Juan najsłabszy wobec dolara od 10 lat

redaktor Bankier.pl

Juan osłabił się dziś wobec dolara do najniższego poziomu od dekady. Renminbi jest o krok od przełamania psychologicznej "siódemki". Gwałtowna deprecjacja chińskiej waluty zagraża stabilności finansowej Państwa Środka oraz działa jak płachta na byka na prezydenta Trumpa. 

Ponad 6,96 juana trzeba było dziś w nocy płacić za jednego dolara. Chińska waluta stopniowo, lecz jak na swoje standardy - gwałtownie, osłabia się wobec "zielonego" od połowy kwietnia, gdy Ludowy Bank Chin dał kolejny sygnał rozluźnienia polityki pieniężnej za Murem. Spadki renminbi nabrały tempa w połowie czerwca, wraz z zaostrzeniem się konfliktu handlowego na linii Pekin-Waszyngton. W pół roku "czerwony" stracił do "zielonego" ponad 10 proc. i kurs USD/CNY znalazł się na najwyższym poziomie od 2008 r.

Kurs USD/CNY
Kurs USD/CNY (Bloomberg)

Na razie osłabienie juana nie wywołało paniki w Pekinie. Tak długo, jak deprecjacja nie będzie zbyt gwałtowna i póki nie wywoła zmasowanego odpływu kapitału, chińskie władze nie powinny stanowczo interweniować, co oczywiście nie oznacza, że nie starają się hamować spadku wartości "czerwonego".   Dziś Ludowy Bank Chin (PBOC) ograniczył się do tradycyjnego zapewnienia o utrzymywaniu stabilności renminbi i krótkiego ostrzeżenia inwestorów grających na jego deprecjację, przypominając "starcie" sprzed kilku lat, z którego Pekin wyszedł zwycięsko, choć poniósł spore koszty, przepalając bilion dolarów rezerw walutowych. Po tych słowach zastępcy prezesa banku centralnego juan umocnił się, chwilowo schodząc nawet poniżej poziomu 6,94. Źródła agencji Reutera twierdzą, że PBOC będzie interweniował, by "czerwony" nie przekroczył psychologicznej "siódemki".

Dlaczego juan słabnie?

Słaby juan nie podoba się Amerykanom, na czele z Donaldem Trumpem. Temat "manipulowania walutą" (czytaj: celowego jej osłabiania) ustąpił miejsca na czele listy głównych punktów spornych między Chinami a USA szerszej kwestii nieuczciwych praktyk handlowych Pekinu, ale gwałtowne osłabienie "czerwonego" tylko doleje oliwy do ognia. Szczególnie że może sprawiać wrażenie odpowiedzi chińskich władz na nałożenie ceł na produkty eksportowane zza Muru do USA, która ma na celu wsparcie chińskiego eksportu.

Źródeł słabości renminbi należy jednak szukać w większości poza zasięgiem wpływów Pekinu. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na siłę dolara, który umacnia się na fali zacieśniania polityki pieniężnej przez amerykański Fed i kolejnych pozytywnych sygnałów płynących z amerykańskiej gospodarki. "Zielony" umacnia się nie tylko wobec "czerwonego", ale i wielu innych walut.

Indeks dolara - wyższa wartość oznacza silniejszego dolara wobec koszyka walut
Indeks dolara - wyższa wartość oznacza silniejszego dolara wobec koszyka walut (Bloomberg)

Po drugiego, zarówno chińskim aktywom, jak i realnej gospodarce szkodzi zaostrzenie konfliktu na linii Waszyngton-Pekin. Prezydent Trump postawił sobie za punkt honoru zmniejszenie deficytu handlowego USA i jest gotowy rozpętać globalną wojnę handlową, by osiągnąć swój cel. A być może za jego działaniami stoi większy plan powstrzymania wzrostu znaczenia Chin na arenie globalnej, w tym w światowej gospodarce. Nie ma się zatem co dziwić, że odbija się to na wycenie renminbi.

Swój udział w deprecjacji "czerwonego" ma również oczywiście Pekin, ale jest to efekt poboczny działań na innych polach polityki gospodarczej. Koniunktura za Murem wyraźnie się w ostatnim czasie pogorszyła, na co władze reagują poluzowaniem polityki pieniężnej i fiskalnej, starając się pobudzić gospodarkę po okresie "delewarowania" poprzez wpompowanie w nią dodatkowych środków, redukując przy tym "systemowe ryzyka". Skutkiem ubocznym jest osłabienie waluty, nie tylko wobec dolara, ale całego koszyka walut, który teoretycznie jest punktem odniesienia przy wyznaczaniu kursu referencyjnego juana. RMB Index znalazł się na koniec ubiegłego tygodnia najniżej od momentu powstania w 2015 r.

RMB Index - wyższa wartość oznacza silniejszego juana wobec koszyka walut, niższa - słabszego
RMB Index - wyższa wartość oznacza silniejszego juana wobec koszyka walut, niższa - słabszego (Bankier.pl)

Juanowi ciążą oczywiście również zmiany zachodzące w chińskiej gospodarce, w której spada rola eksportu, a rośnie - konsumpcji wewnętrznej. W tym roku Chiny zanotowały deficyt na rachunku bieżącym w połowie roku po raz pierwszy od przynajmniej 20 lat. Do końca roku sytuacja powinna wrócić do normy, ale nadwyżka na rachunku bieżącym spadnie do rekordowo niskiego poziomu - poniżej 1 proc. PKB. Kurcząca się różnica między eksportem a importem, a więc mniejszy napływ dolarów do Państwa Środka, odbija się na kursie renminbi.

