REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Cieśnina Ormuz to nie tylko ropa i gaz. To wąskie gardło światowego przemysłu

Krzysztof Kolany2026-05-12 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-05-12 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Minęły ponad dwa miesiące od praktycznego wstrzymania żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Problemem są nie tylko mocno zmniejszone dostawy ropy i gazu z Zatoki Perskiej, ale też globalne deficyty wielu kluczowych surowców przemysłowych.

Cieśnina Ormuz to nie tylko ropa i gaz. To wąskie gardło światowego przemysłu
Cieśnina Ormuz to nie tylko ropa i gaz. To wąskie gardło światowego przemysłu
fot. Shutterstock AI / / Shutterstock

Gdy dwa miesiące temu usiłowałem zarysować ekonomiczne konsekwencje irańskiej awantury Izraela i Stanów Zjednoczonych, wszyscy przygotowywali się na krótką i „zwycięską” wojnę.  Tak jak w czerwcu 2025 roku. Teraz wiemy jednak, że zmaterializował się jeden z bardziej pesymistycznych scenariuszy. Cieśnina Ormuz jest praktycznie zamknięta od tygodni. Przechodzi przez nią może z 5-10% tego, co przed marcem 2026 roku. Oznacza to, że na świecie mamy trzeci miesiąc największego w historii kryzysu paliwowego.

Przed wojną z Iranem przez Ormuz przepływało ok. 20 mln baryłek ropy  naftowej dziennie – czyli z grubsza prawie 20% światowego wydobycia. To przez ten wąski akwen na świat trafiał praktycznie cały eksport ropy z Iraku, Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Iranu oraz zdecydowana większość produkcji Arabii Saudyjskiej. Zdaniem analityków Saudyjczykom udało się przekierować jakieś 5-7 mln baryłek dziennie „zapasowym” rurociągiem wiodącym nad Morze Czerwone. Do tego jest jeszcze emiracki bypass wiodący do terminalu w Fudżajra leżącego już po drugiej stronie Ormuzu, ale jego przepustowość do niespełna 2 mln bpd.

Żadnej alternatywy nie ma za to dla gazu skroplonego, którego wydobycie w Katarze zostało wstrzymane bezterminowo. Mówimy tu o jakichś 20% globalnych dostaw LNG. Nie za bardzo jest też jak wyeksportować produkty naftowe dostarczane przez państwa Zatoki Perskiej: paliwo lotnicze, olej napędowy czy benzynę. To wszystko szło przecież tankowcami, które od tygodni stoją na kotwicy po obu stronach Cieśniny Ormuz.

- W ciągu ostatnich dwóch miesięcy świat utracił około miliarda baryłek ropy, a rynki energii będą potrzebować czasu, by się ustabilizować nawet po wznowieniu dostaw - powiedział Amin Nasser, szef Saudi Aramco. Chodzi też o zniszczenia w infrastrukturze wydobywczej, która została uszkodzona podczas irańskich ataków i której odbudowa potrwa tygodnie, a w niektórych przypadkach nawet miesiące.

Wakacje na giełdzie

Komuś może zabraknąć nie tylko paliw

Jak dotąd brak dostaw ropy naftowej z Zatoki Perskiej był rekompensowany bezprecedensowym uwolnieniem państwowych rezerw strategicznych oraz  redukcją zapasów znajdujących się w rękach podmiotów prywatnych. Ponadto kto tylko mógł, ten zwiększał wydobycie, aby skorzystać na wysokich cenach „czarnego złota”. Dostosowanie zaszło też po stronie popytowej: części nabywców po prostu nie stać na tak drogie paliwa. Dzięki temu jak na razie paliw nam nie zabrakło.  Ale to wkrótce może się zmienić. Prezes Chevronu Mike Wirth ostrzegł niedawno, że zbliża się moment pojawienia się realnego niedoboru ropy. Jako pierwsze mają go odczuć gospodarki azjatyckie, do których trafiała większość dostaw z Zatoki Perskiej.

Ropa i gaz t o jednak nie wszystkie surowce, których światu może zabraknąć. A to dlatego, że kraje Zatoki Perskiej w poprzednich dekadach rozwinęły własną bazę produkcyjną i są istotnymi eksporterami wielu innych ważnych dóbr przemysłowych. Lista potencjalnych towarów deficytowych jest długa i dlatego ograniczę się do kilku najważniejszych.

