Ceny benzyny i oleju napędowego wciąż nie dostosowały się do znacznie niższych stawek w rafineriach i na przełomie roku malały nad wyraz opieszale. Efektem są utrzymujące się na ponadprzeciętnie wysokim poziomie marże operatorów stacji paliw.


Na polskim rynku paliwowym od miesiąca utrzymuje się skandaliczna sytuacja polegająca na tym, że ceny benzyny i ON na stacjach znacząco odbiegają od stawek obowiązujących w rafineriach. I pomimo dalszych kosmetycznych obniżek detalicznych cen paliw na początku 2026 roku sytuacja ta nie uległa zmianie.
W pierwszym pełnym tygodniu stycznia benzyna Pb95 na polskich stacjach kosztowała średnio 5,70 zł/l i była raptem o 3 gr/l tańsza niż pod koniec roku – wynika z danych BM Reflex. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 5,99 zł/l, a więc o 4 gr/l mniej niż tydzień temu. Średnia detaliczna cena autogazu podniosła się o cztery grosze na litrze, dochodząc do 2,72 zł/l.
Wprawdzie był to już odpowiednio ósmy (w przypadku benzyny Pb95) oraz szósty (w przypadku ON) tydzień spadku średnich detalicznych cen paliw w Polsce, to jednak wciąż pozostają one skandalicznie wysokie w relacji do tego, co od kilku tygodni obserwujemy w rafineriach. Taka sytuacja na polskim rynku utrzymuje się nieprzerwanie od początku grudnia, o czym dwa tygodnie jak i trzy i cztery tygodnie temu.
Co jest grane na polskim rynku paliw?
9 stycznia Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 4211 zł/m3, co po dodaniu 23% VAT (akcyza, opłata paliwowa i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową) daje ok. 5,18 zł/l. Kilkanaście dni temu benzyna w hurcie kosztowała nawet 5,13 zł/l, co było najniższą stawką od czerwca 2021 roku.

Tymczasem to samo paliwo w detalu tankowane jest przeciętnie po 5,70 zł/l, czyli aż o 52 gr/l drożej niż w rafinerii. Ta implikowana marża detaliczna jest przeszło dwukrotnie wyższa od średniej z lat 2005-25. Oznacza to, że w normalnych warunkach rynkowych Pb95 nie powinno kosztować więcej niż ok. 5,45 zł/l.
Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku oleju napędowego, który w piątkowym cenniku płockiej rafinerii wyceniany był na 4416 zł/m3, co po ovatowaniu daje 5,43 zł/l. Czyli o 56 gr/l mniej niż średnio w detalu. Tymczasem w przypadku ON przeciętna historyczna marża detaliczna wynosiła 21 gr/l. Obecna jest przeszło dwuipółkrotnie wyższa.
Warto we tym kontekście dodać, że giełdowe ceny gotowych paliw kształtują się blisko najniższych poziomów od 5 lat. Galon benzyny na nowojorskim Nymeksie wyceniany jest na ok. 1,76 USD. A jeszcze parę dni temu było to nawet mniej niż 1,70 USD i najmniej od lutego 2021 roku. Podobnie rzecz się ma z olejem napędowym, który na londyńskiej ICE kosztuje 619 USD/t. Po raz ostatni ceny poniżej 600 USD/t były trwale obserwowane w 2021 roku.
Na koniec zwyczajowo dodajmy, że nienaturalnie podwyższone marże detaliczne to drobnostka w .porównaniu z tym, co z kierowcami robi władza. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50% trafia w ręce państwa. Bez haraczu na rzecz rządu moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po ok. 2,40 zł/l, olej napędowy po ok. 2,65 zł/l, zaś autogaz mógłby kosztować ok. 1,65 zł/l. Różnica między stawkami na pylonach a powyższymi cenami trafia do aparatu skarbowego państwa.



























