Gwałtowne osłabienie groźne dla stabilności finansowej

Gwałtowne osłabienie juana wbrew pozorom nie jest wcale na rękę Pekinowi, ponieważ uderza w podstawę gospodarki kraju, opartej na ograniczeniach w wywozie kapitału i ogromnym zadłużeniu, a także w nowy silnik wzrostu - konsumpcję poprzez wzrost cen produktów importowanych, pogarszając poziom życia za Murem. Doświadczenia z lat 2015-16 pokazały, że szybka deprecjacja zagraża stabilności finansowej, ponieważ prowadzi do zmasowanego odpływu środków za granicę. Wówczas tylko drakońskie zaostrzenie regulacji dotyczących wywozu kapitału i przepalenie niemal biliona dolarów rezerw walutowych pozwoliło zatrzymać niebezpieczny trend.

Teraz, gdy renminbi znów jest słabe i istnieje obawa, że będzie słabnąć dalej, a rynkowe stopy procentowe w USA zbliżają się do chińskich, coraz więcej mieszkańców Państwa Środka znów wymienia juany na dolary, dodatkowo nakręcając spiralę spadków. Problem mają też spółki zadłużone w dolarach, w tym w tak kluczowych branżach, jak sektor nieruchomości - rosnące koszty obsługi zadłużenia zachęcają je do szybszej spłaty długów zaciągniętych w obcej walucie. Z danych SAFE wynika, że popyt na "zielonego" za Murem był we wrześniu najwyższy od grudnia 2016 r.

W połowie sierpnia Pekinowi udało się na chwilę powstrzymać falę osłabienia juana. Dwa tygodnie później spadki powróciły, a dziś renminbi przebiło poziom nienotowany od dekady i zbliżyło się do psychologicznej granicy 7 juanów za dolara. A jej przebicie może nie tylko przekonać miliony Chińczyków do przewalutowania oszczędności na dolary i ulokowania ich poza zasięgiem rąk Pekinu, zagrażając stabilności finansowej Państwa Środka, ale i na nowo rozbudzić obawy przed globalną wojną walutową. Dlatego chińskie władze będą się prawdopodobnie starały, by "siódemka" nie została przebita. "Rynek" musi sobie zdawać sprawę, że Pekin ma wystarczające środki, by znów stoczyć długą i zwycięską walkę w obronie juana.

"Waluta z chińską specyfiką"

Waluta Chin, podobnie jak wiele innych kwestii związanych z Państwem Środka, ma swoją, nietypową specyfikę. Formalnie nazywa się renminbi, ale jednostka to juan i tym mianem najczęściej określa się "czerwonego" (dla odróżnienia od "zielonego", czyli dolara amerykańskiego). Jednak na tym nie koniec konfuzji, istnieją bowiem dwa rynki juana - onshore i offshore.

Pierwszym (CNY) handluje się w Chinach kontynentalnych, a jego kurs ściśle kontroluje chiński bank centralny (Ludowy Bank Chin, PBoC), ustalając codziennie fixing (kurs referencyjny) wobec dolara, od którego kurs waluty może się wahać o 2 proc. w górę i w dół dziennie.

Na rynku poza Chinami kontynentalnymi, np. w Hongkongu, handluje się juanem offshore'owym (CNH). W założeniu ma być on niezależny od woli Pekinu, ale faktycznie działania władz ChRL mają na niego duży wpływ. Po pierwsze, Pekin poprzez kontrolę przepływów kapitału kontroluje, ile płynności (czytaj: pieniędzy) trafia na rynek offshore. Po drugie, ważnymi graczami na rynku są ogromne chińskie banki kontrolowane przez komunistyczne władze.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 4 looyd

Czerwonego? Nikt tak nie mowi na yuana. Autor raczej nigdy nie byl w Chinach. Taka Ignorancja poraza..

! Odpowiedz
4 7 sel

Ciekawe jak długo dolarowi nie będzie przeszkadzać deficyt handlowy od dwudziestu lat? teraz ponad 500mld $?rocznie?.
. Wielka Brytania kontrolowała 1/3 świata i funt musiał upaść jak zabrakło mu złota w konfrontacji z USA gdy ci mieli już 40% światowej produkcji przemysłowej , ropy i srebra, ale teraz mają 8% i deficyt handlowy od 20 lat ..Mało nie doszło do wojny ,ale nakręcili Niemców na Wielką Brytanię..

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 18 open_mind

„W pobliżu Budapesztu odkryto skarb z XVIII w., w tym monety i broń białą. Znajdował się we wraku statku na Dunaju, odsłoniętym dzięki wyjątkowo niskiemu stanowi wody w rzece. – Znaleziono około 2 tys. monet, jak również broń, sztylety, dzidy, miecze, kule armatnie i przedmioty użytkowe”
Pomijając wartość historyczną, złoto i srebro nadal posiada swą wartość jako metal szlachetny. Nawet gdyby znaleziono Fiat Money to wszystkie one posiadały by tylko wątpliwą wartość historyczną.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 13 sel

Nakręcą popyt na złoto i srebro zamiast na dolara tymi manipulacjami, bo dolar następny w kolejce albo długi będą rosły 10 razy szybciej niż PKB.

! Odpowiedz