REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Poważny wyciek danych milionów Polaków. Ekspert: Państwo zareagowało prawidłowo

2026-08-12 19:35
publikacja
2026-08-12 19:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Organy państwa zareagowały prawidłowo, sprawą zajął się zespół CERT Polska, policja i Urząd Ochrony Danych Osobowych - powiedział PAP redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl Adam Haertle, odnosząc się do wycieku danych osobowych z firmy MyDr.

Poważny wyciek danych milionów Polaków. Ekspert: Państwo zareagowało prawidłowo
Poważny wyciek danych milionów Polaków. Ekspert: Państwo zareagowało prawidłowo
fot. Suppachok N / / Shutterstock

O wycieku danych blisko 19 mln Polaków poinformował w środę wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Chodzi o kradzież danych z firmy MyDr, jednej z największych polskich firm zajmujących się prowadzeniem elektronicznej dokumentacji medycznej. W związku z cyberatakiem odbyło się posiedzenie Połączonego Centrum Operacji Cyberbezpieczeństwa.

Wicepremier Gawkowski poinformował, że wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. - Mamy do czynienia z niebywałym i bardzo dużym incydentem w zakresie bezpieczeństwa polskiej infosfery - ocenił. W sprawę zostały włączone organy ścigania. Nad częścią operacyjną kontrolę sprawuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które jest w kontakcie z prokuraturą.

Redaktor naczelny serwisu ZaufanaTrzeciaStrona.pl Adam Haertle, zapytany o to, czy firma MyDr odpowiednio zadbała o bezpieczeństwo wrażliwych danych, podkreślił, że nie są znane wszystkie szczegóły techniczne, jednak samo wykrycie incydentu mogło nastąpić szybciej.

- Sam fakt włamania to wpadka, która może zdarzyć się zawsze i każdemu, jednak brak jej wykrycia to poważne uchybienie dla firmy, która przetwarza wrażliwe dane osobowe milionów Polaków – powiedział.

Zdaniem specjalisty organy państwa zareagowały prawidłowo. - Sprawą zajął się zespół CERT Polska, CBZC i UODO, wiele więcej w tej sprawie zrobić nie można, niż już jest czynione. Sama firma mogłaby oczywiście szybciej analizować incydent i komunikować jego skutki, ale biorąc pod uwagę skalę zdarzenia lepiej podawać sprawdzone informacje - dodał.

Wakacje na giełdzie

- Radzę przede wszystkim zainwestować w monitoring infrastruktury informatycznej i analizę anomalii. Wykrywanie włamań na czas pozwala znacząco ograniczyć ich przyszłe skutki – podkreślił ekspert.

Pytany o zalecane działania dla poszkodowanych wyjaśnił, że pole manewru jest niewielkie - sprawdza się przede wszystkim zastrzeżenie numeru PESEL oraz oczekiwanie na oficjalny komunikat z lokalnej placówki medycznej o zakresie wycieku.

Ekspert ocenił, że dla zwykłego obywatela skutkiem wycieku danych może być utrata reputacji - chodzi o sytuację, w której np. jego bliscy dowiedzą się o wstydliwych chorobach, na które się leczył. - W gorszym wariancie może być to podwyżka stawki ubezpieczenia, gdyby ubezpieczyciel postanowił skorzystać z informacji o zażywanych lekach – powiedział Haertle.

Zaznaczył, że sprawa gorzej wygląda w przypadku osób na eksponowanych stanowiskach, których potencjalnie wstydliwymi schorzeniami może ekscytować się cały kraj. - Bez trudu wyobrażam sobie np. szantażowanie polityków ujawnieniem ich schorzeń, o których nie wie opinia publiczna - wystarczy, że kiedyś leczyli się psychiatrycznie lub mieli choroby weneryczne. Takie szantażowane osoby mogą mieć istotny wpływ na przyszłość Polski, więc dobrze byłoby, aby te dane nie trafiły w ręce wrogich Polsce służb – sprecyzował rozmówca PAP.

Dane wyciekły z firmy MyDr, dostawcy platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) dla placówek ochrony zdrowia. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Jak wskazała firma na swojej stronie, za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.

Na stronie internetowej firma podała, że jej „produkt - MyDr EDM - znalazł zastosowanie w ponad 10 tysiącach przychodniach, prowadzących działalność komercyjną oraz w tych, mających kontrakt z NFZ.” Program oferuje m.in. funkcjonalności, takie jak moduły do e-recept, e-skierowań i e-zwolni oraz „pełną integrację z rządową Platformą P1”.

Na pytania PAP o wyciek danych firma MyDr odpisała, że „zespoły ds. bezpieczeństwa, inżynierii i infrastruktury, wspierane przez zewnętrznych ekspertów w zakresie cyberbezpieczeństwa, prowadzą obecnie dochodzenie dotyczące dokładnego charakteru i sposobu potencjalnego nieuprawnionego dostępu, jego chronologii, tego, czy i jakie alerty systemowe zostały wywołane, oraz jego potencjalnego zakresu”. „Współpracujemy również ściśle z właściwymi organami i instytucjami rządowymi. Ponieważ dochodzenie wciąż jest w toku, nie możemy ujawnić dalszych szczegółów technicznych ani spekulować na temat jego wyników na tym etapie” - podkreśliła firma.

O incydencie cyberbezpieczeństwa, do którego doszło w systemach firmy MyDr poinformował w poniedziałek wicepremier Gawkowski na platformie X, wówczas jeszcze nie potwierdzając, że doszło do wycieku danych. „Zostały poinformowane odpowiednie służby, które prowadzą intensywne działania związane z ustaleniem wszystkich okoliczności sprawy oraz wspierają firmę w realizowanych działaniach” - napisał. Dodał, że „firma na bieżąco przekazuje służbom potwierdzone informacje związane z prowadzonymi działaniami”. (PAP)

kub/ agz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
nierzad
ten gośc z podkrążonymi oczami dostaje pensje żeby nic takiego sie nie przydarzyło,jesli sie przydarzyło,nie ma wypłaty
to_i_owo
Z tym że jednym z zadań państwa jest kontrola jakości zabezpieczeń takich firm

No i jak tu państwo się sprawdziło?

Bo "po fakcie" to łatwo się zachować prawidłowo.
Jak firmę okradną bo ktoś nie zamknął drzwi a ochrona która miała obowiązek to sprawdzić.
Po takiej wykryciu takiej kradzieży ochroniarz
Z tym że jednym z zadań państwa jest kontrola jakości zabezpieczeń takich firm

No i jak tu państwo się sprawdziło?

Bo "po fakcie" to łatwo się zachować prawidłowo.
Jak firmę okradną bo ktoś nie zamknął drzwi a ochrona która miała obowiązek to sprawdzić.
Po takiej wykryciu takiej kradzieży ochroniarz zadzwoni na policję to też powiemy że "dobrze sie zachował" czy "nie dopełnił obowiązku"?
samsza
O, czyli nie tylko PESEL , nr telefonu i imię i nazwisko ale i dane medyczne, no no...
Po co było przenosić te dane z papieru na cyfrę ?

Powiązane: Cyberbezpieczeństwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki