Dopłaty na wkład własny – pomysł, który wraca jak bumerang

Michał Kisiel2020-07-06 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-07-06 06:00
fot. ASkwarczynski /

Do tej pory w kampanii prezydenckiej temat wsparcia dla kupujących mieszkania pojawił się zaledwie kilka razy. Znowu jednak w formie, której wady i zalety zdążyliśmy poznać – dopłat do wkładu własnego w kredytach hipotecznych. Do „Mieszkania dla młodych” trudno byłoby jednak wrócić w dzisiejszych realiach rynkowych.

„Chcemy zapewnić własny wkład przy pozyskiwaniu kredytów. Wszyscy wiemy, że dziś to największy problem i największa zapora dla pozyskania własnego mieszkania przez młode małżeństwa” – powiedział pod koniec czerwca Rafał Trzaskowski, ubiegający się o urząd prezydenta RP. Wcześniej ten sam pomysł lansował Władysław Kosiniak-Kamysz, który wspominał o 50 tys. zł, które miałyby zachęcać do kupna mieszkania, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

Od końca programu „Mieszkanie dla młodych”, który zakończył swój żywot w 2018 r. (pominąwszy „premie” za narodziny dziecka) minęły zaledwie 2 lata, a pomysł wspierania mieszkalnictwa poprzez dopłaty do kredytów hipotecznych znów powraca. Stoi za nim logika „własnościowa”, która zakłada, że należy promować zakup mieszkań, a najlepszym wsparciem jest likwidacja barier utrudniających dostęp do finansowania osobom, które posiadają zdolność kredytową i nie mają jeszcze prawa do nieruchomości (kupują pierwsze mieszkanie lub dom).

Po części za powrót tego pomysłu odpowiada bardzo skromny na razie dorobek programu „Mieszkanie Plus”. Schemat oparty jest na innych założeniach niż poprzednik – ma zwiększyć dostępność mieszkań na wynajem z opcją dojścia do własności nieruchomości w przyszłości. Do tej pory rezultaty są jednak mierne – w ramach tzw. części rynkowej programu powstało 867 lokali, a o tysiącach mieszkań mówi się dopiero w perspektywie 2020-2022 roku. Znacznie lepsze wyniki notują „podciągnięte” pod program przedsięwzięcia wspierające budownictwo socjalne i komunalne.

Niektóre grzechy „Mieszkania dla młodych”

Pomysł dopłat do wkładu własnego może dzisiaj wydawać się atrakcyjny z punktu widzenia osób zamierzających nabyć pierwszą nieruchomość na własne potrzeby. Warto jednak przypomnieć, że program dopłat w poprzednim wcieleniu miał poważne wady. Skupmy się na tych, które odczuli przede wszystkim kupujący.

Pierwszą i najważniejszą była konieczność skorzystania z kredytu hipotecznego o określonych minimalnych parametrach (LTV powyżej 50 proc., minimum 15 lat spłaty). Kredyty „Mieszkanie dla młodych” były osobnym produktem w ofertach banków, wiążącym się zazwyczaj z wyższą marżą kredytową. Poza tym:

  • Dofinansowanie mogli początkowo otrzymać wyłącznie nabywcy mieszkań na rynku pierwotnym. Z tego względu można powiedzieć, że beneficjentami „Mieszkania dla młodych” byli do 2015 r. raczej deweloperzy (zwłaszcza w większych miastach), a nie tytułowi „młodzi”. Na ten problem zwrócił uwagę w kampanii przed I turą wyborów prezydenckich Kosiniak-Kamysz, proponując by dopłaty trafiały także do kupujących mieszkania na rynku wtórnym.
  • W programie nie przewidziano kryterium dochodowego – na dopłatę do wkładu własnego mogli liczyć zarówno dobrze sytuowani, jak i kredytobiorcy o niskich zarobkach. Kwota dofinansowania była zależna od liczby dzieci.
  • Kredytodawcy pełnili rolę pierwszego i ostatecznego „sita” - zupełnie wykluczeni z udziału w programie byli klienci, którzy nie byli oceniani jako wiarygodni przez banki.
  • Limity ceny metra kwadratowego nieruchomości zróżnicowane były geograficznie – w niektórych częściach Polski mieściła się w nich niewielka część ofert rynkowych, w innych wybór był znacznie szerszy.

Rynek dziś jest zupełnie inny

Program dopłat do wkładu własnego musiałby dziś wyglądać zupełnie inaczej niż w czasach „Mieszkania dla młodych”. Po pierwsze, na rynku kredytów hipotecznych doszło do gwałtownych zmian. Zaraz po wybuchu pandemii większość banków wprowadziła nowe, wyższe wymagania dotyczące zaangażowania finansowego potencjalnych kredytobiorców.

