Co prawda kurz po samolotowych wojażach byłego już marszałka Marka Kuchcińskiego i innych polityków PiS opadł, ale najwyraźniej władza preferuje ten środek lokomocji (zapewne nie chcąc narażać kierowców na bliskie spotkania z rządowymi kolumnami mknącymi po autostradach). Ministerstwa wydały na nie bowiem krocie.


Afera samolotowa PiS wybuchła zdaje się w innym, przedcovidowym, świecie. Przypomnijmy, że zaczęło się od lotu marszałka Marka Kuchcińskiego do domu w Rzeszowie z Warszawy ze statusem HEAD zastrzeżonym dla najważniejszych osób w państwie podczas wykonywania misji oficjalnych. Kosztował on 40 tys. zł. - Samoloty rządowe nie mogą służyć jako taksówka dla marszałka Sejmu i jego rodziny - grzmiał wówczas poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras. Następnie wyszło na jaw, że nie tylko marszałek Sejmu nadużywał statusu HEAD, ale także premier Mateusz Morawiecki, który latał nimi m.in. na wakacje i miesięcznice, czy prezydent Andrzej Duda podczas swojej kampanii wyborczej.
Posłanka Hanna Gill-Piątek postanowiła sprawdzić, jak teraz wyglądają podróże lotnicze członków rządu i ich współpracowników. - Nie ganię podróży, ale czasami loty odbywają się na krótkich odcinkach krajowych, dlatego chciałam sprawdzić, ile kosztują one podatników - powiedziała posłanka cytowana w "Fakcie".
Za ile latali ministrowie rządu Mateusza Morawieckiego?
Na pierwszym miejscu, co nie będzie zaskoczeniem, uplasowało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Za około 70 lotów samolotami rejsowymi zapłacili ponad 700 tys. zł. Do tej kwoty należy dodać 1,7 mln zł na podróże realizowane samolotem ze specjalnej floty rządowej.
Na drugim miejscu uplasowało się Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jego przedstawiciele latali 84 razy samolotami rejsowymi, za które zapłaciliśmy ponad 300 tys. zł. Wśród popularnych była m.in. trasa Warszawa - Szczecin.

Podium zamyka Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Ich 60 rejsowych lotów to koszt ponad 260 tys. zł. Latali często do USA, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i podobnie jak wspomniany marszałek Kuchciński - Rzeszowa.
128 tys. zł wydał resort finansów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zapłaciło prawie 90 tys. zł. Im, oprócz wyjazdów zagranicznych, bliższy sercu wśród kierunków krajowych był Kraków. Ministerstwo Zdrowia latało m.in. do Chicago i Waszyngtonu. Łącznie na bilety lotnicze wydali ponad 80 tys. zł. Resort rolnictwa na podróże samolotem przeznaczyło 70 tys. zł. Najmniej, bo tylko 7 razy, podróżowali rejsowymi samolotami przedstawiciele Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, płacąc za to 39 tys. zł.
Tajemniczy MON
Jak się okazuje, resort obrony narodowej lata, i to bezkosztowo. Jak cytuje posłanka, w odpowiedzi z ministerstwa wyraźnie zaznaczono, że podróże są "realizowane statkami powietrznymi wojskowego specjalnego transportu lotniczego [...] Są one realizowane z limitu nalotu dyspozycyjnego, przydzielonego dla poszczególnych kancelarii na dany rok [.] Dla dysponentów limitu nalotu są to loty bezkosztowe".































































