W sierpniu wszystkie miary inflacji bazowej w Polsce utrzymały się wysokich poziomach, wyraźnie przekraczając cel banku centralnego. To potwierdzenie tezy, że inflacja cenowa w polskiej gospodarce ma charakter trwały i powszechny.


Według opublikowanych w czwartek danych Narodowego Banku Polskiego w sierpniu 2021 r. inflacja w relacji rok do roku:
- po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 3,9 proc. wobec 3,7 proc. miesiąc wcześniej; odczyt ten okazał się zgodny z oczekiwaniami ekonomistów;
- po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) wyniosła 5,1 proc. wobec 4,7 proc. miesiąc wcześniej;
- po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych wyniosła 3,8 proc. wobec 3,3 proc. miesiąc wcześniej;
- tzw. 15-proc. średnia obcięta, która eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice, wyniosła 4,1 proc. wobec 3,6 proc. miesiąc wcześniej.
Spośród czterech wskaźników inflacji bazowej najczęściej używanym przez ekonomistów oraz bankierów centralnych jest wskaźnik pomijający ceny żywności i energii (pierwszy na powyższej liście). Waga obu kategorii w koszyku inflacyjnym wynosi bowiem łącznie ponad 40 proc. W ostatnich miesiącach to ten wskaźnik był najwyższy, teraz najwyższą miarą inflacji bazowej jest ta pomijająca ceny administrowane.
W lipcu „zwyczajna” inflacja CPI mocno po raz pierwszy od 10 lat osiągnęła poziom 5 proc. W sierpniu inflacja przyspieszyła do 5,5%, osiągając najwyższą wartość od 20 lat. Tymczasem NBP definiuje „stabilność cen” jako wzrost koszyka CPI o 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy w obie strony. Powyżej 2,5-procentowego celu utrzymują się wszystkie rodzaje inflacji bazowej obliczanej przez NBP i wszystkie wykraczają poza dopuszczalne pasmo odchyleń.
Wśród ekonomistów panuje spór, w jakim stopniu wyraźnie podwyższona inflacja w Polsce jest zjawiskiem przejściowym (wynikającym z otwarcia gospodarki, niskiej bazy sprzed roku itp.), a na ile ma charakter trwały. Za pierwszą tezą optuje prezes NBP Adam Glapiński, który od miesięcy powtarza, że wzrost cen ma charakter przejściowy i nie wynika ze skrajnie ekspansywnej polityki pieniężnej. Odmiennego zdania jest wielu ekonomistów, w tym także niektórzy członkowie RPP.
KK





























