O ile jeszcze na początku marca 2020 r. można było liczyć na otrzymanie kredytu z 10-procentowym wkładem własnym w co najmniej 10 bankach, to obecnie produkt taki jest dostępny tylko w 5 instytucjach. W dodatku przed klientami stawiane są dodatkowe wymagania, np. dotyczące wcześniejszej współpracy z bankiem.

Kilka instytucji oczekuje dziś minimum 30-procentowej wpłaty własnej. W tej grupie mieszczą się zarówno wielcy gracze (ING Bank Śląski, Bank Pekao – dla większych domów i lokali), jak i mniejsi kredytodawcy (Bank BPS, BOŚ). W takich realiach dofinansowanie, które miałoby rzeczywiście ułatwiać dostęp do kredytu musiałoby być znacznie wyższe niż w czasach „Mdm”. Dopłata nie rozwiązywałaby jednak problemu utrudnionego dostępu do finansowania wynikającego z zaostrzonych polityk kredytowania stosowanych przez banki (w tym wykluczania niektórych typów dochodu czy branż).

Po drugie, ceny nieruchomości znacząco wzrosły przez ostatnie dwa lata. Podsumowując zmiany cen na rynku Marcin Kaźmierczak pisał na łamach Bankier.pl – „W ciągu nieco ponad 5 lat (czyli w przybliżeniu czasach „Mdm” – przyp. M. Kisiel): od IV kw. 2012 do I kw. 2018 r. ceny transakcyjne w Warszawie wzrosły średnio o 23,2 proc. Wzrost w kolejnych dwóch latach wyniósł kolejne 23,2 proc.”

Chociażby z tego powodu „kwotowe” pomysły na dopłaty do wkładu własnego (jak 50 tys. zł wspomniane przez Kosiniaka-Kamysza) w praktyce skierowane byłyby do wąskiego grona potencjalnych beneficjentów, kupujących mieszkania w mniejszych miejscowościach. Średnia kwota kredytu hipotecznego w I kw. 2020 r. zbliżała się już do 300 tys. zł.

W takich okolicznościach warto postawić pytanie, o to, jak w rzeczywistości mogłoby wyglądać realne wsparcie dla kupujących, Jeśli założymy, że w ogóle należy „pomagać” w ten sposób w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych. Opcje nie ograniczają się do wypłacania dopłat dla kredytobiorców. Przykładowo, Pracodawcy RP i HRE Think Tank promują w ostatnim raporcie pomysł czasowego obniżenia minimalnego wkładu własnego do 5-10 proc. wartości nieruchomości. Wymagałoby to zmian w Rekomendacji S KNF. Gwarancji na brakujący wkład własny miałby udzielać BGK.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że temat dopłat do wkładu własnego nie wracałby jak bumerang, gdyby w Polsce powstał przed laty system wspierania regularnego oszczędzania na cele mieszkaniowe. Planujący kupno pierwszej nieruchomości mogliby jednocześnie gromadzić środki na wpłatę własną (być może z premiami dokładanymi w ramach państwowego wsparcia) i budować wiarygodność kredytową. Z politycznej perspektywy jest to jednak temat znacznie mniej atrakcyjny niż doraźne wypłaty.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (48)

dodaj komentarz
takeda83
niech oddadzą wszystkie składki emerytalne zapłacone przez dziadków będzie na mieszkanie dla wnuka za gotówkę a wnuk podpisze papier że będzie się opiekować nimi do śmierci tak pominiemy pośrednika największego złodzieja a kasa zostanie w rodzinie to tak na Początek na dobry start
kimdzongtusk
Kolejny, komunistyczny wynalazek sztucznie pompujący ceny nieruchomości. A to jakies porabane programy " bankster i Developer na Swoim", teraz jakieś dopłaty...a ludzie, którzy chcą po prostu zapracowac i odłożyć na zakup mieszkania , a nie chcą dać się wżeniać w 30 letnie kredyty gonią sztucznie pompowane Kolejny, komunistyczny wynalazek sztucznie pompujący ceny nieruchomości. A to jakies porabane programy " bankster i Developer na Swoim", teraz jakieś dopłaty...a ludzie, którzy chcą po prostu zapracowac i odłożyć na zakup mieszkania , a nie chcą dać się wżeniać w 30 letnie kredyty gonią sztucznie pompowane ceny przez debilne programy .
xxpp
Jakie pompowanie? Te programu trzymały ceny mieszkań w ryzach, bo były limity. To po ich likwidacji przez PIS ceny wystrzeliły.
przemek_opinia
Trzaskowskiego się już słuchać nie da. Już ludzie nie pamiętają jak przez 8 lat rządziło PO i nie było żadnych inwestycji oprócz tych nakazanych przez UEFA na Euro 2012.

Obietnice z kampanii Trzaskowskiego po prostu trudno logicznie objąć w całość. Dużo w przekazie hipokryzji i kulturalnego cwaniactwa.

