Cyfrowa higiena to w tych czasach podstawa, nawet jeśli trzymasz się z daleka od bitcoina. Na komputerach i smartfonach przechowujemy wiele wrażliwych danych, łączymy się z nich z naszymi bankami, pocztą, kontami w mediach społecznościowych. Jeśli stracimy do nich dostęp, może oznaczać to wiele problemów, dlatego warto zabezpieczyć się zawczasu. O tym, jak to zrobić opowiedział mi fachowiec z branży cyberbezpieczeństwa - Łukasz Mikuła.


To odcinek moich notatek, które rekomenduję nawet osobom, u których samo słowo "kryptowaluty” wywołuje lęk lub odrazę. Dla większości z nas komputer i telefon pełnią teraz ważną rolę centrum operacyjnego, z którego logujemy się do wielu newralgicznych miejsc - nie ważne czy jest to bank, firmowe narzędzia, czy giełda kryptowalut - warto zabezpieczyć się tak, żeby nie utracić dostępów i nie oddać ich w ręce osób, które żerują na nieuwadze użytkowników sieci.
Hakerzy nie śpią. Z roku na rok cyberataków jest coraz więcej. W 2025 liczba złośliwych incydentów, które zgłoszono do polskich zespołów reagowania, wzrosła o ponad 144% w porównaniu do 2024 roku. To oficjalne dane Ministerstwa Finansów.
O szczegóły dotyczące cyfrowej higieny - nie tylko dla kryptowalutowych inwestorów - spytałem człowieka, który zajmuje się tym zawodowo w swojej firmie Monetic, czyli Łukasza Mikułę. Usiądźcie wygodnie i przejdziemy do konkretów, bo czasem zdawałoby się oczywiste i drobne rady, mogą ocalić czyjeś oszczędności.
Windows Defender kontra hakerzy. Co jest niezbędnym minimum?
Zawsze mnie bawiło, gdy mój siostrzeniec Paweł instalował na swoich laptopach po trzy darmowe antywirusy, które nawzajem uznawały się za wirusy, spowalniając komputer do prędkości żółwia. Zapytałem więc Łukasza, czy w 2026 roku płatny antywirus to konieczność, czy może Windows Defender daje radę.

- Windows Defender aktualnie nie odstaje niczym od pozostałych antywirusów - jest całkiem dobry. Zła wiadomość jest taka, że uniknięcie detekcji antywirusa przez złośliwy program jest możliwe przy odpowiednim nakładzie pracy jego twórcy, i nie istnieje stuprocentowo skuteczny antywirus - usłyszałem w odpowiedzi.
Skoro program nas nie uratuje, to jak zwiększyć swoje bezpieczeństwo? Łukasz Mikuła wylicza fundamenty, które każdy może wdrożyć u siebie, chociażby od zaraz:
- 2FA (uwierzytelnienie dwuskładnikowe) - zapomnijcie o samym loginie i haśle, korzystajcie z aplikacji typu Google Authenticator. Kody SMS to absolutne minimum, ale aplikacje do uwierzytelniania są bezpieczniejsze,
- menedżer haseł: jeśli Wasze hasło to imię psa i rok urodzenia (pozdrawiam Pawła!), to prosicie się o kłopoty. Narzędzia takie jak LastPass czy KeePass pozwalają tworzyć unikalne, długie hasła złożone z losowych ciągów znaków, które zapewnią Wam dużo wyższy poziom bezpieczeństwa,
- kopia zapasowa: komputer nie koniecznie musi zostać zawirusowany, może paść, zostać skradziony lub zalany kawą - regularnie robione kopie zapasowe minimalizują straty, jeśli spełni się czarny scenariusz.
- Pozostaje też czynnik ludzki - nie ufamy wiadomościom, które mówią, że musimy zrobić coś bardzo pilnie, lub że otrzymaliśmy gigantyczny spadek od tajemniczego krewnego - podsumowuje Łukasz Mikuła.
Osobny laptop do kryptowalut. Paranoja czy profesjonalizm?
Słyszałem ostatnio, że polska prokuratura zaleciła wszystkim swoim jednostkom posiadanie osobnych komputerów do wykonywania czynności związanych z kryptowalutami. Byłem więc ciekaw, co sądzi o tym mój znajomy ekspert i czy naprawdę powinienem wyciągnąć z garażu mój stary komputer i znaleźć mu miejsce w gabinecie. Łukasz Mikuła studzi emocje, choć sam pomysł uważa za nie najgorszy.
- Można powiedzieć, że jest to odpowiednik portfela sprzętowego i to krok w dobrą stronę. Ale trzeba uściślić kilka spraw. Po pierwsze "stary komputer" - nie ma w tym nic złego, o ile aktualizujemy oprogramowanie na bieżąco, w przeciwnym razie narażamy się na problemy. No i o ile nie jest na tyle stary, aby pewnego razu się nie włączyć. Po drugie, oczywiście powinien on mieć zainstalowanego antywirusa. Po trzecie - nie korzystałbym z niego do "wszystkich" działań na tym rynku, zwłaszcza gdy obawiamy się jakiegoś ataku. Powinien być możliwie tylko do działań, które znamy i uznajemy za bezpieczne - czyli np. korzystanie ze znanej giełdy, ale już nie do eksplorowania nowych interesujących memecoinów - komentuje Łukasz Mikuła.
To ważna uwaga, że jeśli już upieramy się, żeby mieć taki sprzęt, nie powinien on służyć do wszystkiego. Jeśli macie bezpieczny "komputer do bankowości" lub kryptowalut, to nie instalujcie na nim gier, nie szukajcie darmowych filmów i nie eksplorujcie egzotycznych forów. To ma być cyfrowy sejf, a nie centrum rozrywki.
