Wyższy od oczekiwań wzrost wynagrodzeń oraz kolejny wzrost zatrudnienia w skali miesiąca – taki obraz wyłania się z lipcowych danych z polskiego rynku pracy.


Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w lipcu wyniosła 6 252 tys. i była o 66 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. To kontynuacja odbicia zapoczątkowanego w czerwcu (+12 tys.). Dla porównania, w marcu, kwietniu i maju polska gospodarka utraciła 272 tys. etatów licząc tylko firmy zatrudniające ponad 9 pracowników.
Najgłębszy w 15-letniej historii tych statystyk regres zatrudnienia miał miejsce w kwietniu. GUS pokazał wtedy spadek liczby etatów o 152,9 tys., co w znacznym stopniu było efektem przejścia pracowników na zasiłki opiekuńcze i chorobowe, urlopy bezpłatne czy „postojowe”. Z kolei w maju rozpoczęło się „odmrażanie gospodarki”, ale z rynku ubyło kolejnych 85 tys. etatów.
- W lipcu 2020 r. zaobserwowano w podmiotach przywracanie wymiarów etatów pracowników sprzed pandemii, powracanie pracowników z zasiłków opiekuńczych, chorobowych i urlopów bezpłatnych, a także wznawianie przyjęć w jednostkach. Przełożyło się to na wzrost przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw o 1,1% w porównaniu z czerwcem br. (w czerwcu br. w stosunku do maja br. zaobserwowano wzrost o 0,2%). W porównaniu z analogicznym okresem ub. roku, w lipcu br. kontynuowany był spadek przeciętnego zatrudnienia (o 2,3%), lecz w mniejszym stopniu niż w poprzednim miesiącu, kiedy wynosił 3,3% - informuje GUS.
W ujęciu rocznym zatrudnienie pozostaje niższe o 2,3 proc., jednak jest to wynik znacznie lepszy od notowanego w czerwcu (-3,3 proc.) oraz od oczekiwań ekonomistów (-3,1 proc.).

Wynagrodzenie też zaskoczyło
Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w lipcu 5381,65 złotych i nominalnie było o 3,8 proc. wyższe niż przed rokiem – obliczył GUS.
To pozytywna niespodzianka, ponieważ ekonomiści spodziewali się dynamiki „średniej krajowej” na poziomie 2,9 proc. rdr wobec 3,6 proc. odnotowanych w maju. Warto dodać, że tzw. Tarcza antykryzysowa wywiera także presję na spadek średnich płac, zmniejszając pracownikom wymiar czasu pracy i wynagrodzenia.
- W lipcu br., w porównaniu z czerwcem br., odnotowano wzrost przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw. Spowodowane było to m.in. kontynuacją wypłat premii, nagród kwartalnych, rocznych i jubileuszowych oraz odpraw emerytalnych, (które obok wynagrodzeń zasadniczych również zaliczane są do składników wynagrodzeń3), a także w części jednostek podwyżkami pensji oraz przywracaniem wysokości wynagrodzeń do poziomu sprzed pandemii – dodaje GUS.
To tylko część obrazu
Warto przypomnieć, że przytoczona powyżej kwota to wynagrodzenie przed potrąceniem podatków od pracy („składek” na ZUS i zaliczki na PIT). Ponadto dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników. Statystyki te obejmują więc niespełna 40 proc. pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.
Nieco lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada i dotyczyły stanu na październik 2018 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4094,98 zł brutto, czyli około 2919,54 zł netto (tzn. „na rękę”).
Michał Żuławiński



























