Pierwszym z nich jest siarka. Współcześnie surowiec ten w ponad 90% pochodzi z odzysku przy rafinacji ropy naftowej i gazu, a nie z wydobycia kopalnianego. Tu akurat światowym ewenementem  jest Polska, gdzie siarkę rodzimą wydobywa się w kopalni w Osieku (Siarkopol należący do giełdowej Grupy Azoty) oraz w podkarpackiej Baszni Dolnej. Zakład Basznia II jest drugą na świecie czynną kopalnią stosującą metodę podziemnego wytopu surowca.

Ale skoro miażdżąca większość siarki pozyskuje się „przy okazji” oczyszczania ropy naftowej, to jednymi z największych dostawców tego surowca są Zjednoczone Emiraty Arabskie (ok. 6,5 mln ton rocznie) oraz Arabia Saudyjska (ok. 6,2 mln t). Siarka jest jednym z kluczowych surowców dla przemysłu chemicznego, zwłaszcza przy wytwarzaniu nawozów sztucznych. W tym aspekcie trzeba dodać, że Arabia Saudyjska jest obecnie piątym największym na świecie producentów nawozów sztucznych. Są to towary masowe, które na większe odległości przemieszcza się statkami. A od ponad 70 dni te tkwią w Zatoce Perskiej lub oczekują na możliwość wpłynięcia do niej.

Nawozy sztuczne są współcześnie obok oleju napędowego absolutnie kluczowym czynnikiem przy produkcji żywności. Gdy zaczyna ich brakować (lub mocno drożeją), to farmerzy ograniczają zużycie i w efekcie uzyskują niższe plony. To dlatego drugą pochodną kryzysu naftowego zwykle jest kryzys żywnościowy. Jeśli tegoroczne plony będą zdecydowanie niższe od zeszłorocznych, to już za kilka miesięcy świat może doświadczyć znacząco wyższych cen artykułów spożywczych.  

Przed tym scenariuszem  na początku maja ostrzegał prezes Maspeksu – największej polskiej firmy spożywczej. - W mojej ocenie będą znowu niejednocyfrowe procentowe wzrosty kosztów, które przełożą się na ceny - powiedział w rozmowie z PAP Biznes prezes Krzysztof Pawiński. - Gdybym wiedział, że następne dostawy surowców mogą być tańsze, to każdy by jakoś pasa zacisnął, żeby dotrwać. Ale nie ma takich widoków – dodał Pawiński.

- A nawozy to gaz. Maszyny rolnicze to olej napędowy, a jest jeszcze cały transport i logistyka. To wszystko jest utkane z energii. Do tego dochodzą jeszcze koszty opakowań, a papier i karton to bardzo energochłonna branża – wyjaśniał prezes Maspeksu.

Metale, asfalty, plastiki i gazy

O ile bez żywności się przez jakiś czas jakoś się obejdziemy, to już absolutnym koszmarem byłyby braki w dostawach piwa podczas tegorocznego Mundialu. W połowie kwietnia przed taką ewentualnością ostrzegały brytyjskie media, alarmując przed niedoborem… dwutlenku węgla. Okazuje się, że  CO2 jest niezbędne przy produkcji współczesnej żywności (pakowaniu mięsa i sałat, ogłuszaniu zwierząt przed ubojem, etc.).  Podobno sprawa przykuła uwagę na najwyższym szczeblu rządowym w ramach komitetu COBRA odpowiedzialnego za sytuacje nadzwyczajne. W najgorszym scenariuszu założono zamknięcie cieśniny Ormuz do końca czerwca. A zbliżamy się do połowy maja…

Innym potencjalnym deficytowym gazem przemysłowym jest hel. Do marca ’26 zapewne mało kto wiedział, że bez helu stanąć może produkcja półprzewodników. Tymczasem to właśnie Katar odpowiada za ok. 1/3 globalnych dostaw helu wykorzystywanego przy chłodzeniu maszyn produkujących zaawansowane chipy – napisał pod koniec marca „Wall Street Journal”. Hel jest wykorzystywany do stabilizacji temperatury podczas litografii, czyli procesu tworzenia układów scalonych. W wielu zastosowaniach hel nie ma dziś sobie równej alternatywy. A to stawia pod znakiem zapytania możliwości produkcji chipów tak potrzebnych algorytmom generatywnej AI.

W przypadku helu tak samo jak w przypadku ropy naftowej czy gazu zniszczeniu lub uszkodzeniu podczas działań wojennych uległa też infrastruktura wydobywcza i przetwórcza. Oznacza to, że niedobory tego towaru mogą utrzymać się jeszcze długo po otwarciu Cieśniny Ormuz.

