

Wstępne wyniki wyborów w Indiach wskazują na zwycięstwo dotychczasowej opozycji. Nowym premierem największej demokracji świata zostanie więc najprawdopodobniej Narendra Modi.
Jak informuje Reuters, Indyjska Partia Ludowa, której przewodzi Modi, zdobyła wystarczająco głosów, by w 543-osobowym parlamencie zająć 272 fotele. Oznacza to, że triumfator wyborów będzie mógł rządzić samodzielnie i wbrew wcześniejszym przewidywaniom nie będzie musiał układać się z mniejszymi partiami regionalnymi.
Do głosowania uprawnionych było ok. 814 mln wyborców w tym liczącym ponad 1,2 mld ludzi kraju. Prawie 150 mln głosowało po raz pierwszy. Podczas tych wyborów odnotowano rekordową frekwencję, która wyniosła 66,38 procent.
Głosowanie zakończyło się w poniedziałek i było podzielone na dziewięć etapów, ze względów logistycznych i z uwagi na bezpieczeństwo głosujących. Komisja wyborcza poinformowała, że liczenie głosów będzie się odbywać 989 centrach. Nad poprawnym przebiegiem podliczania głosów czuwać ma ponad 1100 obserwatorów.

Indyjscy wyborcy, niezadowoleni ze słabnącego wzrostu gospodarczego, wzrostu cen i korupcji, liczą na to, że położą kres 10-letnim rządom Indyjskiego Kongresu Narodowego, zdominowanego przez dynastię Gandhich.
Narendra Modi, będący faworytem wyborów, cieszy się poparciem indyjskiego i zagranicznego biznesu oraz indyjskiej klasy średniej. Podczas gdy Indie popadały w ostatnich latach w recesję, rządzony przez niego stan Gudżarat kwitł i notował dwucyfrowe tempo wzrostu gospodarczego.
Na wstępne wyniki wyborów euforycznie zareagowali inwestorzy obecni na giełdzie w Bombaju. Główny indyjski indeks Nifty podskoczył o 4% do nowego rekordu. Z kolei rupia umocniła się o ponad 1% do 58,7 za dolara, co po raz ostatni obserwowano 10 miesięcy temu.
/mz



























































