Ministerstwo sprawiedliwości Francji poinformowało w poniedziałek, że od początku protestów w liceach, podczas których pojawiły się akty przemocy, zatrzymano 5060 osób. 87 proc. spośród zatrzymanych to osoby niepełnoletnie. 14 osób, w tym cztery nieletnie, zostało tymczasowo aresztowanych.


Wobec ponad 1800 osób trwają postępowania i postępowania te, w większości przypadków, dotyczą osób niepełnoletnich.
Ministerstwo podkreśliło, że przy okazji protestów uczniów dochodzi do zamieszek, które określiło jako „szczególnie poważne”. Pojawiają się „niedopuszczalne akty przemocy” wobec policji i nauczycieli, a szkody materialne oszacowano na kilka milionów euro - dodał resort.
Minister sprawiedliwości Gerald Darmanin spotka się we wtorek rano z prokuratorami. Będzie to drugie tego rodzaju spotkanie na temat reakcji wymiaru sprawiedliwości wobec sprawców przemocy.
🇫🇷📚 413 #lycées français ont été perturbés lundi matin après plusieurs semaines de contestations, les élèves demandent de meilleures conditions d’apprentissage pic.twitter.com/thHYqEDb2F
— FRANCE 24 Français (@France24_fr) October 5, 2026
Szef resortu edukacji Edouard Geffray poinformował ze swej strony, że dotąd około 190 uczniów zostało rannych podczas protestów - przypadkowo, bądź na skutek działań sprawców zamieszek. Są to w szczególności rany od moździerzy pirotechnicznych.

Po spotkaniu z licealistami w poniedziałek minister powiedział, że byli oni „przestraszeni z powodu przemocy popełnianej przez osobników z zewnątrz”. Uczniowie nie znali sprawców używających moździerzy pirotechnicznych — podkreślił minister.
Przed godz. 18 zaczęło się zwołane przez premiera Sebastiena Lecornu spotkanie w jego kancelarii, z udziałem szefów resortów: spraw wewnętrznych, edukacji i szkolnictwa wyższego.
Po tragedii w Lens na północy Francji, gdzie nastolatek stracił rękę, gdy podniósł granat policyjny, głos zabrali politycy. Manuel Bompard, koordynator skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI) oświadczył, że to, co stało się w Lens przynosi hańbę „tym, którzy wybrali represje wobec dzieci” w miejsce dialogu.
Przy czym, to LFI oskarżana jest przez krytyków o podsycanie protestów młodzieży. Szef tej partii Jean-Luc Melenchon, który będzie ubiegał się o prezydenturę, oświadczył w nagraniu wideo opublikowanym w internecie, że protesty są „najpotężniejszym ruchem młodzieży licealnej i studenckiej” od maja 1968 roku. Odrzucił opinie, że ruch jest organizowany przez LFI.
Protesty licealistów zaczęły się w drugiej połowie września od wystąpień w regionie paryskim. Uczniowie żądają dofinansowania ich placówek, skarżą się na zły stan szkół, zbyt dużą liczbę uczniów w klasach, przeciążenie nauczycieli. Demonstracje przybrały poważniejszą skalę w minionym tygodniu, gdy na marginesie tych akcji doszło do aktów przemocy i starć z policją.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ kj/






























































