W piątek Fitch prawdopodobnie nie zmieni ratingu Polski; wciąż nie jest znany kształt przyszłorocznego budżetu i zakładana przez resort finansów trajektoria długu w kolejnych latach - ocenia główna ekonomistka na Polskę w Raiffeisen Bank International w Raiffeisen Bank International, Dorota Strauch. Po latach luzowania fiskalnego rynki są jednak mniej skłonne tolerować trwałe wysokie deficyty.


"Zakładam, że w piątek agencja Fitch nie zmieni ratingu Polski, tym bardziej, że jego perspektywa już teraz jest negatywna. Wydaje się, że jest jeszcze za wcześnie – nie znamy ani kształtu przyszłorocznego budżetu, ani zakładanej przez resort finansów trajektorii długu w kolejnych latach. Kluczowy jest nawet nie sam poziom zadłużenia, ale kierunek zmian i to, co konkretnie rząd planuje z tym zrobić" - powiedziała PAP Biznes Strauch.
Wiemy, że jakieś zacieśnianie fiskalne będzie, bo zostaliśmy do tego zobowiązani przez Unię Europejską i objęcie procedurą nadmiernego deficytu, mamy też krajowe progi ostrożnościowe. Ważne będą jednak szczegóły, tempo i termin tego zacieśniania. Dopóki agencje ich nie poznają, to raczej nie będą podejmować decyzji o zmianach ratingu - dodała.
Ekonomistka wskazuje, że dużym znakiem zapytania jest też sam przebieg kampanii wyborczej przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi i to, w jakim zakresie zostaną wprowadzone obietnice, które już teraz pojawiają się w publicznych dyskusjach.
"To jest kwestia najbliższych miesięcy. Stąd spodziewam się, że póki co również Moody’s i S&P – które zaplanowały przeglądy na wrzesień i listopad – nie zdecydują się na zmiany ratingu Polski" - ocenia Strauch.
Jak wskazuje, rynki rozumieją, że wybory to zwykle dodatkowy czynnik niepewności.

Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych w Rumunii – której sytuacja fiskalna jest znacznie gorsza od Polski – widać było, że agencje ratingowe wstrzymują się z decyzjami, czekając na to, co wydarzy się po wyborach i jakie decyzje podejmie nowy rząd. Choć trzeba też podkreślić, że w przypadku Rumunii agencje utrzymywały negatywne perspektywy i wyraźnie sygnalizowały ryzyko cięcia samego ratingu. Możliwe, że agencje przyjmą podobną postawę również w przypadku Polski, w której poza sytuacją fiskalną Polska nadal prezentuje mocne fundamenty makroekonomiczne i zewnętrzne - powiedziała PAP Biznes Strauch.
"Rynki rozumieją, że wybory to zwykle dodatkowy czynnik niepewności. Niemniej rząd nie może nadmiernie podwyższać wydatków i jeszcze bardziej zwiększać tego ryzyka, bo może spotkać się to z odpowiedzią ze strony agencji. Stąd nie można zupełnie wykluczyć, że po publikacji budżetu na 2027 r. agencje nie podejmą jakichś decyzji dotyczących ratingu – wszystko zależy od tego, co znajdzie się w ustawie" - dodała.
Ekonomistka zaznacza jednak, że agencje ratingowe zwracają uwagę na solidny wzrost gospodarczy Polski.
"Choć tempo wzrostu prawdopodobnie spowolni, bo inwestycje już teraz są w szczytowym punkcie, a konsumpcja nieco słabnie, to wzrost PKB wciąż jest mocny na tle państw regionu czy całej Europy. Polska dobrze wygląda nie tylko od strony makroekonomicznej, ale też pod kątem innych wskaźników, na które agencje zwracają uwagę – równowagi zewnętrznej, długu zagranicznego czy długu prywatnego" - powiedziała Strauch.
"Wszystkie te wskaźniki wyglądają bardzo stabilnie na tle wielu innych krajów. Z perspektywy ratingowej zdecydowanie najważniejszym ryzykiem jest obecnie sytuacja fiskalna i myślę, że trzeba więcej wiedzieć o planach rządu, żeby zobaczyć reakcję po stronie agencji ratingowych" - dodała.
W ocenie ekonomistki Raiffeisen Bank International, w przypadku agencji S&P istnieje jednak spore ryzyko obniżenia perspektywy do negatywnej.
Z trzech głównych agencji tylko S&P utrzymuje na razie stabilną perspektywę. Agencja ta była dosyć szybka w reakcji, np. tnąc rating Polski w 2016 r. Wówczas ryzyka były znacznie mniej namacalne niż teraz, nie mieliśmy twardych liczb pokazujących rosnący deficyt. Stąd obniżka perspektywy ratingu przez S&P jest jak najbardziej możliwa - powiedziała Strauch.
Jak wskazała, po latach luzowania fiskalnego rynki są obecnie dużo mniej skłonne tolerować trwałe wysokie deficyty.
"W szerszym, rynkowym kontekście jesteśmy też w okresie, kiedy zwiększa się nacisk na sytuację fiskalną. Po latach luzowania, na które rynki patrzyły bardziej pobłażliwie ze względu na różne kryzysy, takie jak np. pandemia, teraz wchodzimy w etap bardziej uważnego obserwowania i reagowania na sytuację fiskalną. Polska wchodzi w ten okres niestety przy nadwyrężonej kondycji finansów publicznych, po wprowadzaniu trudnych do odwrócenia wydatków stałych, mając już niewielką przestrzeń do ich zwiększania" - ocenia ekonomistka.
"Z jednej strony rynki są dziś dużo mniej skłonne tolerować trwałe wysokie deficyty niż kilka lat temu. Z drugiej strony Polska wchodzi w ten okres z jednym z najwyższych deficytów w UE i ograniczoną przestrzenią do dalszego luzowania fiskalnego. Wszyscy czekamy zatem na szczegóły dotyczące konsolidacji w najbliższych latach" - dodaje.
Agencja Fitch Ratings ogłosi wynik przeglądu polskiego ratingu w najbliższy piątek. W lutym Fitch potwierdził długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie "A-" z perspektywą negatywną. Agencja obniżyła perspektywę ratingu Polski do negatywnej ze stabilnej we wrześniu 2025 r.
Agencje Moody's i S&P zaplanowały przegląd ratingu Polski na jesień - Moody's na 18 września, a S&P na 6 listopada.
Spośród trzech największych agencji ratingowych wiarygodność kredytową Polski najwyżej ocenia Moody's - na poziomie "A2" - z perspektywą negatywną. Rating Polski według Fitch i S&P to "A-", jeden poziom niżej. Perspektywa ratingu Polski wg S&P jest stabilna, a wg Fitch negatywna.
Patrycja Długołęcka (PAP Biznes)
pat/ ana/





























































