W odpowiedzi na narastające zagrożenia hybrydowe ze strony Rosji rząd Niemiec zamierza rozszerzyć uprawnienia służb wywiadowczych. Projekt ustawy przyjęty w środę przez gabinet kanclerza Friedricha Merza ma umożliwić kontrataki na systemy wykorzystywane do sabotażu przeciwko państwu.


Zgodnie z zamiarem rządu w Berlinie wywiad zagraniczny i kontrwywiad - Federalna Służba Wywiadowcza (BND) oraz Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) - mają otrzymać szersze uprawnienia, by być lepiej przygotowane na zagrożenia hybrydowe. W tym celu rząd przyjął w środę projekt ustawy dotyczący reformy służb wywiadowczych.
W liczącym ponad 700 stron dokumencie znajduje się zapis o „ograniczonych uprawnieniach interwencyjnych”. Należeć będzie do nich m.in. możliwość unieruchomienia systemu, z którego przeprowadzany jest atak przeciwko państwu. Chodzi np. o akcję sabotażową przeciwko rosyjskiemu centrum operowania dronami.
Zgodnie z projektem ustawy BfV będzie mógł też potajemnie uzyskiwać dostęp do komputerów i telefonów osób objętych działaniami oraz nie tylko odczytywać treść czatów, lecz w określonych okolicznościach kompleksowo przeszukiwać zawartość urządzeń. Funkcjonariusze kontrwywiadu mogliby również wchodzić do mieszkań i np. podmieniać składniki materiałów wybuchowych na nieszkodliwy proszek.
Reformę musi przegłosować niemiecki Bundestag.

Projekt ustawy pojawia się w kontekście incydentu dronowego na lotnisku w Lipsku z początku sierpnia. Nie jest jasne, czy stoi za tym Rosja, jednak władze sugerują, że ślady prowadzą do Moskwy.
W nocy z 4 na 5 sierpnia samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lotniska w Lipsku. Maszyna ostatecznie wylądowała w Hanowerze, gdzie stwierdzono jej niewielkie uszkodzenia. Krótko wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało operacje z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim Antonowie, drona z detonatorem, a obok niego - materiałów wybuchowych.
Zgodnie z najnowszymi ustaleniami niemieckich służb dron znaleziony na lotnisku celowo uderzył wcześniej w skrzydło zaparkowanego Antonowa. Materiały wybuchowe nie eksplodowały jednak po zetknięciu z maszyną; według dziennika „Bild” bezzałogowiec miał uszkodzony zapalnik. Na drzewie poza terenem lotniska śledczy znaleźli małą antenę, która prawdopodobnie była wzmacniaczem sygnału dla drona.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ akl/




























































