Zadłużenie z tytułu kart kredytowych w Stanach Zjednoczonych przekroczyło bilion dolarów i powróciło do stanu z 2008 roku – wynika z danych przedstawionych przez Rezerwę Federalną. Długi Amerykanów z tytułu kredytów konsumpcyjnych zmierzają w stronę czterech bilionów dolarów.


Na koniec września łączne zadłużenie z tytułu kredytów konsumpcyjnych w USA wyniosło 3 787,9 mld dolarów i było o 20,8 mld USD wyższe niż miesiąc wcześniej. To największy miesięczny przyrost długów konsumpcyjnych w Ameryce od listopada 2016 roku. To także wzrost o przeszło połowę większy niż w sierpniu i większy od 18,5 mld USD oczekiwanych przez analityków.
Amerykanie zadłużają się jak szaleni już od siedmiu lat. Epizod delewarowania (czyli redukcji długów) po kryzysie z 2008 roku trwał raptem dwa lata. Tymczasem przez ostatnie 7 lat długi przeznaczone na konsumpcję zwiększyły się o blisko 1,3 biliona dolarów (tak, to prawie 1300 miliardów dolarów).
W ostatnich latach szczególnie szybko zwiększały się długi związane z kredytami studenckimi i pożyczkami na zakup samochodów. Blisko 1,5 bln dolarów wpompowanych w student-bańkę i ponad 1,1 bln dolarów kredytów samochodowych wiszą teraz nad amerykańskim konsumentem przy powoli, ale jednak wzrastających stopach procentowych.
Ale we wrześniowym raporcie Fedu w oczy rzuca się silny (7,7% w ujęciu anualizowanym) wzrost kredytu odnawialnego – w amerykańskich warunkach to głównie debety na kartach kredytowych. Fakt, że ten najdroższy rodzaj kredytu, rośnie najszybciej, przywołuje wspomnienia z kredytowego boomu z lat 2003-08. To właśnie rok 2008 był jedynym do tej pory okresem, w którym „karciane” długi Amerykanów przekroczyły okrągły bilion dolarów.

KK

























