Najsłabsze ogniwo? Ty i Twoja rutyna
Giełdy kryptowalut, a już na pewno banki, są zazwyczaj dobrze zabezpieczone przed cyberatakami (oczywiście zalecałbym jednak ostrożność w dobrze platformy, o czym przypomina nam w ostatnich dniach nieustannie Zondacrypto - okraść może Was również właściciel). Generalnie hakerzy zamiast włamywać się na serwery, wolą podejść ofiary psychologicznie.
Jak podkreśla Łukasz Mikuła, zdecydowana większość udanych ataków nie polega na "łamaniu kryptografii”, tylko na przekonaniu użytkownika, żeby sam coś zrobił - kliknął w link, podpisał transakcję albo zainstalował program.
- W praktyce wystarczy pośpiech, stres albo ciekawość. Częstym błędem jest też rutyna. Kiedy ktoś wiele razy korzysta z portfela czy giełdy, zaczyna automatycznie klikać kolejne okienka dialogowe bez czytania, co właściwie zatwierdza. W świecie blockchain jedna taka decyzja może oznaczać nieodwracalną utratę środków. Drugi problem to nadmierne zaufanie - do nieznanych projektów albo osób, które kontaktują się z nami prywatnie z atrakcyjną propozycją. W praktyce najprostszą zasadą bezpieczeństwa jest założenie, że jeśli coś wygląda zbyt dobrze, żeby było prawdziwe, to zazwyczaj nie jest prawdziwe - wyjaśnia ekspert.
Wycieki danych KYC. Czy moje zdjęcie i dowód osobisty trafią do sieci?
Kiedy rejestrujecie się na giełdzie, przechodzicie procedurę KYC (skrót od angielskiego Know Your Customer, czyli znaj swojego klienta) - wysyłacie skany dowodów, robicie sobie zdjęcia. To budzi lęk i słusznie. Łukasz Mikuła wyznaje tu zasadę, aby przygotować się z góry na najgorsze.
- Należy założyć, że prędzej czy później każde dane, które wyślemy do internetu, mogą wyciec. W cyberbezpieczeństwie funkcjonuje nawet zasada "assume breach", rekomendująca projektowanie systemów z założeniem, że jakiś incydent prędzej czy później się wydarzy. W zdecydowanej większości przypadków - zwłaszcza giełd czy instytucji finansowych - tak się jednak nie dzieje, ale co jakiś czas zdarzają się incydenty, w których częściowe dane pochodzące z KYC lub podobnych procesów są wystawiane na sprzedaż w tzw. darknecie. Często takie wycieki nie są nawet celem samym w sobie. Bywa, że po ataku na jakiś serwer atakujący orientują się, że ktoś przechowywał na nim dane osobowe - i jeśli wydają się one kompletne, trafiają na czarny rynek - mówi ekspert.
Podsumowanie
Poniżej znajdziecie listę zasad, których warto przestrzegać, by nie dać się nikomu okraść lub nie stracić dostępu do cennych danych:
- Zasada 2FA (uwierzytelnienie dwuskładnikowe) - hasło to tylko połowa sukcesu. Drugą połową musi być kod z aplikacji (np. Google Authenticator). Mogą być też kody SMS, ale aplikacje są bezpieczniejsze.
- Menedżer haseł - nie musisz pamiętać i wymyślać haseł. Musisz mieć jedno, pancerne hasło do menedżera (np. KeePass), a resztę niech wygeneruje automat. Jeśli masz to samo hasło do maila, banku i konta klienta w ulubionym markecie, zmień to w tej sekundzie.
- Aktualizacje to nie złośliwość programistów - każde powiadomienie o aktualizacji systemu czy przeglądarki to "łatka" na dziurę, przez którą może prześlizgnąć się haker. Nie odkładaj ich na jutro.
- Przygotuj się na najgorsze - zakładaj, że Twoje dane już gdzieś wyciekły. Dlatego tak ważne są unikalne hasła i 2FA - nawet jeśli haker ma Twój login, nie wejdzie do środka bez kodu z Twojego telefonu.
- Higiena przeglądarki - usuń zbędne rozszerzenia i wtyczki. Każda z nich to potencjalna furtka dla złośliwego oprogramowania,
- Kopia zapasowa - pendrive z najważniejszymi dokumentami schowany w szufladzie może się nie przydać, ale lepiej go mieć.
- Uważaj na "pracowników" banku/giełdy - to częsty numer. Ktoś dzwoni i mówi: "mamy nieautoryzowaną próbę wypłaty, musimy zabezpieczyć środki, proszę przelać je na bezpieczny adres".
-
Zasada 15 minut - przestępcy próbują grać na naszych emocjach. "Musisz to zrobić natychmiast!", "Twoje konto zostanie zablokowane za 5 minut!". W cyfrowym świecie nic nie jest tak pilne. Jeśli ktoś Cię pogania - rozłącz się, zaparz herbatę, ochłoń. Presja czasu to narzędzie przestępcy.
-
Uważaj na AnyDesk, TeamViewer i inne programy umożliwiające zdalne łączenie z Twoim komputerem - prawdziwy bank i uczciwe firmy nie poproszą Was o instalację oprogramowania tego typu. Jeśli ktoś każe zainstalować program, żeby "pomóc" - to jest to złodziej.
Twoim najlepszym antywirusem jest jednak zdrowy rozsądek i brak pośpiechu. Pamiętajcie: jeśli coś wygląda zbyt dobrze, żeby było prawdziwe, to zazwyczaj nie jest prawdziwe.
Wasz Janusz Krypto
Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku. Maile możecie słać na adres janusz.krypto@bankier.pl.
Na zdjęciu pod tytułem: operator komputera U.S. Bureau of the Census wskazujący na wewnętrzny mechanizm sortownika kart perforowanych, ok. 1940 r.




























































