Analitycy Trigon DM zakładają, że cena ropy Brent dla fizycznych dostaw wyniesie w tym roku średnio 86 USD za baryłkę, w latach 2027-2028 średnio 75 USD/bbl, a docelowo 70 USD/bbl od 2029 roku. Ceny gazu w drugiej połowie 2026 powinny się normalizować w kierunku 55 EUR/MWh.


Michał Kozak, autor raportu Trigon DM datowanego na 21 lipca, zwraca uwagę, że rynek ropy od początku wojny na Bliskim Wschodzie w lutym charakteryzuje się dużą zmiennością wynikającą z ciągłych zmian oczekiwań dotyczących podaży oraz tempa deeskalacji konfliktu.
Pod koniec czerwca wydawało się, że premia za ryzyko istotnie spadnie wraz ze wzrostem liczby statków opuszczających Cieśninę Ormuz, przez którą przed wojną przepływało około 20 proc. globalnych dostaw ropy.
"Uważamy jednak, że obecny konflikt pokazał trwałą zmianę profilu ryzyka rynku ropy. Nawet przy częściowym przywróceniu przepływów przez Cieśninę Ormuz rynek będzie nadal wyceniał premię za ryzyko geopolityczne, ponieważ zagrożenie ponownymi zakłóceniami podaży pozostaje wysokie" - napisano w raporcie datowanym na 21 lipca.
"Jednocześnie wojna pokazała znacznie większą odporność globalnego rynku niż wskazywały pierwsze prognozy. Silna podaż spoza Bliskiego Wschodu oraz około 5-procentowy spadek globalnego popytu pozwoliły ograniczyć skalę wzrostu cen ropy, a dodatkowym czynnikiem stabilizującym okazała się reakcja Chin, które ograniczyły import i wykorzystały wysokie zapasy" - dodano.

Jak wskazał Michał Kozak, z drugiej strony ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę rafineryjną pokazują, jak szybko relatywnie niskim kosztem można ponownie wywołać istotne zakłócenia podaży, prowadząc do wzrostu cen ropy i paliw.
"Obecnie obserwujemy rekordowe marże rafineryjne przy relatywnie ograniczonych wzrostach cen ropy oraz stabilizacji spreadu pomiędzy kontraktami Brent a fizycznymi dostawami Dated Brent. Obecne zachowanie rynku sugeruje, że inwestorzy koncentrują się przede wszystkim na bieżącej dostępności fizycznych dostaw, a nie na potencjalnych przyszłych zakłóceniach podaży" - napisał analityk Trigon DM.
Jak wskazał, rynek produktów rafineryjnych pozostaje znacznie bardziej napięty niż rynek samej ropy. Olej napędowy należy do produktów najmocniej dotkniętych wojną, ponieważ Cieśnina Ormuz ma kluczowe znaczenie zarówno dla eksportu diesla, jak i gatunków ropy szczególnie dobrze nadających się do jego produkcji.
"Uważamy, że kontynuacja wojny powinna w większym stopniu wspierać marże rafineryjne niż samą cenę ropy. Zakładamy stopniową normalizację modelowej marży rafineryjnej Orlenu (bez uwzględnienia dyferencjału) z rekordowych 50 USD/bbl odnotowanych w ostatnim tygodniu (wg. poprzedniej metodologii Orlenu) do 32 USD/bbl w 2H26, 25 USD/bbl w 2027 r., 15 USD/bbl w 2028 r. i 10 USD/bbl od 2029 roku" - napisano w raporcie.
Od początku lipca ceny gazu w Europie ponownie znajdują się w trendzie wzrostowym wraz z pogorszeniem sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.
"Uważamy jednak, że obecne wysokie notowania wynikają nie tylko z premii za ryzyko związanej z regionem Zatoki Perskiej, lecz przede wszystkim z trwałego ograniczenia globalnej podaży LNG" - napisał Michał Kozak.
"Założyliśmy normalizację ceny gazu TTF day-ahead w Europie z obecnego poziomu ok. 60 EUR/MWh średnio do 55 EUR w 2H26, 41 EUR w 2027, 30 EUR w 2029 i docelowo 25 EUR/MWh od 2029 roku" - dodał analityk Trigon DM.
W wyniku irańskich ataków uszkodzeniu uległy dwie linie skraplania w kompleksie Ras Laffan, odpowiadające za około 12,8 mln ton LNG rocznie, czyli blisko 17 proc. zdolności eksportowych QatarEnergy. Naprawa uszkodzonej infrastruktury może potrwać od 3 do 5 lat.
Dodatkowo oczekiwana rozbudowa katarskich mocy eksportowych o około 48 mln ton rocznie prawdopodobnie ulegnie opóźnieniu, ograniczając tempo wzrostu globalnej podaży LNG w najbliższych latach.
Michał Kozak zwraca uwagę, że ograniczona podaż zbiegła się z okresem odbudowy europejskich zapasów gazu przed sezonem zimowym. Tempo zatłaczania magazynów pozostaje niższe niż w poprzednich latach, a Europa w dalszym ciągu musi konkurować o dostępne ładunki LNG z odbiorcami azjatyckimi.
W lipcu import LNG do Azji zmierza do najwyższego poziomu od sześciu miesięcy, głównie dzięki odbudowie zakupów przez Chiny, podczas gdy import do Europy spada do najniższego poziomu od blisko 2 lat.
Coraz większa część amerykańskich ładunków trafia na rynki azjatyckie, gdzie wyższe ceny oraz sezonowy wzrost popytu zwiększają atrakcyjność sprzedaży względem Europy. Oznacza to, że europejscy importerzy prawdopodobnie będą zmuszeni utrzymywać ceny TTF na poziomie wystarczająco wysokim, aby nadal przyciągać krańcowe dostawy LNG z USA i Afryki Zachodniej. (PAP Biznes)
pr/





























































