Chińskie ministerstwo handlu wyraziło w poniedziałek sprzeciw wobec nowych ceł nałożonych przez USA na chińskie towary, które są jakoby wytwarzane m.in. przez osoby zmuszane do pracy. Resort wezwał Waszyngton do wycofania się z tych „jednostronnych” restrykcji.


„Chiny wzywają stronę amerykańską do skorygowania błędnych praktyk i całkowitego zniesienia jednostronnych środków celnych” — oświadczyło ministerstwo.
Rzecznik resortu zauważył, że Stany Zjednoczone same nie ratyfikowały Konwencji o pracy przymusowej z 1930 r. Najnowsze działania Waszyngtonu określił mianem „typowego przejawu jednostronności i protekcjonizmu”.
Pekin zadeklarował jednak gotowość do dialogu opartego na „wzajemnym szacunku, równości i wzajemnych korzyściach”, zastrzegając jednocześnie prawo do „podjęcia niezbędnych środków” zaradczych. Wyjaśniono też, że dotychczasowe chińskie środki odwetowe — wprowadzone w odpowiedzi na tzw. cła fentanylowe i taryfy wzajemne — w dalszym ciągu pozostają w mocy, choć nie sprecyzowano ich wielkości i czasu obowiązywania.
Władze USA ogłosiły 23 lipca cła w wysokości 10 proc. lub 12,5 proc. na import dóbr od 60 partnerów handlowych. Taryfy te zastąpiły tymczasową stawkę globalną. Wyższa, 12,5-procentowa stawka objęła państwa, które - zdaniem Waszyngtonu - nie posiadają w prawie przepisów zakazujących importu towarów wytwarzanych z wykorzystaniem pracy przymusowej. W tej grupie, obok Chin, znalazły się m.in. Australia, Nowa Zelandia, Japonia oraz Indie. Niższa, 10-procentowa taryfa dotyczy natomiast państw Unii Europejskiej, które mają wymagane regulacje, ale zdaniem USA egzekwują je w „niedostatecznym” stopniu.

Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/






























































