Wczorajsze wydarzenia w Katalonii znajdują odbicie w sytuacji na rynku walutowym. Euro traci do dolara, którego dodatkowo wspiera perspektywa zmiany na stanowisku przewodniczącego Rezerwy Federalnej.


Poniedziałkowe notowania rozpoczęły się od powrotu kursu EUR/USD poniżej 1,175 USD. W ten sposób eurodolar powrócił do poziomów z czwartku.
Osłabienia euro trudno nie wiązać z wydarzeniami w Katalonii. Jak poinformowały władze tego regionu, w niedzielnym referendum oddało głosy ok. 2,26 mln osób, z których 90 proc. opowiedziało się za niepodległością. Ewentualne oderwanie jednego z najbogatszych regionów od Hiszpanii stanowiłoby nie tylko cios dla czwartej największej gospodarki strefy euro (pod znakiem zapytania stanęłaby m.in. kwestia długu publicznego), lecz także mogłoby uruchomić podobne procesy w innych częściach kontynentu.
Do szeroko omawianych od kilku dni czynników przemawiających za umocnieniem dolara – tzn. reformy podatkowej Donalda Trumpa oraz sygnalizowanej przez Fed gotowości do podwyżki stóp procentowych – dodać należy jeszcze jeden. Jak poinformowały amerykańskie media, w ciągu najbliższych dwóch lub trzech tygodni poznamy nazwisko nowego przewodniczącego Rezerwy Federalnej, który zastąpi Janet Yellen (jej kadencja kończy się na początku 2018 r.) Faworytem na to stanowisko jest uważany za monetarnego jastrzębia Kevin Warsh, z którym spotkali się już Donald Trump oraz sekretarz skarbu Steven Mnuchin. W gronie kandydatów znajdują się jeszcze m.in. John Taylor, John Allison, Glenn Hubbard oraz Gary Cohen, oczywiście wciąż niewykluczone jest także pozostanie Janet Yellen na stanowisku.
Sytuacja na głównej parze walutowej świata odbija się również na polskim złotym. Za dolara płacimy dziś rano już ponad 3,67 zł; euro natomiast kosztuje ponad 4,31 zł.
Michał Żuławiński





























