Trzaskowski
Trzaskowskiego się już słuchać nie da. Już ludzie nie pamiętają jak przez 8 lat rządziło PO i nie było żadnych inwestycji oprócz tych nakazanych przez UEFA na Euro 2012.

Obietnice z kampanii Trzaskowskiego po prostu trudno logicznie objąć w całość. Dużo w przekazie hipokryzji i kulturalnego cwaniactwa.

Trzaskowski nie potrafi zarządzać stolicą. Czego Państwo jeszcze potrzebujecie?

Obiecał darmowe żłobki do końca 2019 roku. Nie ma!

Obiecał zająć się podatkami od nieruchomości. NIC w tej sprawie nie zostało zrobione!

Wszędzie w Polsce (ponad 80% przypadków, według danych Ministerstwa) są wypłacane szybko pieniądze z tarcz antykryzysowych, ALE nie w Stolicy.

Zrobił betonową plażę z europalet (poważnie, to nie jest sarkazm) za 1 mln zł, gdzie mieszkańcy stolicy mogą sobie kupić kanapkę za 30zł. Bo to takie hipsterskie.Pomimo, że niedaleko jest piękny park Saski, i tam ludzie mogą spędzać czas. Ale nie, europalety w miejsce parkingu to lepsze rozwiązanie. Kpina.

Obiecał, że będzie prezydentem stolicy przez całą 5-letnią kadencję. Z dotrzymaniem tej obietnicy też wydaje się być pewien problem. Co pokazuje jak słabą opcją polityczną jest PO. Wystawili p.Kidawę dramat. Więc nie mają już w swoich szeregach nikogo konkretnego tylko muszą zabierać ze stanowiska Trzaskowskiego? Który de facto żadną alternatywą dla Poslki nie jest patrząc jak zarządza stolicą. WOW to, kto w tej partii siedzi? Aż tak słabo mają.

Poniżej link do danych z wykształceniem polityków PO. Połowa po podstawówce. Może to jest problem ich braku merytoryczności i sensownych programów gospodarczych dla Polski.

LINK https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/438204,ilu-czlonkow-po-to-ludzie-po-podstawowce.html

Trzaskowski nie radzi sobie z kanalizacją, a na pytania dziennikarzy o co chodzi, śmieje się i kpiąco odpowiada, że jak dojdzie do władzy to media nie będą mogły zadawać takich pytań. Istny "demokrata", ale chyba tylko dla swoich kolesi z PO. Kolejne podwójne standardy.

A teraz rzuca się na deweloperkę, żeby wspomagać tych złodziei. Zróbcie dopłatę do mieszkań w wysokości 50 000 zł dla każdej rodziny to zobaczycie jak w Polsce ceny z mkw poszybują.
xxpp
Jak można tak bezczelnie kłamać?
jasiek2017
Każdy tego typu program to podtrzymanie długofalowego wzrostu cen mieszkań. Nie mam nic przeciwko.
Im więcej osób w PL będzie wynajmować tym lepiej. Nie ma potrzeby posiadania.
bt5
W Polsce własność jest kluczowa dla przeżycia bo nie ma socjalu i jak nie masz własności to laduje się w najlepszym przypadku w noclegowni. W Niemczech tak chętnie przywoływanych jako przykład powszechności najmu , to własność jest kula u nogi bo właściciel czegoś więcje niż kilku tysięcy euro na koncie i auta W Polsce własność jest kluczowa dla przeżycia bo nie ma socjalu i jak nie masz własności to laduje się w najlepszym przypadku w noclegowni. W Niemczech tak chętnie przywoływanych jako przykład powszechności najmu , to własność jest kula u nogi bo właściciel czegoś więcje niż kilku tysięcy euro na koncie i auta za więcje niż 8000 euro , w przypadku kłopotów życiowych nie kwalifikuje się do socjalu. Tak że w Polsce najem to czyste frajerstwo i spłacanie komuś kredytu. Ale przy takich słabych zarobkach w Polsce , i rosnacych warunkach udzielania kredytu hipotecznego to corac to mniej ludzi bedzie mogło sobie pozwolić na kupno. Nie przekładałbym ich prosto jako potencjalnych najemców, może z 15-20%, reszta będzie mieszkać u rodziców (w czym Polska jest potęga przywyższajaca Włochy).
xxpp
akurat program PO przez wiele lat trzymał ceny w miejscu. wystrzał nastąpił za PIS, po likwidacji dopłat.
marxs
a ja czekam kiedy maliniak z firmą Moravietz&Schwindel uruchomią dopłaty do chleba z musztardą(chleb oczywiście z przeceny a musztarda z Biedronki w biedronkowych cenach) założe się że będzie to niebawem raczej wcześniej niż później
przemek_opinia
Obniżyli podatek na różne artykuły w tym pieczywo i Twoją musztardę. Jednak tego nie widzisz tylko wypisujesz bzdury pseudointelektualnego języka.

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki