Bukmacherzy są niemal pewni, że Polacy nie zaskoczą swoimi wyborami podczas niedzielnego referendum. Pojawiają się jednak pewne "ale".
Już w niedzielę Polacy będą mieli okazję wziąć udział w referendum i odpowiedzieć na trzy pytania dotyczące kolejno JOW-ów, finansowania partii i rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Według bukmacherów wynik referendum jest stosunkowo łatwy do przewidzenia.
Najmniejsze wątpliwości budzi pytanie trzecie (przynajmniej jeżeli chodzi o wynik, pomijamy tutaj konstrukcję oraz zasadność). Według bukmacherów Polacy opowiedzą się za rozwiązywaniem wątpliwości na korzyść podatnika. Za każdą postawioną złotówkę na taki wynik zarobić można ledwie jeden grosz. Za zakład odwrotny aż 10 zł. Bukmacherzy są więc pewni swego. Z oferty publikowanej przez Totolotek, STS i Fortunę można wyczytać, że "za" powinno być ponad 97% głosujących.
Tak dla JOW-ów
Bukmacherzy zakładają klarowny wynik także w przypadku drugiego pytania. Na każdej postawionej złotówce na "nie" dla utrzymania obecnego systemu finansowania partii politycznych można zarobić ledwie 2 grosze. Nadal jest to więc stopień pewności bardzo rzadko spotykany choćby w zakładach sportowych. Z ofert bukmacherów można wnioskować, że na głos "przeciw" zdecyduje się ponad 80% głosujących.
Najciekawsze, z punktu widzenia końcowego wyniku, wydaje się pytanie pierwsze. Jednak także tutaj bukmacherzy są pewni siebie. Każda złotówka postawiona na JOW-y może przełożyć się na trzy grosze zysku. Więcej zarobić mogą osoby wierzące, że społeczeństwo powie JOW-om "nie". Tutaj na każdej złotówce zarobić można nawet 7 zł. Z ofert trzech bukmacherów można wnioskować, że poparcie dla jednomandatowych okręgów sięgnąć może ok. 75%.
Referendum to tylko sondaż?
Według bukmacherów referendum będzie jednak tylko kosztownym sondażem opinii publicznej. Przewidują oni, że frekwencja nie przekroczy 30%. Z oferty Totolotka można nawet wnioskować, że w referendum weźmie udział mniej niż 27,5% uprawnionych, w STS-ie przewidują z kolei frekwencję nawet poniżej 26%. Za każdą złotówkę postawioną na przekroczenie bariery 50% - wymaganej, aby referendum było wiążące - można zarobić nawet 8 zł. Szanse na wiążące referendum są więc porównywalne do szans Słowacji na pokonanie Hiszpanii w nadchodzących el. ME w Piłce Nożnej.
Warto pamiętać także o innym "ale". W maju na łamach Bankier.pl przeanalizowaliśmy kursy bukmacherskie dotyczące wyborów prezydenckich. Wówczas według Fortuny, STS-u i Totolotka murowanym faworytem do fotela był Bronisław Komorowski (średni kurs 1,15, a więć 15 groszy zysku za każdą postawioną złotówkę). Dalszą część historii znają zapewne wszyscy.
Artykuł został sporządzony na podstawie ofert trzech legalnie działających w Polsce bukmacherów internetowych: Fortuny, STS-u i Totolotka. Należy pamiętać, że firmy te od każdej postawionej na dany kupon złotówki potrącają 12 groszy podatku, który nie został ujęty w obliczeniach.





























































