Jak wyrobić u dziecka nawyk oszczędzania?

Choć pieniądze w życiu to nie wszystko, warto kształtować u dzieci właściwe do nich podejście już od najmłodszych lat. Nie jest to niestety wcale takie proste, szczególnie w sytuacji, gdy rodzice sami nie są skorzy do oszczędzania.




Nie ma takiego sposobu, który nauczyłby dziecko odkładania pieniędzy, jeśli rodzice wydają każdą zarobioną złotówkę lub, co gorsze, bez przerwy żyją na kredyt. Dzieci doskonale wyczuwają atmosferę panującą w domu. Dotyczy to również sytuacji materialnej rodziny, a także jej zdolności do gromadzenia środków i rozsądnego nimi dysponowania.

Rozpuszczone dzieci, którym rodzice starają się wypełnić czas nowymi zabawkami, grami i filmami DVD, z każdym dniem tracą szansę na wyrobienie w sobie nawyku oszczędzania. A co za tym idzie, umiejętności oszczędnego życia w przyszłości. Taki maluch nabiera przekonania, że skoro całe życie miał wszystko czego chciał, nic w tej kwestii nie powinno zmienić się w przyszłości.



Wszystko zależy oczywiście od sposobu wychowywania dzieci przez rodziców. A kwestie dotyczące pieniędzy są bardzo ważnym elementem tego wychowania. Warto więc już od najwcześniejszych lat uświadamiać dziecko, czym są pieniądze, do czego służą i uczyć do nich szacunku.

Skarbonka - pierwsze narzędzie do oszczędzania


7399Świnka, domek, miniaturowy sejf. Skarbonka przybiera różne formy i kształty, ale zawsze jest doskonałym narzędziem do pierwszej przygody dziecka z pieniędzmi. Po pierwsze, nie wymaga bezpośredniego i ciągłego kontaktu z monetami czy banknotami, co w przypadku szczególnie młodszych dzieci nie jest bez znaczenia. Po drugie, dzięki sympatycznemu wyglądowi i funkcji zabawki skarbonka może doskonale wpisywać się w wystrój pokoju.

Jednak najważniejszą funkcją skarbonki jest możliwość odkładania nawet najmniejszych sum, które pomogą dziecku zrealizować jakiś cel. I nieważne, że zabawka czy gra, którą dziecko chciałoby mieć, kosztuje dużo więcej, niż udało mu się w skarbonce uzbierać. Różnice mogą przecież rodzice dołożyć, a młodsze dzieci nie potrafią często dokładnie liczyć. Najważniejsze w całej zabawie ze skarbonką jest poczucie dziecka, że zakup nowej zabawki czy książki był głównie konsekwencją odkładania i gromadzenia przez nie pieniędzy w skarbonce.

Eurobiznes, Monopol


Rodzicom starszych dzieci, obok gromadzenia pieniędzy w skarbonkach (również rodzice śmiało mogą korzystać z tej formy oszczędzania pieniędzy), można polecić gry planszowe, takie jak Monopol czy Eurobiznes. Szczególnie jeśli mają okazję grać w nie wspólnie. Pomagają one nie tylko w kształtowaniu umiejętności gromadzenia kapitału, ale także są pierwszą lekcją kupowania, wydawania i inwestowania pieniędzy. Są również doskonałą formą spędzania wolnego czasu, szczególnie jako alternatywa dla telewizora i komputera.



Oszczędzanie jako realizacja postawionego celu


Im dziecko jest starsze, tym więcej można, a nawet trzeba rozmawiać z nim o funkcjach i znaczeniu pieniędzy. Bardzo często spotyka się niestety historie, w których rodzice płacą swoim dzieciom za mycie samochodu czy sprzątanie mieszkania. Są to jednak sytuacje niedopuszczalne, które wyrządzają dziecku więcej szkody, niż pożytku. Dziecko pieniądze powinno otrzymywać jako dowód zaufania, a nie jako wynagrodzenie za dobre sprawowanie, czy wykonanie jakiejś pracy.

Najlepszym sposobem na wyrobienie u dziecka nawyku oszczędzania, jest stosowanie pieniędzy jako narzędzia do realizacji postawionych celów. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku gromadzenia pieniędzy w skarbonce. Czy celem jest komputer, czy wyjazd, nie ma większego znaczenia. Ważne, żeby z otrzymywanego regularnie kieszonkowego nasza pociecha potrafiła jakąś część pieniędzy odłożyć.

Ranking kont oszczędnościowych Bankier.pl
To z jednej strony nauczy dziecko nie wydawać wszystkiego co ma, a z drugiej pozwoli uświadomić, że dzięki długotrwałemu oszczędzaniu można realizować większe cele i inwestycje. Nie ma też nic złego w używaniu w komunikacji z dzieckiem fachowej terminologii.

