Europejskie notowania gazu ziemnego idą w górę. Rynek analizuje wpływ przedłużenia stanu siły wyższej na dostawy z Kataru oraz sprzeczne sygnały płynące z negocjacji w sprawie odblokowania cieśniny Ormuz.


Jak podaje agencja Bloomberg, benchmarkowe kontrakty terminowe zanotowały wzrosty po tym, jak w minionym tygodniu spadły o ponad 9 proc. Zgodnie z opublikowanym komunikatem REMIT, spółka QatarEnergy przedłużyła działanie klauzuli siły wyższej na dostawy skroplonego gazu ziemnego dla włoskiego Edison SpA aż do grudnia. Z kolei dostawy do Pakistanu, jak twierdzą rynkowi traderzy, do których dotarł Bloomberg, zostały wstrzymane do listopada ze względu na trudności z transportem surowca przez cieśninę Ormuz.
Teheran stawia tamę, a to problem nie tylko dla ropy
Władze w Teheranie oświadczyły tymczasem, że nie złagodzą warunków otwarcia szlaku wodnego po tym, jak prezydent USA Donald Trump odrzucił ich najnowszą propozycję. Zaznaczył on jednak, że negocjacje mogą zostać wznowione jeszcze w tym tygodniu.
W miarę przedłużających się wysiłków dyplomatycznych i rosnącej niepewności co do globalnych dostaw na zimę, Europie kończy się czas na odbudowę nietypowo niskich zapasów gazu przed sezonem grzewczym. Historycznie przez cieśninę Ormuz przepływała około 1/5 światowego LNG, a przedłużające się zakłócenia przygotowują grunt pod zaciętą rywalizację o surowiec między globalnymi nabywcami.
Unia Europejska ostrzegła państwa członkowskie przed potencjalnym kryzysem cenowym w sektorze energetycznym, apelując o rozważenie działań mających na celu ograniczenie popytu i kontynuowanie napełniania magazynów.

Holenderskie kontrakty na gaz z dostawą w kolejnym miesiącu (TTF), będące europejskim benchmarkiem, podrożały o 2,2 proc., osiągając rano w Amsterdamie pułap 74 euro za megawatogodzinę.
Trudna zima dla błękitnego paliwa
W ubiegłym tygodniu ceny gazu na Starym Kontynencie ulegały silnym wahaniom w reakcji na doniesienia o próbach przywrócenia przepływów surowca. Według nieoficjalnych informacji negocjatorzy badali możliwość zawarcia porozumienia zakładającego ponowne otwarcie cieśniny w zamian za zniesienie przez Waszyngton blokady irańskich portów. Zarys tej umowy przypominał czerwcowe memorandum, które doprowadziło do kruchego i szybko zerwanego zawieszenia broni.
Według Marco Saalfranka, szefa handlu w szwajcarskiej firmie Axpo Holding AG, tej zimy ceny mogą gwałtownie pójść w obu kierunkach. Notowania mogą przekroczyć barierę 100 euro za MWh, jeśli zakłóceniom w dostawach do regionu będą towarzyszyć ostre ataki zimy w Europie i Azji. Z drugiej strony, rozwiązanie problemów tranzytowych lub znalezienie przez Katar alternatywnych dróg eksportu LNG mogłoby przynieść rynkowe spadki.
– Nawet w przypadku spadków nie spodziewamy się natychmiastowego powrotu do przedwojennych poziomów poniżej 30 euro, ponieważ część niepewności rynkowej z pewnością się utrzyma – ocenił Saalfrank.
Dla szerszego kontekstu warto przypomnieć, że prognozowana przez ekspertów bariera 100 euro za MWh wciąż jest daleka od historycznych ekstremów. Prawdziwy szok cenowy rynek europejski przeżył w sierpniu 2022 roku u szczytu kryzysu energetycznego, kiedy notowania gazu TTF pobiły absolutne rekordy, przebijając poziom 340 euro za megawatogodzinę.
Z kolei przed 2021 rokiem, standardowe rynkowe wyceny błękitnego paliwa przez lata stanowiły stabilne tło dla europejskiej gospodarki i oscylowały znacznie poniżej pułapu 30 euro.
Zapłacimy więcej? Jeszcze nie - to raczej wyrok odroczony
W Polsce gwałtowne wahania na europejskich giełdach nie przełożą się od razu na wyższe rachunki, koszty są nadal chronione zamrożonymi taryfami, a obecne regulowane stawki dla odbiorców indywidualnych mają pozostać stabilne do końca 2026 roku. Giełdowe skoki cen uderzą jednak natychmiast w przedsiębiorstwa i polski przemysł, które rozliczają się na podstawie bieżących stawek rynkowych i są pozbawione tej tarczy ochronnej.
Z kolei odbiorcy indywidualni będą narażeni na bezpośrednie skutki rynkowych wycen w późniejszym terminie. Zgodnie z zapowiedziami, mechanizm ochronny i ustawowy obowiązek taryfowania cen gazu przez URE wygaśnie ostatecznie z końcem 2027 roku. Po tej dacie rynek zostanie w pełni uwolniony, a rachunki gospodarstw domowych będą bezpośrednio zależeć od ofert komercyjnych sprzedawców i aktualnej sytuacji na giełdach.
Zapasy nie napawają optymizmem. Europejskie magazyny dużo poniżej średniej
Obecnie europejskie magazyny gazu są napełnione w około 71 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia sezonowa wynosi 87 proc. Choć po wcześniejszym gwałtownym załamaniu import LNG od połowy sierpnia nieco przyspieszył, sytuacja pozostaje napięta.
W Niemczech, dysponujących największą pojemnością magazynową w Europie, wskaźnik napełnienia wynosi niewiele ponad 57 proc. Jak wynika z nieoficjalnych doniesień, po problemach z gromadzeniem zapasów w okresie letnim władze w Berlinie podjęły już rozmowy z przemysłem o wprowadzeniu obowiązkowego poziomu napełniania magazynów w przyszłym roku.
Oprac. AO (źródło: Agencja Bloomberga)




























































