W obliczu spowolnienia gospodarczego, wzrostu stóp procentowych w USA i wojny handlowej z Waszyngtonem, Chińczycy sięgają po sprawdzone rozwiązania. We wrześniu do władz lokalnych i banków w końcu dotarło jasne przesłanie z Pekinu: odpalić kredytową rakietę.


Chińska gospodarka od lat jest uzależniona od kredytowej kroplówki. Od 2009 r. do końca 2016 r. oficjalne zadłużenie sektora publicznego, przedsiębiorstw niefinansowych i gospodarstw domowych wzrosło z 141,3 proc. PKB do 255,3 proc. PKB. Ten bezprecedensowy w skali świata wystrzał zaniepokoił w końcu nawet włodarzy w Pekinie. Dlatego przed ponad dwoma laty podjęli próbę delewarowania, czyli "oddłużania" gospodarki. Wielka kampania skończyła się jednak zanim na dobre się zaczęła. Okazało się, że władze przykręciły kurek z pieniędzmi zbyt mocno. Mimo że specjalnych efektów nie było widać w oficjalnych danych (relatywne zadłużenie przestało rosnąć, a nie spadło), to ukryta część sektora finansowego, niewidoczna w rządowych statystykach, dostała szczególnie mocno po głowie, a wraz z nią liczni klienci - normalne instytucje finansowe, firmy czy zwykli Chińczycy.
Pekin ogłosił odwrót od "oddłużania" już w lipcu, podtrzymując cel "ograniczania ryzyk" w sektorze finansowym. Zmiana miała się dokonać m.in. na poziomie regionalnym, gdzie wcześniej "centrala" wstrzymała ambitne (czytaj drogie i prawdopodobnie nierentowne w przyszłości inwestycje), a w wakacje ponownie dała im zielone światło. W sierpniu Pekin ponowił "prośbę" do władz lokalnych o przyspieszenie emisji specjalnych obligacji, których sprzedaż ma pozwolić na pozyskanie środków na finansowanie inwestycji infrastrukturalnych. "Góra" chciała w ten sposób upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - napędzić gospodarkę w typowy, sprawdzony i skuteczny w przeszłości sposób oraz ograniczyć zależność władz lokalnych od "ukrytych" źródeł finansowania. Ludowy Bank Chin (PBOC) zapewnił niezbędną płynność, a państwowe instytucje finansowe - popyt. Pierwsze efekty było już widać w prywatnych danych miesiąc temu, dziś przedarły się one do komunikatu instytucji państwowej - w sierpniu sprzedaż sięgnęła 410,6 mld juanów, a w wrześniu aż 738,9 mld juanów. Łącznie to o ponad 150 mld juanów więcej, niż w poprzednich 12 miesiącach.
Wartość wykreowanego we wrześniu total social financing (TSF), najszerszej miary kredytu i płynności raportowanej przez PBOC, uwzględniającej również część operacji z "bankowości cienia", wyniosła 2,21 bln juanów. Jest to drugi (po wrześniu 2017 r.) najwyższy odczyt w historii, pomijając dane z pierwszych kwartałów, gdy są zniekształcone przez noworoczne rolowanie oraz obchody chińskiego Nowego Roku.
Porównanie utrudnia sam bank centralny, który regularnie dokonuje rewizji danych, a teraz postanowił włączyć do TSF specjalne obligacje władz lokalnych i zmienił wyliczenia od początku 2017 r. Pekin jednak ewidentnie stara się zmienić kanały (na oficjalne i bardziej przejrzyste), którymi kredyt trafia do gospodarki i skierować go w trochę inną stronę niż dotychczas (do oficjalnie niezbyt zadłużonych władz lokalnych i najbardziej potrzebujących kredytowego wsparcia małych przedsiębiorców).
Samo dopisanie tych obligacji do TSF jest nietypowe. TSF, mimo że jest najszerszą miarą kredytu PBOC, nie obejmuje bynajmniej wszystkich kredytów za Murem - jest ograniczona do przedsiębiorstw niefinansowych i gospodarstw domowych. Nie zawiera zatem zadłużenie sektora publicznego. Dlaczego w takim razie znalazły się tam obligacje emitowane przez władze lokalne? Być może jest to uzasadnione faktem, że w przeciwieństwie do obligacji tradycyjnych, specjalne nie są gwarantowane przez władze, a spłacane są nie z innych przychodów, a przynoszonych przez same projekty, na finansowanie których zostały wyemitowane.
Na koniec września łączna wartość TSF (czyli zadłużenie w różnych formach przedsiębiorstw niefinansowych i gospodarstw domowych) wyniosła 197,3 bln juanów (ok. 28,5 bln dolarów), o 10,6 proc. więcej niż przed rokiem. Oznacza to prawdopodobnie, że zadłużenie chińskiego sektora prywatnego rośnie szybciej niż nominalny PKB, a po dzisiejszej wstecznej rewizji na koniec drugiego kwartału wynosiło ponad 220 proc. PKB. Pełne dane poznamy w piątek, gdy chińscy statystycy opublikują wyliczenia dot. wzrostu gospodarczego w okresie lipiec-wrzesień.
Przeczytaj także
PBOC podał także wyliczenia dotyczące podaży pieniądza M2 (+8,3 proc. rdr, zgodnie z oczekiwaniami, o 0,1 p. proc. więcej niż w sierpniu) oraz nowych kredytów (1,38 bln juanów wobec prognozowanych 1,35 bln, 100 mld więcej niż w sierpniu). Wielu analityków w tej "paczce" statystyk zwraca zazwyczaj szczególną uwagę właśnie na nowe kredyty. Jednak w czasie walki Pekinu z bankowością cienia, może to prowadzić na manowce, jako że aktywność pozabilansowa trafia do oficjalnych bilansów banków, więc nowe kredyty rosną dynamicznie, ale finansowanie w całej gospodarce - nie, ponieważ zanika w obszarach "ukrytych" przed władzami i statystykami. Sytuacja będzie się natomiast zmieniać wraz z zanikiem bankowości cienia czy też poluzowanie kagańca, który w okresie lepszej koniunktury założył branży Pekin. Zdaniem analityków z China Beige Book ten moment nastąpił już w III kwartale.





























































