Majowy kontrakt na dostawę baryłki ropy crude na giełdzie NYMEX potaniał na wczorajszym zamknięciu o 36 centów do 68,62 USD. Dziś w obrocie elektronicznym jego cena spadła o kolejne 35 centów do 68,27 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia 2005, gdy huragan Katrina zaatakował południowe wybrzeże USA - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Ogólnie rok 2005 przyniósł wzrost ceny baryłki o 40%.
Nerwową sytuację na rynku paliw uspokoiła wczoraj nieco publikacja cotygodniowego raportu amerykańskiego Departamentu Energii Rezerwy o stanie komercyjnych zapasów paliw. Jak się okazało, zapasy ropy w USA zwiększyły się w zeszłym tygodniu o 3,2 mln baryłek i są obecnie najwyższe od początku roku 1998 (346 mln baryłek).
Z kolei rezerwy benzyny skurczyły się w zeszłym tygodniu o aż 3,9 mln baryłek (do 207,9 mln baryłek) i są obecnie o prawie 2% niższe niż przed rokiem. Popyt na to najpopularniejsze paliwo jest przy tym o 1,2% większy niż o tej samej porze w roku 2005. Nie wróży to dobrze przed zbliżającym się sezonem letnim, w czasie którego gwałtownie rośnie zużycie paliw w USA.
Według większości analityków nawet pomimo publikacji generalnie pozytywnych danych makro w najbliższym czasie nie ma co się jednak spodziewać poważniejszych spadków notowań ropy. Wręcz przeciwnie - możemy wkrótce zobaczyć nowe rekordy wszech czasów. Przyczynia się do tego przede wszystkim pogłębiająca się niepewność polityczna na Bliskim Wschodzie i utrzymujące się niepokoje w Nigerii.
BaP





























































