Główne przekleństwa Europy
Jest prawdą, że wprowadzenie w życie pogłębienia integracji europejskiej wymaga czasu, ale domaganie się gwałtownej ekspansji pieniężnej nie do końca wydaje się wiarygodne. Z punktu widzenia window dressingu w końcówce roku takie działanie niewątpliwie ułatwiłoby życie zarządzającym portfelami inwestycyjnymi, ale nie rozwiązałoby problemu. Rozwiązanie amerykańskie przetestowanie w latach 2008 i 2009 nie do końca sprawdzi się w Europie. Eurorynki ciągle pozostają zbyt rozproszone, a warunki gospodarcze pod względem wyników, a przede wszystkim mechanizmów są zbyt zróżnicowane. Brak elastyczności, konkurencyjności i efektywności to dziś główne przekleństwa Europy.
Zobacz też: Premier podsumował polską prezydencję w Unii
Problem nadmiernego zadłużenia fiskalnego powinien stać się raczej w takich warunkach czynnikiem odnowy czy wręcz tworzenia nowej Europy. W warunkach globalnych słabi lub maluczcy mają niewiele do powiedzenia. Dziś uczestnicy rynków finansowych poprzez posiadane zasoby kapitałowe mogą oddziaływać na całe państwa. Tylko nowoczesne, zdrowe i odpowiednio duże organizmy państwowe są dla globalnego kapitału partnerem, a nie ofiarą.
Symptomatyczna była walka Szwajcarii z nadmiernie rosnącym kursem franka. Zakotwiczenie tak dobrej waluty z euro jest znakiem czasów. Stabilizacja i bezpieczeństwo są związane nie tylko z mocą i wartością aktywów, ale też z potencjałem konkurencyjnym i dochodowym gospodarki. Szwajcarzy doskonale zdają sobie z tego sprawę i od lat świadomie kształtują swoją polityką pieniężną, godząc się na oddanie części swojej suwerenności monetarnej na rzecz ECB.
Regulacji nigdy za wiele
Dzisiejsze dyskusje o przyszłości europejskiej gospodarce są powrotem do kolejnej odsłony problemu tradycyjnej ekonomii: zachowania równowagi pomiędzy interwencją a wolnym rynkiem. Problematyczna w uzyskaniu tej równowagi jest rola państwa. Wskutek braku właściwej kontroli politycznej funkcja regulacyjna zbyt często przeradza się w nadmierny interwencjonizm. Powszechnych, przejrzystych i jasnych regulacji nigdy za wiele. Kłopot w tym, że wszyscy muszą być przekonani o ich słuszności i ograniczającym, dyskrecjonalnym charakterze.
![]() | Co się dzieje ze strefą euro? |
Czy rynki finansowe poradzą sobie z tą nową, stabilniejszą Europą? Pewnie tak, uwzględniając nowe warunki w wycenach inwestycji, tylko że problematyczna będzie łatwa spekulacja. I tu leży pies pogrzebany. Współczesnym uczestnikom rynku stabilna gospodarka nie jest być może potrzebna, skoro i tak oderwały się one od fundamentów. W nowych realiach musiałby wrócić do źródeł efektywnego pośrednictwa finansowego, jakimi są zaufanie, stabilność i bezpieczeństwo. I na to chyba powinien dziś liczyć trzeźwo myślący o przyszłości Europejczyk.



































































