Londyńskie porty lotnicze Heathrow, Gatwick, Stansted i Luton poinformowały w środę o wznowieniu ruchu po wtorkowej awarii systemu kontroli lotów. Ostrzegły jednak, że nadal możliwe są utrudnienia i zaapelowały do pasażerów o sprawdzanie statusu połączeń u przewoźników.


Dyrektor generalny brytyjskiego dostawcy usług kontroli ruchu lotniczego NATS, Martin Rolfe, oświadczył w środę w rozmowie z BBC Radio 4, że awaria nie była wynikiem cyberataku. Dodał, że - jego zdaniem - przyczyna wtorkowych zakłóceń była „inna” niż w przypadku wcześniejszych incydentów, które wpływały na funkcjonowanie portów lotniczych.
Heathrow powiadomiło na platformie X, że część zakłóceń może się utrzymywać, ponieważ linie lotnicze muszą przemieścić samoloty i załogi po wtorkowych utrudnieniach. Władze portu zaapelowały do pasażerów, by przyjeżdżali na lotnisko tylko po uzyskaniu potwierdzenia, że ich lot się odbędzie.
Gatwick przekazało, że loty zostały wznowione, ale pełny powrót do normalnego funkcjonowania może jeszcze potrwać.
Jak przekazała agencja Reutera, wtorkowa, trwająca kilka godzin awaria doprowadziła do odwołania ponad 1 tys. lotów i dotknęła setki tysięcy pasażerów. Linia lotnicza Ryanair poinformowała, że odwołała ponad 200 lotów, co wpłynęło na podróże około 150 tys. jego pasażerów. British Airways odwołały lub przekierowały 100 połączeń, a utrudnienia dotknęły dziesiątki tysięcy podróżnych.

Według Reutersa awaria zwiększyła presję na NATS i jego dyrektora generalnego Rolfe'a. Ryanair już wcześniej wzywał go do ustąpienia w związku z dużą awarią systemu w sierpniu 2023 r., która - według przewoźnika - kosztowała linie lotnicze 100 mln funtów.
We wtorek brytyjska służba kontroli ruchu lotniczego NATS poinformowała o awarii systemu, skutkującej zakłóceniami w ruchu na londyńskich lotniskach Heathrow, Gatwick, Stansted i Luton. Po południu NATS przekazała, że wdrożono działania naprawcze, a system stopniowo wraca do normalnego funkcjonowania. (PAP)
mgp/ rtt/




























