Przejdźmy teraz na inny stan skupienia. Kolejny materiałem, którego może komuś zabraknąć, jest aluminium. Od początku roku ceny tego metalu wrosły o ponad 17%. Tak się składa, że spora część aluminium pochodzi z hut w Bahrajnie (ok. 1,6 mln ton) i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (2,7 mln t). Do tego jeszcze istotne ilości (ale poniżej miliona ton) dostarczają producenci z Arabii Saudyjskiej i Kataru. Łącznie to wprawdzie niespełna 10% światowej produkcji, ale wytwarzanie aluminium pochłania duże ilości energii elektrycznej, która podrożała za sprawą wyższych cen gazu czy węgla.

Pozostając w świecie metali, dochodzimy do stali, gdzie jednym z czołowych producentów na świecie jest Iran, którego porty zablokowała dzielna US Navy. W 2025 roku Persowie wyprodukowali 31,8 mln ton stali, co dało im 10. pozycję na świecie. To niewiele mniej niż Niemcy (34,1 mln t) czy Brazylia (33,3 mln t). Stali nam zapewne nie zabraknie, ale nawet chwilowe wypadnięcie z rynku niemal 2% globalnej produkcji będzie rzutować na wyższe ceny.

Idąc w bardziej giętkie tematy, docieramy do plastików. Tutaj na liście poważnych producentów mamy państwowy koncern petrochemiczny Saudi Aramco, który odpowiada za ponad 4% światowej produkcji. Plastiki stanowią też istotną część eksportu Kataru (ok. 2,8% ogółu) oraz Iranu (za ok. 6 mld USD).

I na koniec dojeżdżamy do asfaltów, gdzie też istnieje ryzyko pojawienia się niedoborów. Asfalty zasadniczo powstają z tego, co pozostaje po rafinacji ropy naftowej. Tymczasem tylko w początkowej fazie kryzysu na Bliskim Wschodzie co najmniej 17 jednostek transportujących bitum do Indii zostało unieruchomionych w rejonie Zatoki Perskiej. W marcu ceny bitumu wzrosły o 47%, napędzając koszty przy budowie i naprawie dróg.

To cena ustala punkt równowagi

Napisawszy to wszystko, trzeba dodać jedno istotne zastrzeżenie. Wystąpienie trwałych lub okresowych niedoborów pewnych surowców przemysłowych nie oznacza, że ich w ogóle nie będzie. Globalne rynki to nie lokalny spożywczak, gdzie właściciel wywiesza kartkę z napisem „towaru brak”.  Po prostu ceny deficytowych dóbr będą rosły tak długo, aż odpowiednio duża część nabywców zrezygnuje z zakupu z powodu nieopłacalności własnej produkcji po tak wysokich kosztach. W ten sposób rynek sam usunie z rynku niedobór. Nie poprzez cudowne rozmnożenie podaży, lecz poprzez ograniczenie popytu za pomocą mechanizmu cenowego. Rzecz jasna konsekwencją będzie mniejsza podaż dóbr finalnych i w konsekwencji: wyższe ich ceny.

Reasumując, utrzymanie blokady Cieśniny Ormuz grozi nie tylko eskalacją obecnego kryzysu paliwowego, ale tez pojawienie się globalnych niedoborów wielu innych kluczowych surowców i półproduktów przemysłowych. Pamiętajmy też o tych wszystkich statkach, które stoją bezczynnie, nie mogąc wpłynąć do Zatoki Perskiej. Na nich też są uwięzione zasoby, a same frachtowce nie mogą zostać wykorzystane do przewiezienia czegoś innego.