Oszczędzanie poprzez inwestowanie (w rodzinnym banku)


Ciekawym, a jednocześnie niezwykle skutecznym sposobem nauki oszczędzania jest zastosowanie przez rodziców twz. gry w bank. Polega ona na dawaniu swojemu dziecku regularnego kieszonkowego, pomniejszonego jednak o określoną kwotę, którą dziecko inwestowałoby w rodzinnym banku. Rodzice, występujący w roli dyrektorów owego banku, zobowiązują się do wypłaty swojemu dziecku zgromadzonych u nich środków powiększonych o określony zysk.

Ustalenie warunków inwestycji i wysokości oprocentowania zależy oczywiście wyłącznie od rodziców. Ważne, aby byli konsekwetni. Przypominali swojemu dziecku, że choć dostaje teraz kieszonkowe o np. 20 złotych mniejsze, to za trzy miesiące otrzyma zainwestowane pieniądze wraz z odsetkami.

Takie rozwiązanie to nie tylko dobra zabawa, ale też szansa uczenia dziecka oszczędzania, inwestowania, a także podstawowej terminologii związanej z finansami.

Konto młodzieżowe z dostępem do internetu


Kolejnym etapem wdrażania dziecka w tematykę finansów i oszczędzania jest założenie konta młodzieżowego. Wiele banków oferuje już takie konta, które, zarządzane przez dorosłych, posiadają wiele rozwiązań przydatnych w edukacji finansowej dzieci, np. przelewy, doładowania telefonów komórkowych czy rachunki oszczędnościowe. Jeśli chcemy, aby takie konto spełniało również funkcję oszczędzania, istotne jest, aby było dostępne przez internet.

Internet pozwala kontrolować stan posiadanych środków, a przede wszystkim obserwować czy i jak rosną. Konto internetowe umożliwia również realizację drobnych operacji finansowych, kontrolowanie wydatków czy kupowanie przez internet, np. na Allegro.



Edukacja finansowa dzieci jest w dzisiejszych czasach coraz popularniejszym i coraz ważniejszym zagadnieniem. Wbrew opinii wielu rodziców, nie chodzi wcale o nauczanie, że “pieniądze szczęścia nie dają”, czy “pieniądze w życiu to nie wszytsko”.

Chodzi o świadomość, że pieniądze są w życiu ważne, ale nie najważniejsze. Że ich brak może być powodem nieszczęścia, ale ono może spotkać też tych, których mają ich za dużo. Dzieci powinny wiedzieć, że pieniądze trzeba szanować - nie wolno ich ani drzeć dla zabawy, ani wydawać bez koniecznej potrzeby.

To wszystko zależy jednak wyłącznie od rodziców i nie ma większego znaczenia, czy są bardziej czy mniej zamożni. Ważne, żeby pieniądze nie wpływały na to, w jaki sposób dzieci wychowujemy. Mimo, że żyjemy w czasach, gdy wychowanie dzieci tak dużo kosztuje. Nie tylko pieniędzy.

Szymon Matuszyński
Bankier.pl
Podyskutuj z autorem: s.matuszynski@bankier.pl

Szymon Matuszyński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Michał

Nie wydaje mi się aby płacenie dziecku za sprzątanie czy mycie auta było złe. Inna sprawa że dziecko nie może mieć wyboru czy może sprzątać czy nie - po prostu musi to robić, a jak zrobi to uważam że należy wynagrodzić pracę. Chodzi o to aby poczuło że praca - czyli zajęcie nie koniecznie fajne i przyjemne - jest opłacalne.

Zajęcia nie opłacalne nie mają sensu - tak jest wszędzie. Jeśli nauczymy dziecko pracować albo zajmować się sprawami nie opłacalnymi możemy doprowadzić do sytuacji w której zacznie marnować swój czas.

A emerytura ... to na pewno nie państwowa....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~psiak

Dobre :-) Ale faktycznie, ograniczone zaufanie i ostrożność to ważna sprawa.

! Odpowiedz
0 0 ~Sebel

Co to za jakaś nagonka na to oszczędzanie... ??? Oszczędzanie pieniędzy to najgorsza forma przechowywania wartości pieniądza, zdecydowanie jest lepiej mądrze wydawać niż oszczędzać na pożal się boże lokatach oprocentowanych niżej niż inflacja, funduszach, z których żaden nie jest bardziej efektywny niż rynek, czy durnych IKE służących jedynie bankom do rozkręcania akcji kredytowej lub do łatania dziury budżetowej.

