Stany Zjednoczone i Korea Południowa podjęły decyzję o skróceniu wspólnych manewrów o ponad połowę – przekazała w środę południowokoreańska armia. To efekt decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa, który zażądał „znacznego” ograniczenia ćwiczeń.


„Na wniosek strony amerykańskiej oba kraje zdecydowały się częściowo dostosować manewry, w tym czas ich trwania i skalę” – przekazało południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS) i dodało, że ograniczeniu ulegną również wspólne ćwiczenia poligonowe.
Zgodnie z tą decyzją tegoroczne manewry Ulchi Freedom Shield (UFS), które rozpoczęły się w poniedziałek, zakończą się w piątek, a nie 27 sierpnia.
Według doniesień medialnych odwołana zostanie ich druga faza, która miała objąć symulację kontrataku w odpowiedzi na agresję wroga, mimo że – jak podkreśliła agencja Yonhap – manewry UFS „mają przede wszystkim na celu przygotowanie (wojsk) na ewentualne sytuacje kryzysowe związane z Koreą Płn.”.
Przedstawiciel Pentagonu, cytowany przez AFP, zapewnił, że wprowadzone zmiany pozwolą „zachować zasadnicze cele” szkoleniowe oraz gotowość bojową.

Trump poinformował w niedzielę, że zażądał „znaczącego ograniczenia” UFS. Swoją decyzję uzasadnił kosztami ćwiczeń, bardzo dobrymi stosunkami z przywódcą Korei Płn., Kim Dzong Unem oraz odmową Korei Płd. dołączenia do wojny przeciwko Iranowi.
Szef południowokoreańskiego resortu dyplomacji Czo Hjun oświadczył w środę, że ani urzędnicy rządowi w Seulu, ani ich amerykańscy odpowiednicy „nie wiedzieli wcześniej” o decyzji Trumpa w sprawie manewrów.
Reżim w Pjongjangu tradycyjnie potępił ćwiczenia, które uznaje za „próbę przed inwazją” oraz określa USA i Koreę Płd. w państwowych mediach mianem „podżegaczy wojennych”.
Według dziennika „Wall Street Journal” Trump dąży do kolejnego, osobistego spotkania z Kim Dzong Unem. Miałoby do niego dojść jesienią, prawdopodobnie przy okazji zaplanowanego na listopad szczytu Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w Chinach. Prezydent USA spotykał się z przywódcą północnokoreańskiego reżimu w latach 2018–2019, ale negocjacje rozbiły się wówczas o kwestie rozbrojenia nuklearnego Pjongjangu oraz zniesienia sankcji gospodarczych nałożonych z tego powodu. W tle tych wydarzeń wizytę w Korei Płd. rozpoczął w środę szef chińskiej dyplomacji Wang Yi.
Media: Trump chce osobiście spotkać się z przywódcą Korei Północnej, Kim Dzong Unem
Prezydent USA Donald Trump naciska na swoich doradców, by jeszcze tej jesieni zorganizować swoje spotkanie z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem - poinformował we wtorek dziennik „Wall Street Journal” („WSJ”), powołując się na przedstawicieli amerykańskich władz.
Według urzędników Białego Domu Trump rozmawiał prywatnie o możliwości osobistej rozmowy z Kimem podczas kolejnej podróży prezydenta USA do Azji. Mogłoby do niego dojść w listopadzie, kiedy w Shenzhen w Chinach odbędzie się szczyt Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC).
Według „WSJ” Trump „chce w ten sposób ożywić inicjatywę dyplomatyczną z czasów swojej pierwszej kadencji, której celem było przekonanie Kima do rezygnacji z północnokoreańskiego programu nuklearnego”.
Gazeta podkreśliła, że oficjalnie nie rozpoczęto jeszcze żadnych przygotowań do takiego spotkania. Według „WSJ” sama inicjatywa ma jednak sugerować, że Trump usilnie poszukuje spektakularnego sukcesu w polityce zagranicznej, zwłaszcza że zwycięstwo w Iranie pozostaje trudne do osiągnięcia. Dziennik przypomniał, że większość prezydentów USA odmawiała spotkań z północnokoreańskim dyktatorem, jeśli wcześniej nie zostały spełnione określone warunki.
Według „WSJ” Trump próbował spotkać się z Kimem już podczas ubiegłorocznej podróży po Azji. Amerykańscy urzędnicy powiedzieli, że Pjongjang po cichu miał wówczas sygnalizować gotowość zorganizowania takiej rozmowy, ale ze względów logistycznych okazało się to zbyt trudne.
Jak podkreślił Reuters, relacja między amerykańskim przywódcą i Kimem była jednym z głównych tematów pierwszej kadencji Trumpa. Obaj spotkali się wtedy na szczytach w 2018 i 2019 r., zanim negocjacje załamały się z powodu północnokoreańskiego programu nuklearnego. Korea Północna jest objęta międzynarodowymi sankcjami w związku z rozwojem broni jądrowej oraz rakiet balistycznych.
W niedzielę Trump poinformował, że ze względu na swoje bardzo dobre stosunki z przywódcą Korei Płn. polecił ograniczenie wspólnych ćwiczeń wojskowych z Koreą Południową. W poniedziałek zapewnił, że „dobrze dogaduje się z Kimem”, i przekazał, że północnokoreański lider odpowiedział na jego prośbę o rozmowę.
- Rozumiem go, a on rozumie mnie - dodał prezydent USA.
„WSJ” przypomniał, że w 2018 r. Trump również zawiesił ćwiczenia z Koreą Płd., by posunąć naprzód rozmowy nuklearne z Pjongjangiem. Gazeta napisała, że „teraz jest to bardziej ryzykowne”, ponieważ armia Korei Północnej stanowi znacznie poważniejsze zagrożenie dla USA i sojuszników niż w 2018 roku.
Gazeta podkreśliła, że od tamtego czasu Korea Północna rozbudowała swój arsenał nuklearny, zwiększyła produkcję rakiet oraz zdobyła doświadczenie na polu walki i nową technologię w zamian za wysłanie swoich wojsk do wsparcia Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie. „WSJ” przypomniał, że głównie dzięki pomocy Rosji i Chin gospodarka Korei Północnej odnotowała w 2025 r. wzrost PKB o 3,5 proc., mimo międzynarodowych sankcji.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ piu/
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ piu/


























































