Gdyby o sile na mundialu decydowało to, jak do tej pory zachowywały się giełdowe indeksy w krajach uczestniczących w turnieju, zdecydowanymi faworytami turnieju byłyby kraje muzułmańskie. Polska zaś byłaby prawdziwym outsiderem.
Rok 2018 nie jest szczególnie udany dla indeksów giełdowych, wiele z nich potrafiło jednak w ciągu ostatnich niecałych sześciu miesięcy wypracować przyzwoitą stopę zwrotu. My skupiliśmy się przede wszystkim na tych giełdach, które znajdują się w krajach-uczestnikach mundialu. Z 29 krajów zebraliśmy 29 indeksów. W zestawieniu brak Kostaryki i Urugwaju, Senegalowi przypisany został zaś indeks Regionalnej Giełdy w Abidżanie, która obsługuje kraje zachodniej Afryki. Największą spółką na tamtejszym parkiecie jest właśnie senegalski Sonatel (czyli de facto Orange Senegal).
Przy Senegalu warto się na chwilę zatrzymać, ponieważ to m.in. z tą reprezentacją rywalizujemy w grupie. Zachodnioafrykańska giełda w tym roku nie radzi sobie jednak najlepiej i od początku stycznia jej główny indeks stracił aż 5,3 proc. To wynik zdecydowanie gorszy od Kolumbii (+1,8 proc.), a nawet od Japonii (-1,9 proc.). Gorzej od Senegalu wypadają tylko cztery giełdy, w tym Polska.
Niestety, na giełdowym polu jesteśmy nie tylko outsiderem naszej grupy, ale także i całego turnieju. WIG20 od początku roku stracił 10,5 proc., co jest najgorszym wynikiem pośród głównych indeksów giełd krajów-uczestników rosyjskiego mundialu. Podczas gdy na wielu rynkach trwa bądź jeszcze do niedawna trwała hossa z prawdziwego zdarzenia, my wciąż żyjemy wspomnieniem rajdu sprzed przeszło dekady. Choć nie brakuje pojedynczych pięknych historii, indeksy tkwią w marazmie.
Słabo w tym roku radziły sobie także giełdy w Szwajcarii (-7,9 proc.), Brazylii (-7,4 proc.) oraz Korei (-6,0 proc.). Po drugiej stronie znajduje się zaś trójka krajów muzułmańskich, gdzie na parkietach w tym roku miała miejsce całkiem przyzwoita hossa. Bryluje pod tym względem Tunezja, gdzie miejscowy TunIndex wzrósł YTD o 23,6 proc. Główny indeks giełdy w Arabii Saudyjskiej 14,5 proc., egipskiej zaś 8 proc. Pierwszą piątkę uzupełnia Panama (+7,8 proc.) oraz Rosja (+7,6 proc.).
Dolarowy dramat Ameryki Południowej
Przykład rosyjskiego MOEX-u pokazuje jednak, że wzrosty wzrostom nie są równe. Wzrosty mogą być zjadane przez inflację, albo - z punktu widzenia inwestora zagranicznego - przez taniejącą walutę. Ma to miejsce właśnie w Rosji, gdzie liczony w dolarach główny indeks już tak dobrze nie wygląda. Ponad 7-proc. wzrosty zmieniają się bowiem w 1-proc. stratę.
Podobnie jest w przypadku Polski, słaby złoty sprawia, że słaby wynik WIG20 w dolarach wygląda jeszcze gorzej (-15,6 proc.). Dolarowa klasyfikacja dla polskiego indeksu jest jednak o tyle "łaskawa", że akurat tutaj nie jest on czerwoną latarnią mundialu. To przynależy Mervalowi, czyli głównemu indeksowi giełdy w Buenos Aires. Argentyńska waluta rozczarowała w tym roku bowiem jeszcze bardziej niż "Albicelestes" w mundialowym debiucie, od początku roku względem dolara straciła aż 1/3 swojej wartości. W efekcie Merval, który w peso ledwie trzyma się ponad kreską, w dolarze jest aż 34 proc. pod kreską.
Słabiej - w ujęciu dolarowym - od polskiego indeksu wypada także Bovespa, czyli flagowy wskaźnik giełdy w Sao Paulo. Real także nie ma za sobą najlepszych miesięcy, co sprawia, że lokalne -7,4 proc. brazylijskiej giełdy, w dolarze zmienia się w aż -18,8 proc. Co ciekawe, obie drużyny wymieniane były wśród faworytów mundialu, ich gospodarki trawi jednak kryzys, co sprawia, że w rynkowych zestawieniach nie wyglądają one już tak dobrze. Mocne straty w tym roku poniósł także irański rial,w dolarze teherańska giełda i tak wygląda jednak lepiej od polskiej, argentyńskiej, czy brazylijskiej.
Adam Torchała

























