Nie oszczędzajcie! Nie pozwólcie by inni mogli korzystać z Waszej kasy! Inwestujcie w siebie, języki, wykształcenie, umiejętności, podróże... To się Wam zwróci w dwójnasób i olejcie tę propagandę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~psiak

Ja rozumiem, że inflacja jest czynnikiem przesuwającym skłonność do oszczędzania na skłonność do konsumpcji (tak jak deflacja przesuwa balans na oszczędzanie i odsuwa od konsumpcji) to zawsze będziesz w tej czy innej sytuacji a budować zasoby kapitału trzeba niezależnie od nakładów na edukację i cokolwiek innego.

Czy dlatego, że inflacja zje Ci np 8% z 1000 zl oszczędności przemawia za tym by w ogóle nie oszczędzać tylko skonsumować? No nie. Bo nawet jak nic nie zrobisz z tym to masz te 1000zl warte 920 zł sprzed roku.

Mówi się, że osoby zarabiające więcej mają większą skłonność do oszczędzania. To prawda, wydatki maja lepiej zaplanowane by pokrywają je z oszczędności a nie kredytów.

I w tym miejscu powiedz komuś by nie oszczędzał? Czy trzymasz na lokacie, czy trzymasz w skarpecie, jesteś w stanie budować kapitał. Wydając nie zawsze. Ile osób po podyplomówkach za parę klocków nadal jest w tym samym punkcie zawodowego rozwoju. Odkładając np. 20-30k mogą np. rozpocząć jakąś działalność.

Dlatego nie zgadzam się z Tobą w kwestii bezsensowności oszczędzania.
Zgodzę się z nieefektywnością trzymania na koncie. Z małą korzyścią z lokat i bezsensownością IKE, itp.

Pozdrawiam,
Psyaik

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Sebel odpowiada ~psiak

Nie pisałem, żeby konsumować zamiast oszczędzać. Pisałem aby inwestować, aby mądrze wydawać.
Podyplomówki za parę klocków jak piszesz, być może nic nie dają, ale nie wiesz, gdzie by ci ludzie byli bez tych podyplomówek. Poza tym jest różnica, czy robisz podyplomówkę dla papieru czy nauki. Uczyć się jest warto zawsze (robić papier niekoniecznie) bo to zwyczajnie rozwija Twój mózg, co może przynieść korzyści w dziedzinie zupełnie nie związanej z nauką i nawet gdy wiedza wyparuje.

Piszesz, że odkładając 20-30k można zacząć jakąś działalność. Racja! Tylko, że to odkładanie, czyli jak piszesz budowanie kapitału, to raczej inwestycja niż oszczędzanie w ogólnym rozumieniu (czyli pomnażania kapitału na lokatach, funduszach, polisach czy w innych filarach).

Moim zdaniem, lepiej jest gdy młody człek po studiach z małą pensją zamiast oszczędzać po 300 zł miesięcznie na emeryturę jakby chciał rząd i finansjera lepiej zrobi jak wyda tę kasę na swój rozwój. Po pierwsze nikt mu tego nie odbierze, zwiększy to jego możliwości życiowe w praktycznie każdej dziedzinie, i najprawdopodobniej zwróci mu się z nawiązką w przyszłych dochodach, powodując np. że w w wieku np. 40 czy 50 lat będzie mógł odłożyć w ciągu roku na emeryturę tyle ile w ciągu 10 lat za młodu i nie inwestując w swój rozwój.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~psiak odpowiada ~Sebel

Tez wydaje mi sie absurdalne to, ze relatywnie mlodzi ludzie maja lekka obsesje na punkcie "dozbierania do emerytury". Tez uwazam, ze to troche nie tak.

Moze mowimy o roznym oszczedzaniu. Ja mam na mysli oszczedzanie czyli odkladanie by miec kapital awaryjny, inwestycyjny, strategiczny. W to wchodza zatem pieniadze na szkolenia i zdawanie egzaminow branzowych, nieprzewidziane naprawy/leczenie/awarie, inwestowanie w fundusze,akcje, tez lokaty oraz ... strategiczna misje zyciowa: moc mieszkac pol roku na kazdej polkoli by miec zawsze wiosne/lato ;-)

Pozdrawiam,
Psiak

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~karinka

moze warto pomyśleć o skarbonce od najmłodszych lat, a potem SKO w szkole?

! Odpowiedz
0 0 ~leon

To może niech rodzice założą fundusz inwestycyjny i pomniejszają kieszonkowe o wpłatę na na ten fundusz a jak dziecko będzie chciało wypłacić wpłacone pieniądze powiedzą, że był krach na giełdzie i prawie nic nie zostało z wpłaconych pieniędzy.. To pozwoli dzieciom trzymać dystans do banków i efektywniej zarządzać pieniędzmi.

Pokaż cały komentarz !