Spokojnie już było - tak wielki protest nauczycieli zapowiedział prezes ZNP Sławomir Broniarz. Nauczyciele chcą podwyżek i powiązania wynagrodzeń ze średnią krajową. "Zachowanie rządzących jest skandaliczne. To lekceważenie ponad 600-tysięcznej grupy zawodowej" - grzmi prezes ZNP.


Zarobki nauczycieli to temat rzeka. Dla jednych zbyt niskie, dla innych zbyt wysokie. Szefowa MEN Barbara Nowacka przyznała z początkiem wakacji, że wynagrodzenia nauczycieli rosną za wolno. Jednocześnie oceniła, że projekt ustawy Związku Nauczycielstwa Polskiego, który zakłada powiązanie płac tej grupy zawodowej ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce, wymaga przepracowania. Zwracając jednocześnie uwagę, że "prawie połowa nauczycieli w tej chwili znajduje się w drugim progu podatkowym".
– Zachowanie rządzących jest skandaliczne. To lekceważenie ponad 600-tysięcznej grupy zawodowej, która na swoich barkach dźwiga jakość systemu edukacji – mówi prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Inicjatywa leży w sejmowej "zamrażarce", a rządzący zaproponowali nauczycielom w 2027 r. jedynie waloryzację płac na poziomie 3 proc.! – dodaje.
Dlatego 31 sierpnia 2026 roku przed Kancelarią Premiera odbędzie się manifestacja nauczycieli i pracowników oświaty ZNP. Hasłem zgromadzenia jest: "Politycy, dotrzymajcie słowa!". Manifestacja jest elementem pogotowia protestacyjnego ogłoszonego w czerwcu tego roku przez Zarząd Główny Związku Nauczycielstwa Polskiego.
"Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli"
Politycy obiecali powiązanie wynagrodzeń nauczycieli z przeciętną płacą w gospodarce i do dzisiaj nie dotrzymali słowa – mówi Urszula Woźniak, wiceprezes ZG ZNP. Chodzi o obywatelski projekt ZNP "Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli", który od ponad dwóch lat wciąż czeka na rozpatrzenie przez Sejm.
Pierwsze czytanie projektu w Sejmie X kadencji odbyło się w styczniu 2024 r. Jeszcze wcześniej, w październiku 2023 r., politycy dzisiejszej koalicji rządowej zobowiązali się wprowadzić takie rozwiązanie, podpisując porozumienie z ZNP na rzecz edukacji – dodaje wiceprezes ZG Związku. – Potem, w listopadzie 2024 r., premier Donald Tusk obiecał przyspieszenie sejmowych prac nad projektem.
Rząd pracuje nad swoim projektem
Bardzo zależy nam na powiązaniu systemu wynagradzania nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w kraju. Uważamy, że byłoby to rozwiązanie modelowe i docelowe. Aby jednak dojść do tego poziomu, proponujemy stopniowe zmniejszanie obecnej różnicy. 15-procentowa podwyżka byłaby jednym z etapów dochodzenia do tego rozwiązania, przy założeniu, że cały proces mógłby zostać rozłożony na dwa–trzy lata - mówi w rozmowie z "Faktem" prezes ZNP.
W połowie lipca rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca przekazała PAP, że rząd prowadzi prace nad własnym rozwiązaniem ws. płac nauczycieli. Dodała, że rozwiązanie ma służyć nauczycielom przez lata, a nie tylko odpowiadać na potrzeby jednego budżetu.

– To kierunek, o którym wielokrotnie publicznie mówili premier Donald Tusk, minister finansów Andrzej Domański oraz ministra Barbara Nowacka. Celem jest stworzenie stabilnego systemu powiązania wynagrodzeń nauczycieli ze wskaźnikami gospodarczymi, który zastąpi coroczne negocjacje dotyczące wysokości podwyżek – podkreśliła.
Obecnie wysokość wynagrodzenia nauczycieli jest pochodną kwoty bazowej dla nauczycieli, określanej co roku w ustawie budżetowej. Służy ona do wyliczania tzw. średniego wynagrodzenia nauczycieli (określone jest ono w Karcie nauczyciela procentowo dla każdego stopnia awansu zawodowego).
W ustawie budżetowej na 2026 r. kwotę bazową dla nauczycieli ustalono na poziomie 5597,86 zł, zwiększając ją o 163,04 zł w stosunku do tej obowiązującej w 2025 r. – to wzrost o 3 proc.
Oprac. JM




























