To wszystko prowadzi nas w świat wyższych cen, gromadzenia ponadstandardowych zapasów przez producentów oraz generalnie do wyższej inflacji cenowej i wolniejszego wzrostu gospodarczego. To także ryzyko opóźnienia procesów inwestycyjnych, czyli spowolnienia tempa zwiększenia mocy produkcyjnych, co w dalszej konsekwencji też nasila presję na wzrost cen. A wyższa inflacja to w konwencji wyższe stopy procentowe w nadmiernie zadłużonym świecie. A to już może wywołać nieprzewidywalne wydarzenia nie tylko w realnej gospodarce, ale też na rynkach kredytowych.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Jest porozumienie w rodzinie i biznesach Zygmunta Solorza. Czy miliarder wróci do spółek?
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
go_ral
cały swiat placi za wojenki iSSraela
bha
Cóż... Miało być szybko, łatwo przekonująco dla Wygranej za Oceanu, a cóż pozostało chyba tak podobnie chyba jak z zakończeniem tej Wojny na Wschodzie w Niby 24 h. I teraz jeszcze w zasadzie większość Globbu będzie się z tym Batalii Pattem Niewiadomo? ile negatywnie dalej Bujał nie tylko finansowo, ale i Gospodarczo.......... Cóż... Miało być szybko, łatwo przekonująco dla Wygranej za Oceanu, a cóż pozostało chyba tak podobnie chyba jak z zakończeniem tej Wojny na Wschodzie w Niby 24 h. I teraz jeszcze w zasadzie większość Globbu będzie się z tym Batalii Pattem Niewiadomo? ile negatywnie dalej Bujał nie tylko finansowo, ale i Gospodarczo..........
Brak na to niestety więcej słów.
shocke
"Polski terrorysta" jak na Bliskim Wschodzie nazywają niejakiego Netanyahu, czekał przez 30 lat aż w Białym Domu pojawi się jołop na tyle mało rozgarnięty, żeby dać się namówić na samobójczy atak na Iran. Nawet Biden, który czasem zapominał jak się nazywa, nie dał się wplątać w ten szwindel. Teraz wszyscy zapłacimy cenę."Polski terrorysta" jak na Bliskim Wschodzie nazywają niejakiego Netanyahu, czekał przez 30 lat aż w Białym Domu pojawi się jołop na tyle mało rozgarnięty, żeby dać się namówić na samobójczy atak na Iran. Nawet Biden, który czasem zapominał jak się nazywa, nie dał się wplątać w ten szwindel. Teraz wszyscy zapłacimy cenę. PiSowi dalej śpiewają "Donald Trump, Donald Trump" na cześć swojego pana wasalnego?
men24a
Śpiewają Donaldowi bo ich chroni. A czemu chroni ? Za ochronę się płaci, Donald Trump osobiście powiedział że lubi Polaków bo się nie targują i kupują po każdej cenie. No to teraz już wiesz czemu Ziobro ma ochronę
men24a
Były prezydent Brazylii wielki przyjaciel USA nazywany pewnie przez jakąś część wyborców brazylijskich narodowcem i patriotą też ma ochronę Trumpa, za to że chcieli go osadzić Trump nałoży 50% cła na Brazylię
ulryk-von-bomba
Siarka drożeje. W rezultacie, ceny zapałek mogą pójść znacząco do góry. Trzeba robić zapasy albo przerzucić się na zapalniczki gazowe, chociaż i gaz też drożeje.
lebero654
Jak na każdej wojnie jedni tracą drudzy zyskują. Sławetne 7 sióstr naftowych i lobby proizraelskie pieje z zachwytu.
peluquero
Będą powtarzał do znudzenia i przeklejał (choćby itso i inne niki znów oponowały)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Morze-Czerwone-wywinduje-ceny-benzyny-i-innych-towarow-Oto-najnowsze-szacunki-8666874.html

"peluquero2023-12-20 14:26
Nie to wywinduje ceny, to dopiero wstęp.

"peluquero 2023-12-19 21:12
I
Będą powtarzał do znudzenia i przeklejał (choćby itso i inne niki znów oponowały)
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Morze-Czerwone-wywinduje-ceny-benzyny-i-innych-towarow-Oto-najnowsze-szacunki-8666874.html

"peluquero2023-12-20 14:26
Nie to wywinduje ceny, to dopiero wstęp.

"peluquero 2023-12-19 21:12
I w tym momencie po przymknięciu Bramy Łez, a więc transportu od ropociągu Abqaiq - Yanbu zostaje Arabii Saudyjskiej transfer z Ras Tanura przez cieśnine Ormuz. Beneficjent wysokich cen ropy jest tutaj prowodyrem ;)

Dzięki konsolidacji na naszym rynku paliwowym monopolista zależny już nie tylko od dostaw z Saudi Aramco może mieć nie lada problemy jeśli ciężar konfliktu przesunie się w kierunku Syrii i Iraku. Wtedy ceny baryłki na świecie +20% w tydzień, a ceny paliw na rodzimych stacjach +40% w tym samym czasie. Obserwujemy."

Beneficjent jest prowodyrem. W tekście mowa o braku alternatywy dla Ormuz, ale jeśli ja wiedziałem co się święci 3 lata temu gdy chcieli budować szklany blok na pustyni to czy oni mają niższe IQ od mojego? Nie mają, a to co jest obecnie to skoordynowana akcja, Trump będzie otwierał i zamykał cieśnine jeszcze rok aż rozbity i zresetowany zostanie układ opec, który tylko razem wzmacnia Chiny i Rosję
abcx
Jakiś przemysł trzeba zniszczyć i rozwalić żeby można odbudować ten w USA, no przecież to całkowicie jasne i logiczne...
men24a
Pewnie mysleli już nie rozliczać się w dolarach. Każdy kraj tak kończy a Iran już otwarcie przeszedł na inną walutę.

Powiązane: Projekt Wolność w cieśninie Ormuz

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki