezes PiS. Jak podkreślił, "to było wszystko, co można było wówczas zrobić".
Nie wiem, kto to jest - powiedział @arturmoleda w pierwszej reakcji prezes PiS Jarosław Kaczyński, komentując zatrzymanie przez CBA byłego wiceministra spraw zagranicznych w rządzie PiS Piotra W.
— tvn24 (@tvn24) January 17, 2024
ZOBACZ wideo i czytaj więcej⤵️https://t.co/vsWqKx9xD5 pic.twitter.com/vL9LtNlwFt
Jak zaznaczył, "CBA nie jest sądem czy prokuraturą". "Człowieka zatrzymuje się, wtedy kiedy są odpowiednie dowody" - dodał.

Prezes PiS zwrócił uwagę, że "jest bardzo wielu ludzi oskarżonych o ciężkie przestępstwa, którzy od wielu lat są chronieni przez obecnie rządzącą partię". Wspomniał, że rekordzista chroniony jest od 20 lat. "Natomiast ludzie, którzy popełnili przestępstwa po naszej stronie ciężko za to płacili, a w skrajnych wypadkach nawet życiem" - powiedział Kaczyński.
Według śledczych, z materiału dowodowego zgromadzonego w śledztwie wynika, że Wawrzyk jako sekretarz stanu odpowiadający w MSZ w latach 2019–2023 m.in. za problematykę konsularną oraz nadzorujący departament konsularny "przekroczył swoje uprawnienia poprzez naruszenie obowiązujących w ministerstwie procedur związanych z rejestracją i obiegiem dokumentów". Miał też - jak wynika ze śledztwa - podejmować nieuzasadnione interwencje dotyczące przyspieszenia procedur wizowych oraz udostępnić nieuprawnionej osobie informacje objęte tajemnicą służbową.
Dział prasowy PK przypomniał, że przedmiotem śledztwa, w którym zarzuty usłyszało już dziewięć osób, są nieprawidłowości przy składaniu wniosków o wydanie kilkuset wiz w okresie półtora roku.
"W toku śledztwa prokurator ustalił, że nieprawidłowości dotyczyły polskich placówek dyplomatycznych m.in. w Hongkongu, Tajwanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indiach, Arabii Saudyjskiej, Singapurze, Filipinach i Katarze" - podała PK.
Prowadzone przez CBA śledztwo rozwija się.
Prezes PiS: znajomości nie są niczym złym, złą rzeczą jest wywieranie nacisków
Znajomości nie są niczym złym, natomiast złą rzeczą są wpływy, wywieranie nacisków, czy jakieś umawianie się - powiedział w czwartek w Sejmie prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do kontaktów polityków z przedstawicielami sądownictwa.
Kaczyński, pytany przez dziennikarzy w Sejmie, kiedy ostatni raz widział się z prezes Trybunału Konstytucyjnego Julią Przyłębską, odpowiedział, że nie przypomina sobie.
"Wy tworzycie pewien mit. Wczoraj byłem pytany, czy to prawda, że pani I prezes Sądu Najwyższego zna pana prezydenta. No zna, a co z tego?" - powiedział prezes PiS.
Nawiązał też do zdjęć z 2017 r., na których były prezes TK Andrzej Rzepliński wychodzi z warszawskiej siedziby PO.
"Znajomości nie są niczym złym, w żadnym wypadku, natomiast złą rzeczą są wpływy, wywieranie nacisków, czy jakieś umawianie się. Nie macie państwo żadnych dowodów, że coś takiego nastąpiło" - powiedział Kaczyński.
W tym tygodniu I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska w rozmowie z Radiem Zet mówiła o długoletniej znajomości z prezydentem Andrzejem Dudą.
"Znam pana prezydenta od 17 lat i byłabym hipokrytką, gdybym się teraz zapierała tej znajomości. Odwiedzaliśmy się i odwiedzamy, od czasu do czasu również prywatnie” - powiedziała.
Zapewniła, że przyjaźń z Andrzejem Dudą ma granice, które wspólnie ustalili. "Nigdy pan prezydent nie poprosił mnie o nic, co byłoby niestosowne, czy zaburzałoby trójpodział władzy. Ani ja nie rozmawiam prywatnie na takie tematy z panem prezydentem" – powiedziała Manowska.(PAP)
Autor: Magdalena Gronek






























































