Wyraźne spadki nie przestają dominować na chińskich giełdach. Atmosfery nie uspokaja nawet wtłaczanie przez bank centralny kolejnych miliardów juanów do systemu finansowego.
2655,66 pkt. – takim poziomem indeksu Shanghai Composite zamknęły się czwartkowe notowania. Oznacza to powrót do stanu z końcówki listopada 2014 r.
Spadek o 2,92% był trzecim z rzędu dniem pod kreską i zwiększył skalę przeceny w tym tygodniu do 8,9%. Jeszcze więcej, bo 24,9% główny indeks szanghajskiej giełdy traci do poziomu z początku roku. Daleko za horyzontem zostały też ubiegłoroczne maksima (-48,56%).
Azjatyckie giełdy spadały dziś po tym, jak czerwień zdominowała wczorajsze notowania na Wall Street. Wydarzeniem dnia był komunikat Fed, w którym – zgodnie z oczekiwaniami – nie ogłoszono zmiany stóp w USA.
Istotnym wydarzeniem w samych Chinach było kolejne posunięcie Ludowego Banku Chin, który za pomocą operacji reverse repo wtłoczył do systemu finansowego 340 mld juanów (51,89 mld USD). W sumie, w tym tygodniu banki komercyjne otrzymały 590 mld juanów, co jest najwyższym wynikiem od lutego 2013 r.
W komentarzach nie brakuje opinii, że takie postępowanie chińskich władz monetarnych ma na celu zarówno dalsze stabilizowanie sytuacji, jak i przygotowanie banków do okresu noworocznego, w trakcie którego popyt na gotówkę zawsze rośnie.
Jak nie trudno się domyślić, spadki dominowały też na innych głównych chińskich indeksach. Shenzhen Composite stracił 4,18%, grupujący największe spółki z obu parkietów CSI 300 cofnął się o 4,56%, a „chiński Nasdaq” ChiNext o 4,56%.
Na pozostałych azjatyckich giełdach dzień upłynął w mieszanych nastrojach. Japoński Nikkei stracił, ale zaledwie 0,47%, hongkoński Hang Seng walczy o pozostanie nad kreską, a koreański Kospi zyskał 0,48%.



























































